środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział V

       Dla Zayna zapowiadał się jeden z tych gorszych dni. Zaspał, ubrudził ubranie dżemem porzeczkowym, a gdy się przebierał zniszczył fryzurę. Chciał ją naprawić, ale zabrakło mu lakieru do włosów. Potem okazało się, że zapodział gdzieś swoją czarną bluzę. Kiedy w końcu ją znalazł, tuż przed samym wyjściem potknął się i upadł, robiąc dziurę w swoich jeansach i przy okazji nabywając kolejnego siniaka. Nie miał już czasu na przebranie, więc mówiąc sobie w myślach, że tak się przecież teraz chodzi, poszedł do szkoły w zniszczonych spodniach. Oczywiście przez całą drogę, towarzyszył mu śmiech jego przyjaciół, którzy nie robili sobie nic, z podłego nastroju Malika i nabijali się z niego. Jedyne o czym Mulat teraz marzył to znaleźć się znów w mieszkaniu i zacząć ten dzień od nowa. A czyja to wina ? Nikogo innego jak Liama pieprzonego Payne'a. Przez pół nocy Zayn o nim myślał, a przez drugie pół, ten cholerny chłopak mu się śnił. Zayn podejrzewał iż pilnie musi skontaktować się z psychiatrą, bo to nie było normalne. Przecież oni się nie lubili. Ba ! Można nawet stwierdzić, że nienawidzili. Malik nie mógł pojąć jak w tak szybkim czasie, Payne go omotał. Przecież to było żałosne. Liam zaśpiewał i Mulat od razu wybaczył mu te upokorzenia podczas pierwszego roku w akademii ? Te wszystkie wyzwiska, naśmiewanie się i głupie kawały. Wystarczyło usłyszeć głos szatyna, a Zayn chce się z nim zaprzyjaźnić ? Malik zacisnął dłonie w pięści. Nie tak nie może być. Jasne, chciał zaliczyć zajęcia śpiewu, a kłótnie z Payne'em w tym nie pomogą. Więc oczywistym jest to iż ' zawieszenie broni ' to najlepszy sposób. Ale nic poza tym. Nic a nic. Zayn skinął głowa, sam do siebie i pchnął drzwi wejściowe szkoły. Wyciągnął z kieszeni plan lekcji, którego wciąż nie pamiętał, biorąc pod uwagę, że to ich drugi dzień po wakacjach. Pierwsze miał zajęcia malarstwa temperowego. Odwrócił się, aby zobaczyć czy jego przyjaciele podążają za nim. Byli, i nadal śmiali się z upadku Mulata przed wyjściem. Malik odwrócił głowę, w chwili gdy Louis pokazywał chyba po raz setny minę Zayna, lecącego w dół, no co Niall wybuchł kolejną salwą śmiechu. Zayn przewrócił oczyma i przyśpieszył kroku. Chciał mieć ten dzień jak najszybciej z głowy. Skręcił w lewo i znalazł się pod salą, w której miały odbyć się jego zajęcia. Niestety drzwi były zamknięte, więc Mulat usiadł na parapecie obok. Korytarz był prawie pusty, nie licząc jego i jakiegoś pierwszorocznego, który najwyraźniej szukał sali. Normalnie Zayn by mu pomógł, ale dziś zwyczajnie nie miał na to ani ochoty, ani siły. Spojrzał na zegarek w telefonie. Do lekcji zostało mu dziesięć minut, a znając życie pan Stuart spóźni się kolejne dziesięć minut. Wyciągnął z torby szkicownik oraz ołówek. Chwilę się zastanowił, układając w głowie postać i przyłożył szary rysik do papieru. Zrobił dopiero zarys postaci, gdy poczuł jak ktoś siada obok i przygląda mu się. Podniósł głowę do góry, aby zobaczyć kto to. Nie, tego się nie spodziewał. Liam Payne, sam z nieprzymuszonej woli siedział obok niego na parapecie i do tego nie wyzywali się czy kłócili.
-Hey-zaczął Liam i poprawił swojego full cap'a.-Chciałem tylko powiedzieć, że mogę się dziś spóźnić na zajęcia śpiewu.
-Um. Spoko-tylko na tyle było stać Zayna, w zaistniałej sytuacji.
-Tak. No więc do zobaczenia-szatyn zeskoczył z parapetu i ruszył przed siebie.
-Payne !
-Tak ?
-To była chyba nasza pierwsza neutralna wymiana zdań.
-Chyba tak- Liam lekko się uśmiechnął i wbiegł po schodach.
         Koledzy z roku powoli zaczęli się schodzić, jednak Zayn unikał jakichkolwiek rozmów, udając niezwykle pochłoniętego swoim szkicem. Równo z dzwonkiem pojawili się Niall i Louis z przeprosinową kanapką dla Mulata. Chłopak przyjął ją ze śmiechem, schował do torby i wrócił do szkicowania. Właściwie to tylko udawał, że rysuje, ponieważ jego myśli cały czas błądziły koło zachowania Payne'a. To naprawdę było dziwne. No tak, zawarli pokój, ale Liam podchodzący do niego i jeszcze informujący go, że może spóźnić się na zajęcia ? Przecież nie miał tego w obowiązku, po prostu mógł się spóźnić i nie uprzedzać o tym Zayna. Rozmyślania Malika przerwał pan Stuart, który w pośpiechu zaczął otwierać salę. Mulat złapał torbę i zeskoczył z parapetu. Gdy nauczyciel uporał się z zamkiem, wszedł z resztą grupy do klasy i zajął swoje miejsce. I już wiedział, że dziś się nie skupi na zajęciach, ponieważ tor jego myślenia znów wskoczył na zachowanie szatyna. Malik cicho westchnął i szepnął do siebie ' a niech Cię Payne '.
***
          Liam tak naprawdę nie wiedział czemu poszedł poinformować Malika o swoim prawdopodobnym spóźnieniu. Pomyślał, że skoro teraz postanowili nie skakać sobie do gardeł, to może byłoby to dobrym gestem z jego strony. Ale to była tylko taka wymówka. Payne nie umiał zaprzeczyć przed samym sobą, że coś go ciągnęło do tego chłopaka. Zawsze zdawał sobie z tego sprawę, jednak tłumaczył to chęcią zrobienia kolejnego kawału Mulatowi lub czegoś w tym stylu. A teraz, teraz się to zmieniło. Gdy zobaczył go siedzącego samotnie na korytarzu, nogi same go poniosły. Wyglądał tak bezbronnie z jakimś zeszytem i ołówkiem, całkowicie pochłonięty swoim myślom. Dwa dni temu pewnie by go zignorował albo podszedł i zaczął wyśmiewać. Dziś było inaczej. I do tego to jak Mulat wyglądał gdy oddawał się swojej pasji... Zauważył, że coś ich jednak łączy. Wzrok Malika gdy szkicował był niemal identyczny z wzrokiem Liama gdy tańczył. Szatyn potrząsnął głową, starając się wyzbyć tych myśli. Pokonał ostatnie metry i wszedł do przebieralni, gdzie czekał już na niego Harry. Styles przeszył go wzrokiem i nic nie mówiąc rzucił przyjacielowi jego stój do tańca jazzowego. Payne szybko się w niego przebrał i oboje udali się na salę. Pan Eddison nie był zadowolony z ich opóźnienia, więc kazał im dodatkowo zrobić 10 pompek. Zapowiadał się ciężki trening. A Liam zupełnie wyparł z głowy widok szkicującego Zayna i zabrał się za zapamiętywanie nowego układu. Choć może nie do końca, bo gdy zobaczył odbicie swoich oczu w tafli szkła, powrócił do niego obraz Mulata. Payne nie mógł się już skoncentrować, co oczywiście zauważył pan Eddison. Nauczyciel kazał mu wziąć się w garść. Jednak szatynowi nadal nic nie wychodziło, więc mężczyzna odesłał go do szatni 15 minut przed końcem zajęć. Cholerny Zayn Malik. Liam czuł, że to będzie dla niego dosyć ciekawy i niezbyt łatwy rok.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Ten rozdział to w ogóle jakaś pomyłka. Ale obiecałam wam, że go dziś dodam, więc jest. Jakiś taki bez składu i ładu i krótki wyszedł. ;c Druga sprawa. W piątek jadę do Niemiec, więc nie wiem czy pojawi się tu coś do mojego powrotu, a wracam w środę. A teraz te milsze sprawy. c; Jestem w ogromnym szoku. 460 wyświetleń ! wow *O* i licznik stale idzie w górę. I do tego pod ostatnim rozdziałem miałam tyle miłych komentarzy ;3 Wszyscy jesteście kochani ! xx Dzięki wam mam chęć kontynuowania tego opowiadania c;
Tak więc do napisania.
ily, Mańka xx

7 komentarzy:

  1. Cholera dobra jesteś ^^ świetny czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. boski jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mańka co ty dajesz? Ten rozdział jest świetny.!
    Jak Cię spotkam a przede wszystkim nie zapomnę to się z Tobą za to policzę. :)
    ~ Czubek ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział i nawet nie waż się myśleć inaczej, z niecierpliwością czekam na kolejny *__*

    OdpowiedzUsuń
  5. zajefajny uwielbiam jak piszesz tego bloga mam nadzieję że szybko pojawi się kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. MAKJFNWKFENLRGKERNGERKNERKVENKERNGREKGN tylko tak mogę to powiedzieć c'nie :*
    Matko skarbie jesteś świetna i wiedziałam,że to opowiadanie będzie świetne.Jest jeszcze lepsze! Kocham Cię! xx ♥ Twoja @PeaceAndYoung ;***

    OdpowiedzUsuń