Chłopiec, którym opiekował się Liam był bardzo pogodnym dzieckiem. Nie przejmował się swoją chorobą. Zayn z zazdrością zauważył, że malec potrafi czerpać radość z każdej drobnostki. Kiedy szatyn ich na chwilę opuścił, Ethan nieśmiało się do niego przysunął i lekko zawstydzony spytał Mulata czy jeszcze kiedyś go odwiedzi. Malik z zaskoczeniem, odparł że z miłą chęcią przyjdzie do niego i to nie raz. Oczy chłopca od razu rozbłysły i z już większą pewnością spytał Zayna czy może mu zdradzić sekret zanim Liam wróci. Brunet kiwnął głową na znak zgody i rozłożył ramiona, aby malec mógł usadowić się na jego kolanach. Ethan powiedział mu, że kocha Payne'a, ale to z nim woli bawić się Transformersami.
Malik na samo wspomnienie cichutko się roześmiał, nie uszło to jednak uwadze Liama, który przyglądał mu się już od dłuższego czasu. Malarz lekko się zarumienił, ale nie odwrócił wzroku.
-No i z czego się śmiejesz Malik ?- szatyn zapytał zdezorientowany.
-Z niczego. A właściwie z siebie no i może trochę z Ciebie- odparł zawadiacko Mulat.
-Ze mnie ? A niby z jakich przyczyn ?
-Bo jakoś mi nie pasowałeś wcześniej do tego miejsca Payne- odwrócił się i ręką wskazał budynek, z którego przed chwilą wyszli.
-Eh. No tak. Wiem, że w zeszłym roku nie pokazałem Ci się od dobrej strony...- nie dane było mu dokończyć, gdyż Zayn przerwał jego wypowiedź.
-Daj spokój. Ja też do uprzejmych nie należałem. Ale teraz poznałem nowego Ciebie i powiem Ci, że chyba go polubiłem- Malik posłał mu jeden ze swoich lepszych uśmiechów.
Zaczynał odzyskiwać pewność siebie, co go bardzo cieszyło. Zawsze umiał sobie radzić w kontaktach z ludźmi. Ba ! Uważany był za typowego podrywacza i w sumie tak było. Nigdy nie miał problemów z uwodzeniem. No i był przecież typem złego chłopca i to wcale nie na pokaz. Jego przeszłość skrywała wiele mrocznych i niezbyt przyjemnych tajemnic. A jednak od kiedy poznali się z szatynem bliżej cała ta jego pewność siebie i wyluzowany styl gdzieś znikły. Jakby nagle z niego to wszystko wyparowało. Odkrył nawet, że potrafi się rumienić ! On nigdy wcześniej się nie rumienił ! A teraz robi to kilkakrotnie i to za każdym razem, gdy w pobliżu znajduje się Liam.
-Zabrzmiałem trochę jak te dziewczyny w kiepskich komediach romantycznych- Mulat skrzywił się nieznacznie.
-Wcale że nie ! - szatyn zaprotestował, jednak po chwili wybuchł śmiechem. - No może trochę. Ale nie martw się, ja też Cię polubiłem- dodał uśmiechając się do artysty. - A tak poza tym co ty koleś masz do komedii romantycznych !
- Serio Payne ? Serio ? Oglądasz te romansidła ? I może jeszcze płaczesz na zakończeniach ?
-Och zamknij się. I nie płaczę !
-O mój boże. Jesteś nienormalny- Zayn zaczął się śmiać tak głośno, że przechodzący obok ludzie zaczęli zwracać na nich uwagę.- Muszę wypytać Etha czy rzeczywiście nie płaczesz.
-Ethan nic Ci nie powie.
-Zobaczymy. A teraz możesz mi wyjaśnić jakim cudem pracujesz w hospicjum dziecięcym ?
-No tak bałem się tego pytania-odparł lekko zakłopotany Payne, a jego dłoń powędrowała na szyję.
-Wybacz, jeśli nie chcesz to nie mów.
-Nie. Tylko to dłuższa historia. Spieszy Ci się do domu ?
-Nie za bardzo- brunet uśmiechnął się.
-W takim razie zapraszam do całodobowej kawiarni tuż za rogiem- szatyn odwzajemnił uśmiech, a przez myśli Zayna przemknęło, że ten uśmiech mógłby go budzić co rano.
W niecałe pięć minut chłopcy znaleźli się w ciepłym pomieszczeniu, które pachniało świeżą kawą oraz wanilią. Zajęli najbardziej oddalony stolik i po złożeniu zamówienia, czyli dwóch kubków gorącej czekolady, Liam zaczął bawić się swoimi dłońmi.
- Więc chciałeś wiedzieć jak znalazłem się w tej pracy- szatyn przerwał, a Zayn kiwnął tylko głową. - Uh... Bo wiesz ja w sumie taki święty nie jestem. Znaczy to był tylko ten jeden raz. Nigdy więcej tego nie powtórzyłem i nie mam zamiaru.
Malik nie rozumiał nic z wypowiedzi Liama, jednak czekał. Rozumiał, że jest mu o tym ciężko mówić. Nie naciskał, nie miał do tego prawa. To tak jakby Payne zmuszał go do wyjawienia mu jego sekretów. Szatyn już otwierał usta, żeby znów zacząć mówić, jednak przeszkodził mu w tym kelner, który przyniósł ich zamówienie. Postawił na stole przed nimi kubki pełne gorącej, brązowej i kusząco pachnącej cieczy. Liam uśmiechnął się do mężczyzny w fartuszku, a ten odwzajemnił go. Zayn nie wiedział czemu, ale wzbudziło to w nim... zazdrość ? Odprowadził kelnera wzrokiem, aż zniknął na zapleczu, jednak zanim to zrobił odwrócił się i jeszcze raz spojrzał w kierunku szatyna. O tak, to była zazdrość. Mimo to Payne chyba tego nie zauważył i wpatrując się w swój kubek znów zaczął cicho mówić.
-Byliśmy raz z Harry'm na imprezie. Wiesz miało być zwyczajnie. Muzyka, taniec no i alkohol. Do czasu. Ktoś przyniósł amfetaminę. Nie. Uprzedzając twoje pytanie, nie wziąłem tego. Znaczy nie świadomie. Pewna dziewczyna dosypała mi jej trochę do piwa. Potem pamiętam tylko, że bawiłem się znakomicie, aż wkroczyła policja-Liam westchnął cichutko nadal wpatrzony w swój kubek.- Przyjechali prosić, abyśmy ściszyli muzykę, ale jeden z nich zorientował się, że coś jest nie tak. Spisali nas i podali badaniom. Wyszło, że mam to świństwo w krwi. Harry dwoił się i troił, żeby mnie z tego jakoś wyciągnąć. No i udało się, sędzia uwierzył, iż nie mam nic wspólnego z handlem, jednak musiałem odpracować 15 godzin społecznie. I tak znalazłem się w hospicjum. Karę skończyłem odrabiać ponad 10 miesięcy temu, jednak zostałem. Wiesz- w jego oczach znów pojawiły się iskierki radości- za bardzo pokochałem tego malca. Zawsze chciałem mieć brata, a on był taki samotny. No i oto cała historia-Liam w końcu odważył się spojrzeć na Mulata.
Twarz Zayna wyrażała po części zaskoczenie, a po części zrozumienie.
-Nie powiem zaskoczyłeś mnie, ale jak powiedziałeś nie wziąłeś tego gówna sam. Wiesz moja przeszłość w przeciwieństwie do twojego epizodu jest o wiele... mroczniejsza ? Kiedyś może Ci o niej opowiem jednak dziś zdradzę Ci jedno. Powinieneś cieszyć się że skończyło się tylko na pracy społecznej, uwierz mi wiem co mówię. Poza tym, poznałeś Ethana.
Miedzy nimi zapadła cisza, przerywana tylko odgłosem kubków. Nie była to jednak niezręczna sytuacja. Obaj uśmiechali się do siebie, nie musieli nic mówić. Liam wiedział, że Zayn go nie ocenia, a wręcz o rozumie, a Mulat cieszył się, że szatyn mu zaufał oraz że nie naciska na niego. W pewien sposób dopełniali się i nawet to milczenie było rodzajem jakiejś komunikacji, więzi między nimi.
***
-Ej Zayn słuchaj, gadałeś może dziś z Louisem ?- Liam zapytał się Mulata gdy już wracali do domu.
-Ale, że w jakiej sprawie ?
-No bo Harry wrócił do domu po pierwszej nad ranem, więc może Tomlinson też.
-Aaa o to Ci chodzi. Podobno chcieli zrobić zdjęcia w nocnym świetle. Ale coś mi się wydaje, że to nie tylko o to chodzi. A ty wyciągnąłeś coś od Styles'a ?
-No właśnie nie, ale mam zamiar to zrobić jak wrócę. Zobaczymy czy ich wersje będą się zgadzać.
-Czyli, że co ? Bawimy się w detektywów ?
-Oczywiście. Wybacz, ale ja jestem cholernie ciekawy, a ty nie ?
-Głupio mi się przyznać, ale też jestem.
-No to co wspólne śledztwo ?-Liam wyciągnął dłoń.
-Boże w co ja się pakuje- mruknął brunet, jednak uścisnął dłoń szatyna.
-Będziemy partnerami. Partnerami w śledztwie.
***
- Wiesz dzięki za to popołudnie- Zayn uśmiechnął się i włożył dłonie w kieszenie spodni, gdy znaleźli się przy wejściu do mieszkania Liama.
-Nie ma za co. Po prostu zabrałem Cię do mojej pracy.
-Ale było naprawdę przyjemnie. Ethan to wspaniały dzieciak.
-Zgadzam się z tym.
Przez chwilę obaj uśmiechali się do siebie. Żadnemu nie śpieszyło się do domu. Zayn nie pamiętał jak ani dlaczego, ale przyłapał się na patrzeniu na usta szatyna. I co zabawniejsze Liam robił dokładnie to samo. Właśnie to wzbudziło w Maliku nową falę odwagi. Znów był w połowie tym zdobywającym chłopakiem. Powoli podszedł bliżej do tancerza i przenosząc wzrok z ust na jego oczy zbliżył swoją twarz. Payne był odrobinę wyższy od Mulata. Czuł jak ciepły oddech szatyna owiewa jego policzki. Ostatni raz spojrzał w niesamowicie brązowe oczy chłopaka, a po chwili natarł swoimi ustami na wargi Liama. Przez chwilę ich usta były tylko do siebie przyciśnięte, ale gdy minął pierwszy szok ich wargi lekko się o siebie otarły. Zayn poczuł jak Liam lekko się uśmiecha i oddaje pocałunek przejeżdżając językiem po jego dolnej wardze. Malik wiedział co to znaczy, szatyn chciał dostać zaproszenie do odważniejszego pocałunku. Nie musiał na to długo czekać. Mulat delikatnie rozchylił swoje wargi, a język Payne'a szybko wkradł się do ich środka. Obaj mogli śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych pocałunków ich życia. tak jakby byli do tego stworzeni. Ich języki ocierały się o siebie, ale nie wpychały się na siłę. Nie wiedzieli ile czasu minęło, może dziesięć sekund, a może o wiele więcej. Jednak nie obchodziło ich to, stali i dalej kontynuowali swój pocałunek. W końcu zabrakło im tchu. Obaj odsunęli się od siebie, ale wciąż byli na tyle blisko, żeby czuć własne przyśpieszone oddechy. Liam przemógł się i otworzył oczy, a jego wzrok napotkał ciemne brązowe oczy, w których utonął. Czekali aż ich puls się unormuje, a z ich policzków znikną zaczerwieniania. Jednak nie mogli wiecznie stać w milczeniu. Pomimo to szatyn znów nachylił się i złożył kolejny pocałunek na ustach Mulata. Poczuł, że brunet uśmiecha się i oddaje pocałunek z podwojoną siłą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc witam, po dość sporej przerwie. Ale pretensje składajcie do moich nauczycieli. -.- Nie mniej jednak przepraszam, bo zdaję sobie sprawę, że zawalam. :c Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Co do rozdziału to mam mieszane uczucia. No ale mamy w końcu Ziam moment. ;3 Więc błagam napiszcie mi co o tym sądzicie. c;
Kocham Was <3
Mańka xx