Z cichym westchnięciem odgarnął kołdrę na bok ze swojego ciała. Poszedł do łazienki, wziął szybki prysznic, wykonał poranną toaletę i owinięty w pasie błękitnym ręcznikiem, wrócił do swojego pokoju. Podszedł do szafek z ciuchami i wszystkie otworzył. W jego głowie znajdowało się teraz tylko jedno, dosyć absurdalne pytanie. A było nim ' w co ja mam się do cholery ubrać ?! '. Zayn wyklinał siebie w myślach. Czuł się niczym czternastoletnia dziewczyna, która idzie na randkę po raz pierwszy. Niestety nie umiał nic na to poradzić. Tak właśnie dział na niego Liam Payne, jak na po raz pierwszy zakochaną nastolatkę. Malik na chwilę zastanowił się czy słowo ' zakochana ' do niego pasuje. I tu zaczął się jeszcze większy mętlik. Bo czy Zayn był zakochany w tancerzu ? Podobał mu się, co do tego nie było żadnych wątpliwości. Bez problemu mógł przyznać, że był zauroczony w tym chłopaku o sarnich oczach. Ale czy był zakochany ? Czuł te głupie motylki w brzuchu, gdy go całował, ba nawet gdy o nim pomyślał ! A jego ciało reagowało na Liama w zupełnie inny, nieznany, ale i przyjemny sposób. Po mimo tego nie mógł jeszcze z pełnym przekonaniem wyznać sobie, że jest zakochany. To wszystko trwa zbyt krótko, a i tak imponujące jest to, że Payne'owi udało się tak szybko wkraść w łaski Malika. Zaynowi naprawdę ciężko było zaufać nowym osobom. Tak właściwie w pełni ufał jedynie Louisowi, Niallowi i kiedyś swojej mamie, ale to było kiedyś. Kiedyś, gdy jeszcze miał kochającą go rodzinę. Tatę, mamę, siostry... Wtedy wszystko wydawało się łatwiejsze, a teraz Mulat był aż nazbyt świadomy, że nigdy to nie wróci. A to wszystko przez jego błędne wybory, przez jego cholerną lekkomyślność i głupotę, które ciągną się za nim po dziś dzień. Teraz ma tylko Lou i Horana.
***
Zayn zdecydował się, że ubierze na siebie czarne spodnie i białą koszulkę z napisem ' Cool kids don't dance ' ( nie on wcale nie chciał podrażnić się z Liamem, wcale... no może troszeczkę ). Włosy zostawił z oklapniętą grzywką na czole. Zegarek na stoliku natarczywie upominał go, że została mu niecała godzina do wyjścia. Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie w lustro, zgarnął telefon i udał się do kuchni. Jak się spodziewał Niall już w niej urzędował odziany tylko w swoje białe bokserki.-Ubrałbyś się- mruknął Malik do przyjaciela i sięgnął po swój kubek, aby nalać do niego kawy.
-Wolność Tomku w swoim domku- odparł Irlandczyk i wystawił język. - Późno wczoraj wróciłeś.
-Um. No tak- Zayn upił trochę z kubka, aby zyskać więcej czasu na odpowiedź. Był w pełni świadomy, że Horan oczekuje od niego pełniej odpowiedzi, i że nie uda mu się od tego wywinąć.- Po skończonej pracy Liama poszliśmy jeszcze do kawiarni i...
-No właśnie gdzie pracuje Payne ? W jakimś klubie ze striptizem ?- Niall chwycił się za gumkę od bokserek i wykonał coś, co jego zdaniem było tańcem erotycznym.
-Nie- Mulat wydusił przez salwę śmiechu.- On pracuje w hospicjum.
-Hospicjum ?- dobiegł ich głos trzeciego lokatora, który wkroczył do kuchni ze strasznie potarganymi włosami.
-Tak. Opiekuje się tam jednym chłopcem, Ethanem. Zabawny maluch.
-Czyżby nasz Zayney bawił się wczoraj w dom ?
-Och zamknij się Lou. Ten chłopczyk jest poważnie chory.
-No dobra, ale coś mówiłeś o kawiarni- upomniał go Irlandczyk.
-A tak, no więc poszliśmy jeszcze do kawiarni i odprowadziłem go i... - Zayn ociągał się z odpowiedzią, nie wiedział, że będzie dla niego to aż tak krępujące. Poczuł jak na jego policzki wkradają się różowe rumieńce.
-I ? Nosz Zee ! Wyduś to z siebie - ponaglał blondyn.
-Niall czekaj !- zawołał Tomlinson. - Spójrz ! On się rumieni ! On nigdy się nie rumieni ! Oni się całowali !- Louis krzyczał już z całych sił, powiększające się rumieńce Malika oraz jego ciche stęknięcie i uśmiech, tylko go upewniały w tym, że ma racje.
-Cholera Lou nie musi wiedzieć o tym cała dzielnica- mruknął lekko zażenowany Zayn, jednak uśmiech nie schodził z jego twarzy, tak samo jak z twarzy jego przyjaciół. - A i po pracy idę z nim na randkę.
Zayn szybko pochłonął śniadanie, kanapki przygotowane przez Horana, ubrał swoje białe martensy i skórzaną kurtkę, sprawdził czy ma telefon i klucze i wszedł z mieszkania. Jego policzki nadal były lekko różowe. Miał nadzieję, że zanim dotrze do pracy rumieńce znikną całkowicie. Przystanął na chwilę przy pasach, jednak nie musiał długo czekać na zielone światło. Przebiegł na drugą stronę i po minucie znalazł się w warsztacie. Ruszył do swojej szafki i przebrał w swój uniform, a właściwie to co było uniformem, zanim Malik nie przerobił tego po swojemu. Nogawki czarnego kombinezonu miały na kolanach dwie dziury, które wytarły się od ciągłej pozycji w pracy. Góra natomiast to była już zupełna inwencja twórcza Mulata. Długie rękawy zniknęły, a jedynym śladem po nich był postrzępiony materiał przy ramionach. Na plecach i piersiach znajdowały się przeróżne rysunki, które oczywiście wykonał Malik. Szef Zayna nie był na początku zbyt przyjaźnie nastawiony do tych zmian, jednak w końcu zrozumiał i zaakceptował fakt, iż brunet jest bardziej artystą niż mechanikiem.
Malik zatrzasnął szafkę i ruszył do swojego stanowiska, gdzie tydzień temu zostawił motocykl z zepsutym modułem. Przysunął do siebie potrzebne narzędzia i wziął się do pracy, zupełnie się w niej zatracając. Chociaż może nie do końca, bo jakiś głosik z jego głowy co jakiś czas przypominał mu o spoglądaniu na zegarek, aby sprawdzić ile czasu zostało mu do spotkania z Liamem.
***
Zayn dziękował w duchu, że ich szef wyposażył zakład w małą łazienkę z kilkoma kabinami prysznicowymi. Po raz ostatni przetarł włosy ręcznikiem, choć wiedział, że są już suche. Sięgnął po grzebień, który zawsze miał w swojej szafce i rozczesał lekko splątane włosy. Gdy w końcu się ogarnął, na zegarku wybiła 09:01. Chłopak wziął głębszy wdech i posłał sobie w lustrze zdenerwowane spojrzenie. Cały dzień czekał na tą randkę, a teraz co ? Panikuje ? Przecież to nie w jego stylu. Brunet był poważnie przerażony tym, co wyprawiał z nim Payne. Jeszcze kilka wdechów i wydechów. Schował dłonie w kieszeniach skórzanej kurtki. Nie chciał żeby Liam zobaczył, że mu drżą. Ostatnie spojrzenie w taflę szkła. Dasz radę Malik, pocieszał się w myślach. Pchnął drzwi, już nie było odwrotu. Liam czekał na niego kilka metrów dalej, a jego usta ułożyły uśmiech na widok bruneta. Zayn również to zrobił, zupełnie tego nie świadomy, to była chyba już jego naturalna reakcja na Payne. Powoli podszedł do tancerza, modląc się, aby nie było widać jak bardzo trzęsą mu się nogi.
-Hey-Liam nieznacznie nachylił się aby złożyć delikatny pocałunek na policzku Mulata.
-Hey- Zayn musiał odchrząknąć, aby jego głos znów brzmiał normalnie.
-Fajna koszulka- szatyn parsknął śmiechem i właśnie to rozwiało wszystkie wątpliwości Zayna.
-Wiedziałem, że Ci się spodoba- mruknął nieco zniżonym głosem.
-Czyżbyś mnie w tej chwili uwodził ?
-Może- szepnął tuż przy ustach Payne, a chwilę później złożył na nich pocałunek.- To gdzie mnie zabierasz ?
-Pomyślałem, że po całym dniu pracy możesz być trochę głodny...- Liam lekko się spiął.
-Tak masz rację umieram z głodu-odparł Malik, a tancerz rozluźnił się.
-W takim razie jest pytanie. Na jaką kuchnię masz ochotę ? Włoską, francuską, chińską, indyjską, a może jakąś inną ?
-Hymm... Zdecydowanie mam ochotę na kuchnie włoską.
Zayn uśmiechnął się, kiedy palce Liama otarły się o jego. A gdy lekko je złapał, szatyn poprawił ich uchwyt. Może to było głupie z ich punktu widzenia, ale w tamtym momencie obaj stwierdzili, że ich dłonie pasują do siebie idealnie.
***
Po udanej kolacji, chłopcy wylądowali w pobliskim parku. Znów trzymali się za ręce i żaden nie myślał, że mogłoby być teraz inaczej. Po pewnym czasie postanowili usiąść na trawniku i dłużej przyjrzeć się nocnemu niebu Londynu. Właściwie to Zayn poprosił o to Liama, mówiąc jaki niesamowity mógłby powstać obraz. Liam uwielbiał słuchać, jak brunet opowiada o swojej pasji. Mówił to z takim oddaniem i przejęciem. I choć Payne nie rozumiał większej połowy z tego co słyszał, bo niby skąd miał wiedzieć jakie płótno lepiej nadaje się pod farby akrylowe ? A właściwie trzeba by zacząć od tego co to w ogóle są farby akrylowe ? Jednak w tej chwili mu to nie przeszkadzało, mógł tego słuchać, bo mówił to Zayn. Miał ochotę go pocałować, nie chciał jednak mu przerywać wypowiedzi, więc siedział tam i czekał. Aż w końcu Mulat skończył i przeniósł swoje spojrzenie na niego i Liam już nie umiał dłużej się powstrzymywać. Szybko przysunął się bliżej i złączył ich wargi. Malik niemal natychmiast oddał pocałunek. Szatyn nie rozumiał, dlaczego za każdym razem ich pocałunki były niby takie same, a jednak zupełnie inne, jakby wszystkie były wyjątkowe, niepowtarzalne.
***
Około drugiej nad ranem dotarli pod mieszkanie Zayna oczywiście trzymając się za ręce. Na zmianę obdarowywali się pocałunkami, dopóki Liam nie odsunął się delikatnie.
-Zayn ?- szepnął.
-Tak Li ?
-Tak właściwie co my teraz robimy ?
-Myślę, że całujemy.
-Nie o to mi chodzi Zayn. Chodzi mi o to co jest między nami ?
-Uh... A ty co byś chciał żeby było ?
-Cholera, boję się. Boję się, że mnie wyśmiejesz- Liam w dalszym ciągu szeptał.
-Nie bój się, nie zrobię tego-brunet przyłożył swoją dłoń do policzka chłopaka.
-Okey. Czy... czy ty... czy ty chciałbyś być moim chłopakiem ?
-Chciałbym być- szepnął, a następnie złączył ich usta w kolejnym pocałunku. Innym niż wszystkie, gdyż w nim nie było niepewności, a sama radość. I to chyba właśnie wtedy Zayn mógł już przyznać się przed sobą, że Liam go złamał. Zajęło mu to ledwie niecały tydzień. Musiał mu przyznać, że był cholernym spryciarzem. Niecały tydzień, a Zayn już był w nim zakochany.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest kolejny ! Więc nie wiem jak mam Was przepraszać za te długie przerwy, ale chyba niestety nie dam rady szybciej publikować. Przepraszam :c
Mam nadzieję, że w miarę Wam się spodoba rozdział. I bardzo proszę, zostawcie o sobie ślad w formie komentarza, bo to one dają mi największą motywację do dalszego pisania ;3 x
Mańka xx