czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział XIV

           Zayn po raz pierwszy od tygodnia mógł stwierdzić, że nawet się wyspał. Nie było żadnego denerwującego budzika o 6:30, ani wpadającego Nialla czy Louisa, przeraźliwie krzyczących na niego, że znów się spóźnią na zajęcia. To naprawdę było przyjemne. Leniwie uniósł jedną powiekę i spojrzał na zegarek. 9:10, a on nadal w cieplutkiej pościeli. Przerzucił się na drugi bok i jasne promienie słoneczne padły na jego policzek. Leżał tak jeszcze chwilę, aż wybudził się do końca, a wspomnienia wczorajszego wieczoru wróciły niczym bumerang. Uśmiech mimowolnie przyozdobił jego twarz. Za niecałe 12 godzin ma randkę z Liamem. Wystarczyło, że Mulat tylko o tym pomyślał, a jego ciało ogarnęło niezrozumiałe ciepło.
          Z cichym westchnięciem odgarnął kołdrę na bok ze swojego ciała. Poszedł do łazienki, wziął szybki prysznic, wykonał poranną toaletę i owinięty w pasie błękitnym ręcznikiem, wrócił do swojego pokoju. Podszedł do szafek z ciuchami i wszystkie otworzył. W jego głowie znajdowało się teraz tylko jedno, dosyć absurdalne pytanie. A było nim ' w co ja mam się do cholery ubrać ?! '. Zayn wyklinał siebie w myślach. Czuł się niczym czternastoletnia dziewczyna, która idzie na randkę po raz pierwszy. Niestety nie umiał nic na to poradzić. Tak właśnie dział na niego Liam Payne, jak na po raz pierwszy zakochaną nastolatkę. Malik na chwilę zastanowił się czy słowo ' zakochana ' do niego pasuje. I tu zaczął się jeszcze większy mętlik. Bo czy Zayn był zakochany w tancerzu ? Podobał mu się, co do tego nie było żadnych wątpliwości. Bez problemu mógł przyznać, że był zauroczony w tym chłopaku o sarnich oczach. Ale czy był zakochany ? Czuł te głupie motylki w brzuchu, gdy go całował, ba nawet gdy o nim pomyślał ! A jego ciało reagowało na Liama w zupełnie inny, nieznany, ale i przyjemny sposób. Po mimo tego nie mógł jeszcze z pełnym przekonaniem wyznać sobie, że jest zakochany. To wszystko trwa zbyt krótko, a i tak imponujące jest to, że Payne'owi udało się tak szybko wkraść w łaski Malika. Zaynowi naprawdę ciężko było zaufać nowym osobom. Tak właściwie w pełni ufał jedynie Louisowi, Niallowi i kiedyś swojej mamie, ale to było kiedyś. Kiedyś, gdy jeszcze miał kochającą go rodzinę. Tatę, mamę, siostry... Wtedy wszystko wydawało się łatwiejsze, a teraz Mulat był aż nazbyt świadomy, że nigdy to nie wróci. A to wszystko przez jego błędne wybory, przez jego cholerną lekkomyślność i głupotę, które ciągną się za nim po dziś dzień. Teraz ma tylko Lou i Horana.
***
             Zayn zdecydował się, że ubierze na siebie czarne spodnie i białą koszulkę z napisem ' Cool kids don't dance ' ( nie on wcale nie chciał podrażnić się z Liamem, wcale... no może troszeczkę ). Włosy zostawił z oklapniętą grzywką na czole. Zegarek na stoliku natarczywie upominał go, że została mu niecała godzina do wyjścia. Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie w lustro, zgarnął telefon i udał się do kuchni. Jak się spodziewał Niall już w niej urzędował odziany tylko w swoje białe bokserki.
-Ubrałbyś się- mruknął Malik do przyjaciela i sięgnął po swój kubek, aby nalać do niego kawy.
-Wolność Tomku w swoim domku- odparł Irlandczyk i wystawił język. - Późno wczoraj wróciłeś.
-Um. No tak- Zayn upił trochę z kubka, aby zyskać więcej czasu na odpowiedź. Był w pełni świadomy, że Horan oczekuje od niego pełniej odpowiedzi, i że nie uda mu się od tego wywinąć.- Po skończonej pracy Liama poszliśmy jeszcze do kawiarni i...
-No właśnie gdzie pracuje Payne ? W jakimś klubie ze striptizem ?- Niall chwycił się za gumkę od bokserek i wykonał coś, co jego zdaniem było tańcem erotycznym.
-Nie- Mulat wydusił przez salwę śmiechu.- On pracuje w hospicjum.
-Hospicjum ?- dobiegł ich głos trzeciego lokatora, który wkroczył do kuchni ze strasznie potarganymi włosami.
-Tak. Opiekuje się tam jednym chłopcem, Ethanem. Zabawny maluch.
-Czyżby nasz Zayney bawił się wczoraj w dom ?
-Och zamknij się Lou. Ten chłopczyk jest poważnie chory.
-No dobra, ale coś mówiłeś o kawiarni- upomniał go Irlandczyk.
-A tak, no więc poszliśmy jeszcze do kawiarni i odprowadziłem go i... - Zayn ociągał się z odpowiedzią, nie wiedział, że będzie dla niego to aż tak krępujące. Poczuł jak na jego policzki wkradają się różowe rumieńce.
-I ? Nosz Zee ! Wyduś to z siebie - ponaglał blondyn.
-Niall czekaj !- zawołał Tomlinson. - Spójrz ! On się rumieni ! On nigdy się nie rumieni ! Oni się całowali !- Louis krzyczał już z całych sił, powiększające się rumieńce Malika oraz jego ciche stęknięcie i uśmiech, tylko go upewniały w tym, że ma racje.
-Cholera Lou nie musi wiedzieć o tym cała dzielnica- mruknął lekko zażenowany Zayn, jednak uśmiech nie schodził z jego twarzy, tak samo jak z twarzy jego przyjaciół. - A i po pracy idę z nim na randkę.
            Zayn szybko pochłonął śniadanie, kanapki przygotowane przez Horana, ubrał swoje białe martensy i skórzaną kurtkę, sprawdził czy ma telefon i klucze i wszedł z mieszkania. Jego policzki nadal były lekko różowe. Miał nadzieję, że zanim dotrze do pracy rumieńce znikną całkowicie. Przystanął na chwilę przy pasach, jednak nie musiał długo czekać na zielone światło. Przebiegł na drugą stronę i po minucie znalazł się w warsztacie. Ruszył do swojej szafki i przebrał w swój uniform, a właściwie to co było uniformem, zanim Malik nie przerobił tego po swojemu. Nogawki czarnego kombinezonu miały na kolanach dwie dziury, które wytarły się od ciągłej pozycji w pracy. Góra natomiast to była już zupełna inwencja twórcza Mulata. Długie rękawy zniknęły, a jedynym śladem po nich był postrzępiony materiał przy ramionach. Na plecach i piersiach znajdowały się przeróżne rysunki, które oczywiście wykonał Malik. Szef Zayna nie był na początku zbyt przyjaźnie nastawiony do tych zmian, jednak w końcu zrozumiał i zaakceptował fakt, iż brunet jest bardziej artystą niż mechanikiem.
           Malik zatrzasnął szafkę i ruszył do swojego stanowiska, gdzie tydzień temu zostawił motocykl z zepsutym modułem. Przysunął do siebie potrzebne narzędzia i wziął się do pracy, zupełnie się w niej zatracając. Chociaż może nie do końca, bo jakiś głosik z jego głowy co jakiś czas przypominał mu o spoglądaniu na zegarek, aby sprawdzić ile czasu zostało mu do spotkania z Liamem.
***
            Zayn dziękował w duchu, że ich szef wyposażył zakład w małą łazienkę z kilkoma kabinami prysznicowymi. Po raz ostatni przetarł włosy ręcznikiem, choć wiedział, że są już suche. Sięgnął po grzebień, który zawsze miał w swojej szafce i rozczesał lekko splątane włosy. Gdy w końcu się ogarnął, na zegarku wybiła 09:01. Chłopak wziął głębszy wdech i posłał sobie w lustrze zdenerwowane spojrzenie. Cały dzień czekał na tą randkę, a teraz co ? Panikuje ? Przecież to nie w jego stylu. Brunet był poważnie przerażony tym, co wyprawiał z nim Payne. Jeszcze kilka wdechów i wydechów. Schował dłonie w kieszeniach skórzanej kurtki. Nie chciał żeby Liam zobaczył, że mu drżą. Ostatnie spojrzenie w taflę szkła. Dasz radę Malik, pocieszał się w myślach. Pchnął drzwi, już nie było odwrotu. Liam czekał na niego kilka metrów dalej, a jego usta ułożyły uśmiech na widok bruneta. Zayn również to zrobił, zupełnie tego nie świadomy, to była chyba już jego naturalna reakcja na Payne. Powoli podszedł do tancerza, modląc się, aby nie było widać jak bardzo trzęsą mu się nogi.
-Hey-Liam nieznacznie nachylił się aby złożyć delikatny pocałunek na policzku Mulata. 
-Hey- Zayn musiał odchrząknąć, aby jego głos znów brzmiał normalnie.
-Fajna koszulka- szatyn parsknął śmiechem i  właśnie to rozwiało wszystkie wątpliwości Zayna.
-Wiedziałem, że Ci się spodoba- mruknął nieco zniżonym głosem.
-Czyżbyś mnie w tej chwili uwodził ?
-Może- szepnął tuż przy ustach Payne, a chwilę później złożył na nich pocałunek.- To gdzie mnie zabierasz ?
-Pomyślałem, że po całym dniu pracy możesz być trochę głodny...- Liam lekko się spiął.
-Tak masz rację umieram z głodu-odparł Malik, a tancerz rozluźnił się.
-W takim razie jest pytanie.  Na jaką kuchnię masz ochotę ? Włoską, francuską, chińską, indyjską, a może jakąś inną ?
-Hymm... Zdecydowanie mam ochotę na kuchnie włoską.
   Zayn uśmiechnął się, kiedy palce Liama otarły się o jego. A gdy lekko je złapał, szatyn poprawił ich uchwyt. Może to było głupie z ich punktu widzenia, ale w tamtym momencie obaj stwierdzili, że ich dłonie pasują do siebie idealnie.
***
             Po udanej kolacji, chłopcy wylądowali w pobliskim parku. Znów trzymali się za ręce i żaden nie myślał, że mogłoby być teraz inaczej. Po pewnym czasie postanowili usiąść na trawniku i dłużej przyjrzeć się nocnemu niebu Londynu. Właściwie to Zayn poprosił o to Liama, mówiąc jaki niesamowity mógłby powstać obraz. Liam uwielbiał słuchać, jak brunet opowiada o swojej pasji. Mówił to z takim oddaniem i przejęciem. I choć Payne nie rozumiał większej połowy z tego co słyszał, bo niby skąd miał wiedzieć jakie płótno lepiej nadaje się pod farby akrylowe ? A właściwie trzeba by zacząć od tego co to w ogóle są farby akrylowe ? Jednak w tej chwili mu to nie przeszkadzało, mógł tego słuchać, bo mówił to Zayn. Miał ochotę go pocałować, nie chciał jednak mu przerywać wypowiedzi, więc siedział tam i czekał. Aż w końcu Mulat skończył i przeniósł swoje spojrzenie na niego i Liam już nie umiał dłużej się powstrzymywać. Szybko przysunął się bliżej i złączył ich wargi. Malik niemal natychmiast oddał pocałunek. Szatyn nie rozumiał, dlaczego za każdym razem ich pocałunki były niby takie same, a jednak zupełnie inne, jakby wszystkie były wyjątkowe, niepowtarzalne. 
***
               Około drugiej nad ranem dotarli pod mieszkanie Zayna oczywiście trzymając się za ręce. Na zmianę obdarowywali się pocałunkami, dopóki Liam nie odsunął się delikatnie.
-Zayn ?- szepnął.
-Tak Li ?
-Tak właściwie co my teraz robimy ?
-Myślę, że całujemy.
-Nie o to mi chodzi Zayn. Chodzi mi o to co jest między nami ?
-Uh... A ty co byś chciał żeby było ?
-Cholera, boję się. Boję się, że mnie wyśmiejesz- Liam w dalszym ciągu szeptał.
-Nie bój się, nie zrobię tego-brunet przyłożył swoją dłoń do policzka chłopaka.
-Okey. Czy... czy ty... czy ty chciałbyś być moim chłopakiem ?
-Chciałbym być- szepnął, a następnie złączył ich usta w kolejnym pocałunku. Innym niż wszystkie, gdyż w nim nie było niepewności, a sama radość. I to chyba właśnie wtedy Zayn mógł już przyznać się przed sobą, że Liam go złamał. Zajęło mu to ledwie niecały tydzień. Musiał mu przyznać, że był cholernym spryciarzem. Niecały tydzień, a Zayn już był w nim zakochany.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest kolejny ! Więc nie wiem jak mam Was przepraszać za te długie przerwy, ale chyba niestety nie dam rady szybciej publikować. Przepraszam :c
Mam nadzieję, że w miarę Wam się spodoba rozdział. I bardzo proszę, zostawcie o sobie ślad w formie komentarza, bo to one dają mi największą motywację do dalszego pisania ;3 x
Mańka xx

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział XIII

             Zayn odsunął się nieznacznie od Liama. Był w lekkim szoku, dodajmy, że w bardzo pozytywnym, lekkim szoku. Powoli otworzył oczy a na jego twarzy wykwitł uśmiech. Szatyn nadal stał z przymkniętymi powiekami i starał się unormować oddech. Brunet nie mógł się na niego napatrzeć, był taki piękny w tym momencie. Jednak nadal bał się co powie Payne. Malik ciągle nie wiedział jak chłopak zareaguje, bo co z tego, iż oddał pocałunek ? No i co z tego, że za drugim razem to on złączył ich usta ? Nic, bo to nie zmieniało faktu, że to Zayn był tym, który pierwszy pokonał odległość między nimi, to on pierwszy pocałował szatyna. I teraz stojąc parę centymetrów przed nim, nie umiał rozgryźć wyrazu, jaki przybrała twarz tancerza. W Maliku kłębiło się wiele myśli, które nieudolnie próbował stłumić. Jednak wszystkie scenariusze właśnie przebiegały mu przed oczami. Była opcja pierwsza, według której Liam mówi żeby o tym zapomnieli. Wersja druga- Liam krzyczy na niego i wyzywa od pedałów i mówiąc, żeby więcej się do niego nie zbliżał. No i była jeszcze trzecia wersja. Niewątpliwie najbardziej przez Zayna wyczekiwana, ale zarówno w niej pokładał najmniej nadziei. Payne mówiący, że chciałby to jeszcze powtórzyć.
             Ciche chrząknięcie wyrwało Mulata z kłębu jego obaw. Liam znów miał otwarte oczy i lekki uśmiech. Zayn wziął to za dobrą kartę. Może nie będzie tak źle ? Zauważył, że Payne chce coś powiedzieć, więc wziął głęboki wdech i czekał na to co usłyszy.
-To co się tu przed chwilą stało...-szatyn zaczął jednak Malik wpadł mu w słowo.
-Wiem, nie powinienem, przepraszam. Więcej się to nie powtórzy.
-W takim razie szkoda.
-Tak. Zaraz co ?- oczy Zayna rozszerzyły się ze zdziwienia. Nie, to przecież nie oznacza...
-Podobało mi się to Zayn- Liam przybliżył się, zmniejszając odległość, która ich dzieliła.- Cieszę się, że to zrobiłeś, bo ja nie miałbym na tyle odwagi. Nie po tym co zrobiłem Ci w zeszył roku- pokręcił głową, nie umiejąc sobie z tym poradzić.
-Hey- Mulat szepnął i niepewnie położył dłoń na policzku chłopaka. - Ja też nie zachowywałem się w porządku. Obaj mamy coś na sumieniu, ale chyba możemy to sobie wybaczyć i zacząć od nowa, co ?
-Myślisz, że umiałbyś mi wybaczyć ?-w głosie szatyna pojawiła się nadzieja.
-Liam ja już Ci to wybaczyłem- odparł cichutko się śmiejąc.- Gdybym tego nie zrobił, czy stałbym tu, w mrozie, prawie o północy i skradał pocałunek ?- Payne delikatnie się uśmiechnął, a na jego policzkach pojawił się róż.
-Chyba nie- Liam spojrzał w oczy Malika. Nie kłamał. Wybaczył mu, a z serca tancerza spadł niewidzialny kamień poczucia winy. - W takim razie, pora żebym ja zebrał w sobie odwagę- lekko odchrząknął. - Zayn może chciałbyś wyjść gdzieś jutro ze mną po Twojej pracy ?
-Czy zapraszasz mnie na randkę ?
-Um... Tak.
-W takim razie z wielką chęcią.
-Wpadnę po Ciebie o dziewiątej do Twojej pracy, dobrze ?
-Dobrze- Zayn starał się ukryć, jak wielkie zadowolenie ogarnęło go, ponieważ Liam pamiętał o której kończy.
-Tylko gdzie ty pracujesz ?
-Uh. Nie mam tak szlachetnej pracy jak ty. Pracuję przy naprawie motocyklów. W zakładzie mechanicznym naprzeciw akademii.
-Naprawdę ? To niesamowite ! Znaczy zawsze chciałem przejechać się na takiej maszynie.
-Kto wie, może teraz będziesz miał w końcu okazję ?
-W takim razie, będę na Ciebie czekał jutro o dziewiątej koło zakładu-Liam nieznacznie przybliżył się, zmniejszając odległość między nimi.
-Nie mogę się doczekać- szepnął brunet i pokonał ostatnie dzielące ich centymetry, łącząc ich wargi w kolejnym tej nocy pocałunku.
             Ten pocałunek różnił się od poprzednich dwóch. Był mniej niepewny i bardziej namiętny. Ich języki przyjemnie się o siebie ocierały, a usta idealnie do siebie pasowały. Przez głowę Mulata przebiegła myśl, że mógłby tak zostać na wieki. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale po raz pierwszy czuł w brzuchu przyjemne łaskotki, tak jakby przysłowiowe motyle właśnie obudziły się od życia i miały ADHD.
***
             Po dosyć długim pożegnaniu z Zaynem, Liam w końcu dotarł do mieszkania. Miał cichą nadzieję, że Harry już śpi. Chciał iść prosto do łóżka i przemyśleć parę spraw. Jednak gdy tylko zakluczył drzwi Styles magicznie zmaterializował się w przejściu do salonu. 
-Nie żebym był twoją matką Payne, ale wiesz która godzina ? Martwiłem się o ciebie !
-Jesteś pewien, że jednak nie jesteś moją mamą ?
-Och daj spokój. Mów lepiej gdzie i z kim byłeś.
-Zabawny jesteś-Liam wyminął przyjaciela i poszedł do kuchni po butelkę wody.-Ja mam Ci się spowiadać, a ty nadal nie powiedziałeś mi co robiłeś wczoraj do pierwszej.
-Czyli jeśli ja powiem, ty też powiesz ?
-Tak. Tak mniej więcej wygląda twoja sytuacja.
-Ugh, no okey. Ale to nie jest nic nadzwyczajnego.
-Nadal czekam.
-Po prostu straciliśmy z Lou rachubę czasu. Ot cała historia.
-Hazza. Mały głupiutki Hazza. Myślisz, że Ci uwierzę, że nie zorientowaliście się, iż jest pierwsza nad ranem ? Błagam.
-Czasami przerażające jest to jak dobrze mnie znasz. Dobra chcesz prawdy ?
-A niby czego miałbym chcieć ? Harry jesteśmy przyjaciółmi, nie powinniśmy mieć przed sobą sekretów.
-Okey...Bo ja go Liam chyba naprawdę polubiłem. Znaczy sam jeszcze tego nie rozumiem, ale on nie jest taki zły, wiesz ? Czułem się przy nim tak swobodnie, prawie jak z Tobą. Wiem, że pomyślisz, że oszalałem, bo podoba mi się malarz, do tego Louis Tomlinson, ale nic na to nie poradzę Li... Poszliśmy na pizze po zdjęciach. Chyba jeszcze nigdy nie uśmiałem się tak przy zwykłej pizzy. To było coś innego, niż nasze wypady. Cholera Li, błagam powiedz coś !
-Mój malutki Harry się zakochał !-Liam rzucił się na przyjaciela i mocno objął go ramionami.
-Zakochanie, to może za dużo powiedziane, ale zauroczony to chyba jestem w tym pieprzonym Tomlinsonie-szepnął lokowaty w ramię przyjaciela.
-W takim razie, nie powinno za bardzo Cię zdziwić, to co teraz powiem. Jutro mam randkę-Styles wysunął się z objęć i spojrzał lekko zdezorientowany.
-Co ma Twoja randka do mojej sytuacji ?
-To, że idę na nią z Zaynem Malikiem. Przyjacielem Louisa pieprzonego Tomlinsona.
-Cooo ?
-To. A no i jeszcze jedno. 
-Jezu co jeszcze ? Spodziewasz się z nim dziecka ?
-Nie. Ale jego usta są nieziemskie.
-Całowaliście się ?-oczy Harry'ego rosły z każdą sekundą.
-Tak. Trzy razy-Liam potarł swój kark, zaczynał czuć się lekko zakłopotany.
-Kurwa Li. A może to jakieś ' Mamy Cię ! '. Przecież to beznadziejnie głupie, jak w tych wszystkich romansach, które oglądasz.
-Ej ! Ty je oglądasz razem ze mną i jakoś nigdy nie słyszałem, żebyś się sprzeciwiał, w przerwach, gdy musisz wysmarkać nos !
-Ale nie uważasz, że to dziwne. Obaj, w tym samym czasie, zaczynamy czuć coś do osób, do których powinniśmy nie czuć nic ? Przecież my łamiemy szkolne zasady !
-Serio ? To cię martwi ? Szkolne zwyczaje ? Przecież my zawsze łamiemy zasady ! Błagam Cię Hazz, nie wierzę, że to TY to powiedziałeś. Raczej pomyślałbym, że to będzie nakręcać cię jeszcze bardziej.
-Dobra, okey. Przyznaję, że to jest w jakiś sposób podniecające ? Co nie zmienia faktu, że takie rzeczy dzieją się tylko na filmach !
-No to witaj w naszym filmie Harry. Bo ja mam zamiar wziąć w nim udział, a ty ?
-Cholera. Tyłek Lou jest tego wart. Wchodzę w to. Ale jeśli złamiemy sobie serca, to ty będziesz robił nam gorące czekolady.
***
             Zayn wszedł cichutko do mieszkania. Nie chcąc budzić swoich przyjaciół, po ciemku dotarł do łazienki. Szybko zrzucił brudne ciuchy i umył zęby. Równie cicho co wcześniej poszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku i szczelnie opatulił kołdrą. Delikatny uśmiech wykwitł na jego twarzy, kiedy przypomniał sobie usta Liama na jego. Wolno i niemal nie dotykając opuszkami przejechał po swojej dolnej wardze. Wciąż czuł na niej smak szatyna. Nie mógł się powstrzymać i zachichotał jak mała dziewczynka. Ale właśnie tak się teraz czuł. Wciąż nie docierało zbytnio do niego, to co miało miejsce niespełna godzinę temu. Pocałował Liama. Liam pocałował jego. Jutro idą na randkę. Nie to się nie dzieje naprawdę. Mulat przewrócił się na drugi bok i wcisnął mocniej głowę w poduszkę. No pięknie, przez Liama teraz nie będzie mógł usnąć i jutro stawi się w pracy nie wyspany. Jednak myśl, że gdy jutro zamknie zakład, a tancerz będzie na niego czekać znów przyprawiła go o motylki. Nie mógł się już jej doczekać. Cholera kto by pomyślał. On i Liam Payne. Nie tego chyba jeszcze nie było. 
             Malik ostatni raz przejechał koniuszkami palców po wardze i przywołując w myślach obraz Liama, zasnął z wielkim uśmiechem. W końcu od dłuższego czasu mógł przyznać się sam przed sobą, że to jest chyba to czego szukał z utęsknieniem od tak dawna. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc mamy kolejny. Bardzo Was przepraszam, że rozdziały pojawiają się tak rzadko. Zdaję sobie z tego sprawę i jest mi z tym cholernie głupio i źle. :c Ale uwierzcie mi, naprawdę robię wszystko co mogę, aby pojawiały się jak najszybciej.
 Jak pewnie zauważyliście, trochę zmieniłam wygląd bloga. Piękny nagłówek, zawdzięczam mojemu kochanemu Miśkowi @PeaceAndYoung ! :3 Pojawiła się też zakładka ' Informowani ' jeśli chciałby ktoś do niej dołączyć, niech napisze w komentarzu c;
 Mam nadzieję, że nie zawiodłam Waszych oczekiwań i rozdział będzie się w miarę podobał. Dla mnie jest taki sobie...
Jeszcze raz przepraszam, za tak długą przerwę.
Do napisania. 
Mańka xx