-Hey Payne- Harry klepnął Liama w ramię i stanął obok.
-Hey. Um słuchaj, od kiedy ty i Tomlinson się lubicie ?-posłał przyjacielowi pytające spojrzenie.
-Wiesz-zaczął, a jego ręka od razu powędrowała do loków.-Od kiedy dziś wyratowałem go z kłopotów.
-Co zrobiłeś ?
-No Lou zrobił kawał naszej nauczycielce, ale babka jest nieźle zorientowana i od razu się zjarnęła. Zaczęła go zasypywać pytaniami, a on zaczął się powoli gubić, więc mu trochę pomogłem. To tyle.
-Kto by pomyślał. Ty ratujesz jednego malarza z kłopotów, a ja zapraszam drugiego do siebie.
-Co ?
-Pogadamy o tym w mieszkaniu, okey ? Jestem zmęczony i marzę tylko o walnięciu się na kanapę.
-No dobra, wsiadaj.
Harry otworzył swojego range rover'a i obaj chłopcy wygodnie umościli się na jego przednich siedzeniach. Styles odpalił silnik i nacisnął pedał gazu. Samochód potoczył się lekko po asfalcie, wioząc ich do mieszkania. Liam włączył radio, w którym właśnie grała piosenka Coldplay ' Viva la vida '. Posłał tylko wesołe spojrzenie loczkowi i pod głosił radio na full. Teraz oprócz głosu Chrisa Martina słuchać było równie głośnie głosy Payne'a i Styles'a. Harry wjechał na parking w towarzystwie ostatnich dźwięków piosenki, zaparkował i zgasił silnik samochodu. Chłopcy wysiedli z pojazdu i udali się w kierunku mieszkania.
Gdy już znaleźli się przed drzwiami Liam włożył klucze do zamka i je otworzył. Hazz oczywiście pierwszy wepchnął się do środka, na co szatyn przewrócił oczami. Zamknął za nimi drzwi i udał się do kuchni w celu napicia się czegoś. Loczek już się po niej krzątał szykując dla nich obiad.
-To co dziś jemy ? Spaghetti czy masz ochotę na coś innego ?- zapytał zielonooki, przeglądając zawartości szafek kuchennych oraz lodówki.
-Może być spaghetti- odparł Liam i nalał sobie do szklanki sok pomarańczowy.
-A ty gdzie się wybierasz ?
-No do salonu, nie będę Ci przeszkadzał w gotowaniu.
-O nie mój drogi, siadaj tu przy stole i mów- Harry wycelował w przyjaciela drewnianą łyżką.
-Co mam mówić ?
-O tym, że zaprosiłeś Malika do nas. Kiedy ?- zapytał wracając do przygotowania posiłku.
-Uh. Jutro-Payne zaczął bawić się swoją szklanką.-Mówiłeś, że po zajęciach musisz iść do parku zrobić te zdjęcia, a my musimy przećwiczyć piosenkę. Pomyślałem więc, że to dobry pomysł. Zgadzasz się ?
-Li to także twoje mieszkanie. A jeśli chodzi o mnie, to mi to nie przeszkadza. Tylko mam was podwieźć ?
-Nie dzięki, damy sobie radę.
-No dobra. Tylko muszę wam coś ugotować.
-Co ? Po co ?
-Jezu, ale jesteś czasami tępy. Wrócicie po zajęciach, głodni, a wybacz ty nie umiesz gotować.
-Hey !-Liam udał obrażonego, choć zgadzał się z przyjacielem w stu procentach.
-Tylko co takiego, żebyś umiał odgrzać i nie spalił mieszkania.
-No wiesz co !
-Ugh, później pomyślę. Szczeniaczku bądź tak kochany i podaj mi ten makaron z szafki obok ciebie.
Półgodziny potem obaj chłopcy siedzieli przy stole w kuchni i z zapałem jedli swój makaron. Liam nie mógł pojąć, jak Harry potrafi wyczarować takie pyszne dania. Gdy skończyli Payne schował brudne talerze do zmywarki i poszedł do salonu, gdzie rozwalony już na kanapie leżał Styles. Szatyn podniósł jego nogi, usiadł i z powrotem opuścił je na swoje kolana. Spojrzał na ekran telewizora. Na włączonym kanale leciał właśnie jakiś program muzyczny. Po chwili poczuł, że jego przyjaciel się podnosi i zmienia pozycję. Teraz to głowa Hazzy leżała na jego kolanach. Liam uśmiechnął się pod nosem. Wiedział o co chodzi. Położył dłoń na włosach Styles'a i zaczął bawić się jego lokami. Robili tak odkąd Harry'emu zaczęły kręcić się włosy. Zielonooki twierdził, że to go uspokaja, a dodatkową zachętą miało być to iż tylko szatynowi pozwalał dotykać swoich ' drogocennych loków '. Tak, Harry twierdził, że to dzięki nim zawdzięcza swój urok, no i jeszcze dzięki dołeczkom w policzkach. Zabawne, że ten urok nie działał na Liama. W końcu jest biseksualny, choć bardziej ciągnie go właśnie do mężczyzn.
-O czym myślisz ?-loczek zapytał Payna, kiedy ten przestał bawić się jego włosami.
-O tym, że nigdy nie uległem twojej urodzie-odpowiedział wracając do zabawy lokami.
-Jak chcesz mogę spróbować cię uwieść-Harry zniżył lekko swój głos.
-A próbuj i tak nic nie wyjdzie.
-Wiem. Chyba na tym właśnie polega przyjaźń. Ja wiem, że jesteś przystojny, ty wiesz, że ja jestem sexy, ale żaden z nas nie leci na siebie.
-Boże Harry jakie to było... głębokie i... wzruszające- szatyn udał, że ociera łzę.
-Idiota-Styles mruknął i lekko uderzył przyjaciela w udo.
-I właśnie dlatego jesteśmy przyjaciółmi. Idiota i pajac lubią się przyciągać-Liam zaczął się śmiać.
-Dobrze powiedziane-odparł Hazz również się śmiejąc.
***
Zayn, Louis i Niall przez całą drogę powrotną rozmawiali o kanapce Irlandczyka. Właściwie to blondyn mówił, jaka to ona wspaniała i pyszna, a kiedy skończył ją jeść zaczął rozpaczać, bo przecież drugiej takiej już nie zje. Tomlinson spojrzał na Malika i posłał mu spojrzenie mówiące ' przycisz go, albo ja go wyłączę '. Mulat wyrzucił pet wypalonego papierosa i roześmiał się. Chyba trochę za głośno i niespodziewanie, gdyż dwójka przyjaciół stanęła i spojrzała na niego. Nawet Horan przestał paplać o swojej kanapce. Jednak Zayn nie mógł się powstrzymać i śmiał się dalej, sam nie wiedząc z czego. Przestał dopiero gdy byli już w mieszkaniu. Chłopcy nadal przyglądali mu się, jakby co najmniej zwiał z psychiatryka.
-Możesz to jakoś wyjaśnić ?-zapytał go Louis.
-Co wyjaśnić ?
-Nagły napad śmiechu ? Coś ty palił ?
-A to. Wiesz ty gadałeś o kanapce, Lou miał minę niczym morderca, a do tego jutro idę po zajęciach do Payne'a.
-Czekaj co ?-Niall zrobił oczy wielkości monety.
-Kanapka, zjadłeś ją Ni.
-Nie, nie to. To i Payne'nie.
-A. No idę do niego jutro po zajęciach.
-Po co ?
-Mamy przećwiczyć piosenkę na lekcje śpiewu. Więc jutro nie czekajcie na mnie.
-Właściwie na mnie też nie-odezwał się Lou.
-Jak to ? Będę wracał sam ?
-Przykro mi Horanku, ale tak. Ja muszę iść do parku zrobić zdjęcia na swoje zajęcia.
-Huh. No trudno. Posiedzę sobie sam i po opycham się ciastkami.
-Niall i tak byś to zrobił, z nami czy bez nas.
-To zjem 11 paczek, a nie 10.
-Jakim cudem ty nadal jesteś szczupły ?
-Heh, ma się te geny. No właśnie głodny jestem.
-Przed chwilą zjadłeś kanapkę !- Tomlinson rozłożył ręce.
-No i ?
-Zamówię pizze-odezwał się Zayn.
-Mój kochaniutki wybawca-Niall rzucił się na Malika.-Tylko weź trzy, albo cztery.
-Z torbami kiedyś przez to twoje jedzenie pójdziemy-odezwał się Louis.
-Och zamknij się.
Zayn westchnął i wykręcił numer pizzerii. Kątem oka zauważył jak jego dwaj ' dorośli ' przyjaciele okładają się poduszkami na kanapie. Tak. Zapowiadało się kolejne normalne, nienormalne popołudnie. Zastanawiał się czy Liam i Harry też tak się zachowują. No właśnie Liam. Jutro idzie do jego mieszkania. Będzie z nim sam na sam. A co jeśli się skompromituje ? Powie coś głupiego, albo zrobi coś, na przykład zniszczy jakiś mebel lub coś innego. Uh. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że się denerwuje jutrem.
-Haloooo. Jest tam kto ? Halo, zamawiasz ?-dźwięk dochodzący z słuchawki jego komórki, sprowadził go na ziemię.
-Uh. Tak, przepraszam. Poproszę cztery duże pizze pepperoni.
-Coś jeszcze ?
-Nie, to wszystko.
Malik skończył składać zamówienie. Postanowił nie przejmować się ćwiczeniami z Payne'em aż do jutra.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto i nowy rozdział. Trochę taki jakiś nudnawy... Ale jest taki mały Lirry. ;3 Powiem Wam, że mam słabość do Lirry'ego. Słodcy są razem c; No i mam do Was pytanie. Czy zawiodłam Was tym opowiadaniem ? Bo czuję, że tak. ;c Mniej osób komentuje... Powiedzcie mi co robię źle, a postaram się poprawić. Naprawdę zależy mi na tym opowiadaniu, ale chyba tracę czytelników... Jest mi z tego powodu smutno.
Do napisania ?
Kocham Was ! <3
Mańka. xx
-Możesz to jakoś wyjaśnić ?-zapytał go Louis.
-Co wyjaśnić ?
-Nagły napad śmiechu ? Coś ty palił ?
-A to. Wiesz ty gadałeś o kanapce, Lou miał minę niczym morderca, a do tego jutro idę po zajęciach do Payne'a.
-Czekaj co ?-Niall zrobił oczy wielkości monety.
-Kanapka, zjadłeś ją Ni.
-Nie, nie to. To i Payne'nie.
-A. No idę do niego jutro po zajęciach.
-Po co ?
-Mamy przećwiczyć piosenkę na lekcje śpiewu. Więc jutro nie czekajcie na mnie.
-Właściwie na mnie też nie-odezwał się Lou.
-Jak to ? Będę wracał sam ?
-Przykro mi Horanku, ale tak. Ja muszę iść do parku zrobić zdjęcia na swoje zajęcia.
-Huh. No trudno. Posiedzę sobie sam i po opycham się ciastkami.
-Niall i tak byś to zrobił, z nami czy bez nas.
-To zjem 11 paczek, a nie 10.
-Jakim cudem ty nadal jesteś szczupły ?
-Heh, ma się te geny. No właśnie głodny jestem.
-Przed chwilą zjadłeś kanapkę !- Tomlinson rozłożył ręce.
-No i ?
-Zamówię pizze-odezwał się Zayn.
-Mój kochaniutki wybawca-Niall rzucił się na Malika.-Tylko weź trzy, albo cztery.
-Z torbami kiedyś przez to twoje jedzenie pójdziemy-odezwał się Louis.
-Och zamknij się.
Zayn westchnął i wykręcił numer pizzerii. Kątem oka zauważył jak jego dwaj ' dorośli ' przyjaciele okładają się poduszkami na kanapie. Tak. Zapowiadało się kolejne normalne, nienormalne popołudnie. Zastanawiał się czy Liam i Harry też tak się zachowują. No właśnie Liam. Jutro idzie do jego mieszkania. Będzie z nim sam na sam. A co jeśli się skompromituje ? Powie coś głupiego, albo zrobi coś, na przykład zniszczy jakiś mebel lub coś innego. Uh. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że się denerwuje jutrem.
-Haloooo. Jest tam kto ? Halo, zamawiasz ?-dźwięk dochodzący z słuchawki jego komórki, sprowadził go na ziemię.
-Uh. Tak, przepraszam. Poproszę cztery duże pizze pepperoni.
-Coś jeszcze ?
-Nie, to wszystko.
Malik skończył składać zamówienie. Postanowił nie przejmować się ćwiczeniami z Payne'em aż do jutra.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto i nowy rozdział. Trochę taki jakiś nudnawy... Ale jest taki mały Lirry. ;3 Powiem Wam, że mam słabość do Lirry'ego. Słodcy są razem c; No i mam do Was pytanie. Czy zawiodłam Was tym opowiadaniem ? Bo czuję, że tak. ;c Mniej osób komentuje... Powiedzcie mi co robię źle, a postaram się poprawić. Naprawdę zależy mi na tym opowiadaniu, ale chyba tracę czytelników... Jest mi z tego powodu smutno.
Do napisania ?
Kocham Was ! <3
Mańka. xx