poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział VII

      Liam był dziś jako pierwszy przy samochodzie. Oparł się o drzwi i założył ręce na piersi. Próbował wypatrzeć swojego przyjaciela z tłumu innych, wychodzących uczniów. Nie było to takie trudne, gdyż chwilę później ujrzał czuprynę kręconych włosów przy schodach. Jednak nie był on sam. Towarzyszył mu nie kto inny jak Louis Tomlinson. Payne wytrzeszczył oczy widząc jak dwójka chłopaków uśmiecha się do siebie i macha na pożegnanie. No proszę, a to przecież Harry twierdził, że nigdy nawet nie spróbuje porozmawiać z Lou. A teraz proszę z daleka wyglądają na dobrych kumpli. Ten rok naprawdę dużo namiesza w ich życiu. Liam nie spuszczał wzroku z Tomlinsona, który podszedł do Nialla i Zayna. Blondyn trzymał w dłoni kanapkę, którą niesamowicie szybko pochłaniał, a Mulat palił papierosa. Szatyn skrzywił się lekko, nie wiedział, że Malik pali. Sam tego zbyt często nie robił, właściwie można by policzyć na palcach u rąk ile papierosów wypalił w ciągu kilku miesięcy. Odprowadził wzrokiem trójkę przyjaciół aż do zakrętu, za którym mu znikli.
-Hey Payne- Harry klepnął Liama w ramię i stanął obok.
-Hey. Um słuchaj, od kiedy ty i Tomlinson się lubicie ?-posłał przyjacielowi pytające spojrzenie.
-Wiesz-zaczął, a jego ręka od razu powędrowała do loków.-Od kiedy dziś wyratowałem go z kłopotów.
-Co zrobiłeś ?
-No Lou zrobił kawał naszej nauczycielce, ale babka jest nieźle zorientowana i od razu się zjarnęła. Zaczęła go zasypywać pytaniami, a on zaczął się powoli gubić, więc mu trochę pomogłem. To tyle.
-Kto by pomyślał. Ty ratujesz jednego malarza z kłopotów, a ja zapraszam drugiego do siebie.
-Co ?
-Pogadamy o tym w mieszkaniu, okey ? Jestem zmęczony i marzę tylko o walnięciu się na kanapę.
-No dobra, wsiadaj.
       Harry otworzył swojego range rover'a i obaj chłopcy wygodnie umościli się na jego przednich siedzeniach. Styles odpalił silnik i nacisnął pedał gazu. Samochód potoczył się lekko po asfalcie, wioząc ich do mieszkania. Liam włączył radio, w którym właśnie grała piosenka Coldplay ' Viva la vida '. Posłał tylko wesołe spojrzenie loczkowi i pod głosił radio na full. Teraz oprócz głosu Chrisa Martina słuchać było równie głośnie głosy Payne'a i Styles'a. Harry wjechał na parking w towarzystwie ostatnich dźwięków piosenki, zaparkował i zgasił silnik samochodu. Chłopcy wysiedli z pojazdu i udali się w kierunku mieszkania.
Gdy już znaleźli się przed drzwiami Liam włożył klucze do zamka i je otworzył. Hazz oczywiście pierwszy wepchnął się do środka, na co szatyn przewrócił oczami. Zamknął za nimi drzwi i udał się do kuchni w celu napicia się czegoś. Loczek już się po niej krzątał szykując dla nich obiad.
-To co dziś jemy ? Spaghetti czy masz ochotę na coś innego ?- zapytał zielonooki, przeglądając zawartości szafek kuchennych oraz lodówki.
-Może być spaghetti- odparł Liam i nalał sobie do szklanki sok pomarańczowy.
-A ty gdzie się wybierasz ?
-No do salonu, nie będę Ci przeszkadzał w gotowaniu.
-O nie mój drogi, siadaj tu przy stole i mów- Harry wycelował w przyjaciela drewnianą łyżką.
-Co mam mówić ?
-O tym, że zaprosiłeś Malika do nas. Kiedy ?- zapytał wracając do przygotowania posiłku.
-Uh. Jutro-Payne zaczął bawić się swoją szklanką.-Mówiłeś, że po zajęciach musisz iść do parku zrobić te zdjęcia, a my musimy przećwiczyć piosenkę. Pomyślałem więc, że to dobry pomysł. Zgadzasz się ?
-Li to także twoje mieszkanie. A jeśli chodzi o mnie, to mi to nie przeszkadza. Tylko mam was podwieźć ?
-Nie dzięki, damy sobie radę.
-No dobra. Tylko muszę wam coś ugotować.
-Co ? Po co ?
-Jezu, ale jesteś czasami tępy. Wrócicie po zajęciach, głodni, a wybacz ty nie umiesz gotować.
-Hey !-Liam udał obrażonego, choć zgadzał się z przyjacielem w stu procentach.
-Tylko co takiego, żebyś umiał odgrzać i nie spalił mieszkania.
-No wiesz co !
-Ugh, później pomyślę. Szczeniaczku bądź tak kochany i podaj mi ten makaron z szafki obok ciebie.
         Półgodziny potem obaj chłopcy siedzieli przy stole w kuchni i z zapałem jedli swój makaron. Liam nie mógł pojąć, jak Harry potrafi wyczarować takie pyszne dania. Gdy skończyli Payne schował brudne talerze do zmywarki i poszedł do salonu, gdzie rozwalony już na kanapie leżał Styles. Szatyn podniósł jego nogi, usiadł i z powrotem opuścił je na swoje kolana. Spojrzał na ekran telewizora. Na włączonym kanale leciał właśnie jakiś program muzyczny. Po chwili poczuł, że jego przyjaciel się podnosi i zmienia pozycję. Teraz to głowa Hazzy leżała na jego kolanach. Liam uśmiechnął się pod nosem. Wiedział o co chodzi. Położył dłoń na włosach Styles'a i zaczął bawić się jego lokami. Robili tak odkąd Harry'emu zaczęły kręcić się włosy. Zielonooki twierdził, że to go uspokaja, a dodatkową zachętą miało być to iż tylko szatynowi pozwalał dotykać swoich ' drogocennych loków '. Tak, Harry twierdził, że to dzięki nim zawdzięcza swój urok, no i jeszcze dzięki dołeczkom w policzkach. Zabawne, że ten urok nie działał na Liama. W końcu jest biseksualny, choć bardziej ciągnie go właśnie do mężczyzn.
-O czym myślisz ?-loczek zapytał Payna, kiedy ten przestał bawić się jego włosami.
-O tym, że nigdy nie uległem twojej urodzie-odpowiedział wracając do zabawy lokami.
-Jak chcesz mogę spróbować cię uwieść-Harry zniżył lekko swój głos.
-A próbuj i tak nic nie wyjdzie.
-Wiem. Chyba na tym właśnie polega przyjaźń. Ja wiem, że jesteś przystojny, ty wiesz, że ja jestem sexy, ale żaden z nas nie leci na siebie.
-Boże Harry jakie to było... głębokie i... wzruszające- szatyn udał, że ociera łzę.
-Idiota-Styles mruknął i lekko uderzył przyjaciela w udo.
-I właśnie dlatego jesteśmy przyjaciółmi. Idiota i pajac lubią się przyciągać-Liam zaczął się śmiać.
-Dobrze powiedziane-odparł Hazz również się śmiejąc.
***
          Zayn, Louis i Niall przez całą drogę powrotną rozmawiali o kanapce Irlandczyka. Właściwie to blondyn mówił, jaka to ona wspaniała i pyszna, a kiedy skończył ją jeść zaczął rozpaczać, bo przecież drugiej takiej już nie zje. Tomlinson spojrzał na Malika i posłał mu spojrzenie mówiące ' przycisz go, albo ja go wyłączę '. Mulat wyrzucił pet wypalonego papierosa i roześmiał się. Chyba trochę za głośno i niespodziewanie, gdyż dwójka przyjaciół stanęła i spojrzała na niego. Nawet Horan przestał paplać o swojej kanapce. Jednak Zayn nie mógł się powstrzymać i śmiał się dalej, sam nie wiedząc z czego. Przestał dopiero gdy byli już w mieszkaniu. Chłopcy nadal przyglądali mu się, jakby co najmniej zwiał z psychiatryka.
-Możesz to jakoś wyjaśnić ?-zapytał go Louis.
-Co wyjaśnić ?
-Nagły napad śmiechu ? Coś ty palił ?
-A to. Wiesz ty gadałeś o kanapce, Lou miał minę niczym morderca, a do tego jutro idę po zajęciach do Payne'a.
-Czekaj co ?-Niall zrobił oczy wielkości monety.
-Kanapka, zjadłeś ją Ni.
-Nie, nie to. To i Payne'nie.
-A. No idę do niego jutro po zajęciach.
-Po co ?
-Mamy przećwiczyć piosenkę na lekcje śpiewu. Więc jutro nie czekajcie na mnie.
-Właściwie na mnie też nie-odezwał się Lou.
-Jak to ? Będę wracał sam ?
-Przykro mi Horanku, ale tak. Ja muszę iść do parku zrobić zdjęcia na swoje zajęcia.
-Huh. No trudno. Posiedzę sobie sam i po opycham się ciastkami.
-Niall i tak byś to zrobił, z nami czy bez nas.
-To zjem 11 paczek, a nie 10.
-Jakim cudem ty nadal jesteś szczupły ?
-Heh, ma się te geny. No właśnie głodny jestem.
-Przed chwilą zjadłeś kanapkę !- Tomlinson rozłożył ręce.
-No i ?
-Zamówię pizze-odezwał się Zayn.
-Mój kochaniutki wybawca-Niall rzucił się na Malika.-Tylko weź trzy, albo cztery.
-Z torbami kiedyś przez to twoje jedzenie pójdziemy-odezwał się Louis.
-Och zamknij się.
       Zayn westchnął i wykręcił numer pizzerii. Kątem oka zauważył jak jego dwaj ' dorośli ' przyjaciele okładają się poduszkami na kanapie. Tak. Zapowiadało się kolejne normalne, nienormalne popołudnie. Zastanawiał się czy Liam i Harry też tak się zachowują. No właśnie Liam. Jutro idzie do jego mieszkania. Będzie z nim sam na sam. A co jeśli się skompromituje ? Powie coś głupiego, albo zrobi coś, na przykład zniszczy jakiś mebel lub coś innego. Uh. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że się denerwuje jutrem.
-Haloooo. Jest tam kto ? Halo, zamawiasz ?-dźwięk dochodzący z słuchawki jego komórki, sprowadził go na ziemię.
-Uh. Tak, przepraszam. Poproszę cztery duże pizze pepperoni.
-Coś jeszcze ?
-Nie, to wszystko.
      Malik skończył składać zamówienie. Postanowił nie przejmować się ćwiczeniami z Payne'em aż do jutra.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto i nowy rozdział. Trochę taki jakiś nudnawy... Ale jest taki mały Lirry. ;3 Powiem Wam, że mam słabość do Lirry'ego. Słodcy są razem c; No i mam do Was pytanie. Czy zawiodłam Was tym opowiadaniem ? Bo czuję, że tak. ;c Mniej osób komentuje... Powiedzcie mi co robię źle, a postaram się poprawić. Naprawdę zależy mi na tym opowiadaniu, ale chyba tracę czytelników... Jest mi z tego powodu smutno.
Do napisania ?
Kocham Was ! <3
Mańka. xx

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział VI

      Zayn na zajęciach ze śpiewu zajął to samo miejsce co wczorajszego dnia. Położył torbę na krześle obok, aby zająć miejsce Liamowi. Przecież to normalny gest. Payne oznajmił, że się spóźni, a mają przecież pracować w parach. Trudno byłoby im to zrobić, gdyby szatyn zajął miejsce z dala od niego. Mulat pokręcił głową, nie wierząc, że właśnie w taki żałosny sposób próbuje przekonać siebie samego. I do tego wcale mu tu nie wychodzi. Nie mniej jednak torba pozostała na swoim miejscu, cierpliwie czekając na pojawienie się Liama. Malik, choć wiedział, że szatyn się prawdopodobnie spóźni i tak nie mógł powstrzymać ciągłego, ukradkowego spoglądania w stronę drzwi. Przecież Payne powiedział, że' może spóźnić ' się na zajęcia, a nie, że się ' spóźni '. Zayn spojrzał przelotnie na zegarek wiszący na ścianie naprzeciwko jego krzesła. Pozostała niecała minuta do dzwonka. Moment później, razem ze znanym wszystkim dźwiękiem końca przerwy, do pełnej sali, no prawie pełnej, wszedł pan Davies. Ubrany w czarne spodnie i zwykły biały T-shirt, który opinał jego, zaskakująco umięśnione ramiona. Z uśmiechem rozejrzał się po klasie, aż zatrzymał się na pustym krześle obok Malika. Jego prawa brew powędrowała ku górze.
-Dzień dobry moi drodzy-zaczął, a jego usta znów wykrzywiły się w lekkim uśmiechu. - Widzę, że brakuje nam tylko jednego ucznia. Zdaję się Payne'a, dobrze pamiętam ?- zapytał klasy, a kilka osób kiwnęło twierdząco głową.-No tak. Payne, Payne, to ten nasz buntownik nie zgadzający się na swojego partnera, czyż nie ? Może kiedyś zaszczyci nas obecnością, a jak na razie zaczniemy bez niego.
-Proszę pana- Zayn nieśmiało się odezwał.
-Tak ?
-Bo jeśli chodzi o Liama, znaczy Payne'a...-w tym momencie do klasy wbiegł szatyn.
-Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie, ale zatrzymał mnie mój nauczyciel hip-hop'u, pan Wilson. Tutaj jest wszystko wyjaśnione-podał nauczycielowi zgięty kawałek białego papieru. Rozejrzał się po sali i gdy zauważył wolne miejsce koło Mulata skierował się ku niemu z lekkim uśmiechem.
-Uh. No dobrze, Twoje spóźnienie jest usprawiedliwione. Przyznam szczerze, że jestem pod wrażeniem. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że będziesz informował mnie na bieżąco.
-Oczywiście-Liam spuścił wzrok, świadom ciekawskich spojrzeń osób z grupy.
-Tak więc, skoro jesteśmy już wszyscy, zajmijmy się dzisiejszymi zajęciami. Ale zanim przejdziemy to sedna, rozgrzejemy wasze głosy. Rozumiem, że wcześniej się z tym nie spotkaliście. Nie ma problemu, zaraz wam wszystko wyjaśnię i pokażę. No więc zacznijmy od tego, że każdy musi wstać i znaleźć sobie trochę miejsca. Gotowe ? No to teraz się prostujemy. Okey, teraz kilka głębszych wdechów i wdechów. Dziś pobadamy wasze skale. Żeby nie komplikować, zaśpiewamy po prostu ' do re mi '. No to zaczynamy. Najpierw musicie śpiewać w środkowym zakresie skali, czyli, jakby to wam przetłumaczyć, normalnie, swoim głosem. Spróbujcie- pan Michael zachęcił grupę dłońmi, a klasa wydała z siebie ciche dźwięki. - O to chodzi, tylko proszę nie bójcie się swoich głosów. Jeszcze raz, tylko głośniej. Idealnie ! A teraz troszeczkę podnieście głos, ale tak odrobinkę. Właśnie tak ! I schodzimy lekko w niższe dźwięki. Doskonale ! I znów w wyższe, tylko tym razem trochę bardziej. No i powracamy do niskich dźwięków. I róbcie tak, dopóki nie znajdziecie kresu swoich możliwości. A gdy już zajdziecie, to powtórzcie ćwiczenie pięć razy.
     Zayn czuł się na początku jak idiota. Rozejrzał się po sali i doszedł do wniosku, że nie on jedyny. Spojrzał ukradkiem na Liama, który wydawał się całkowicie rozluźniony. Payne wykonywał wszystkie zalecane przez nauczyciela czynności jakby robił to już setki razy. Mulat skarcił się w myślach, że przecież on wcale nie zna szatyna. Przecież chłopak, rzeczywiście mógł wcześniej chodzić na lekcje śpiewu lub wykonywał takie ćwiczenia. Postanowił wziąć z niego przykład. Zamknął oczy, zignorował zupełnie resztę grupy i zabrał się za rozgrzewanie głosu. Nawet nie zorientował się, jak szybko udało mu się zrobić to pięć razy. Jednak pomimo skończonych ćwiczeń, bał się otworzyć oczy. Czuł na sobie palące spojrzenie Liama. Nie wiedział czemu, ale momentalnie zrobiło mu się gorąco. W myślach błagał, aby na jego policzkach przypadkiem nie pojawiły się rumieńce, bo to byłaby już kompletna katastrofa. Zagryzł dolną wargę i szybko otworzył zamknięte powieki. Spojrzenie skierował na sylwetkę nauczyciela, przezwyciężając w sobie chęć spojrzenia na szatyna. Zayn był aż za bardzo świadomy obecności Payne'a obok. Był na tym punkcie tak bardzo wyczulony, że słyszał jak chłopak oddycha, czuł każdy podmuch powietrza przy jago najdrobniejszych ruchach, a kontem oka mógł nawet dostrzec, że na jego twarzy nadal gości uśmieszek. Chciał się do niego odwrócić i coś powiedzieć, porozmawiać, ale w głowie miał kompletną pustkę. Jego język zamienił się przysłowiowy kołek. Zresztą, na jakiej podstawie sądził, że Liam również chce z nim porozmawiać ? Przecież to tylko zwykłe zajęcia śpiewu, a oni przypadkiem zostali połączeni w parę. Wewnętrzny monolog Mulata przerwał pan Davies.
- No dobrze, wszyscy już skończyli rozgrzewkę. Mam nadzieję, że ją zapamiętaliście, bo tak będziemy robić na każdych zajęciach. A teraz przejdźmy do waszego zadania. Tak zadania. Nie bez powodu połączyłem was w pary. No więc macie dokładnie tydzień na przygotowanie w duecie jednej piosenki. Chwilka ! Piosenki wybrałem dla was ja. Przepraszam, ale jeszcze nie znacie dobrze swoich głosów, więc postanowiłem sam dobrać do nich repertuar. Wspólnym tematem, ogólnie rzecz ujmując, miłość. Wiem, że są tu pary, które połączyłem jak gdyby z tą samą płcią. Proszę was, nie przejmujcie się tym. Jest to wasza pierwsza próba, więc pozwoliłem sobie również już rozłożyć piosenki. Z czasem sami będziecie to robić oraz wybierać utwory. Tak więc będę teraz prosił po kolei każdą parę w sprawie omówienia wszystkiego dokładnie.
       Zayn usiadł na krześle czekając na kolej jego i Liama. Nie był zbytnio zadowolony z tematu piosenki, ale miał nadzieję, że pan Michael dobrał odpowiedni utwór do ' sytuacji '. Zdał sobie sprawę, że się denerwuje. Bo przecież będą musieli spotykać się z szatynem po zajęciach w celu ćwiczeń. O Boże. Wiedział, że te zajęcia zapowiadają się ciekawie, ale nie aż tak. On i Payne spotykający się po zajęciach ? Właściwie on i Payne spotykający się ? Niemożliwe, a jednak. Malik znów zorientował się, że tancerz przygląda mu się. Tym razem odwrócił do niego swoją głowę i już otwierał usta chcąc coś powiedzieć, ale nie było mu to dane.
-Zayn Malik i Liam Payne, proszę wasza kolej- usłyszeli miły głos nauczyciela. - No więc chłopcy-zaczął gdy obaj usiedli przed jego biurkiem. - Wiem że pewnie będzie to dla was trochę niezręczne, ale proszę podejdźcie do tego z profesjonalizmem. To tylko piosenka, a wy jej przecież nie śpiewacie do siebie. Zresztą dla was wybrałem ' Save my heart ' Jason Reeves'a. Tu macie tekst, wszystko jest zaznaczone co i jak. Jakieś pytania ?
-Um. Ja mam jedno-Liam odezwał się.
-Słucham.
-Rozumiem, że nie będziemy tego ćwiczyć na zajęciach ?
-Nie, nie będziemy. Przepraszam, ale musicie spotkać się po zajęciach.
-Nie no, nie ma problemu. Tak się tylko chciałem upewnić-szatyn posłał w uśmiech w kierunku nauczyciela i odszedł od biurka.
          Zayn podążył za Payne'em na ich miejsca. Usiadł i skierował na niego swoje spojrzenie. Liam szczerzył się jak głupi. Brwi Mulata szybko powędrowały w górę.
-Z czego się cieszysz ?
-Malik nie łapiesz ?
-Nie. Możesz jaśniej ?
-Słuchaj, jestem tancerzem, ty malarzem.
-Mój ty geniuszu.
-Czekaj. Mamy spotykać się po zajęciach.
-Kurwa ludzie znam Einsteina !
-Cicho ! To chyba pierwszy taki przypadek. Rozumiesz ? Tancerz, malarz, nie chcą się zabić.
-A o to Ci chodzi. W sumie racja.
-No dobra, to gdzie i kiedy się spotykamy ?
-Wiesz mnie to obojętnie, nie mam nic zaplanowanego.
-Hym... No to może jutro u mnie po zajęciach. Będę miał wolne mieszkanie, więc Harry nam nie będzie przeszkadzał, pasuje ?
-Pasuje, tylko gdzie Ty mieszkasz ?
-Spokojna twoja wyżelowana. Pójdziemy razem.
-Okey. Jezu to jest mega dziwne.
-Mnie to mówisz ? W zeszłym roku chcieliśmy się pozabijać, a dziś proszę, zapraszam Cię do siebie Malik- w chwili gdy Liam skończył mówić zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec zajęć.- No dobra, to do jutra-powiedział i szybko zerwał się ze swojego miejsca.
      Mulat patrzył jak Payne szybko wybiega z sali o mało nie przewracając drobnej blondynki, chyba Molly. Zgarnął swoją torbę i spokojnie skierował się ku wyjściu. Chłopcy mu chyba nie uwierzą. On, Zayn Malik, idzie jutro do mieszkania Liama Payne'a. Świat szaleje...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wróciłam ! Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nie dałam rady wcześniej. Mam nadzieję, że się podoba c; Dziękuję za ostatnie komentarze, jesteście wspaniali ! xx I jeszcze raz proszę innych czytających ( jeśli tacy są ;D ) o pozostawienie po sobie śladu nie tylko na liczniku. ;3 Na prawdę mnie wystarczy tylko ' fajny, czekam na nexta '. Dla Was chwila, dla mnie banan na twarzy przez cały dzień i chęć kontynuowania. ;)
Kocham Was ! <3
ily, Mańka xx

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział V

       Dla Zayna zapowiadał się jeden z tych gorszych dni. Zaspał, ubrudził ubranie dżemem porzeczkowym, a gdy się przebierał zniszczył fryzurę. Chciał ją naprawić, ale zabrakło mu lakieru do włosów. Potem okazało się, że zapodział gdzieś swoją czarną bluzę. Kiedy w końcu ją znalazł, tuż przed samym wyjściem potknął się i upadł, robiąc dziurę w swoich jeansach i przy okazji nabywając kolejnego siniaka. Nie miał już czasu na przebranie, więc mówiąc sobie w myślach, że tak się przecież teraz chodzi, poszedł do szkoły w zniszczonych spodniach. Oczywiście przez całą drogę, towarzyszył mu śmiech jego przyjaciół, którzy nie robili sobie nic, z podłego nastroju Malika i nabijali się z niego. Jedyne o czym Mulat teraz marzył to znaleźć się znów w mieszkaniu i zacząć ten dzień od nowa. A czyja to wina ? Nikogo innego jak Liama pieprzonego Payne'a. Przez pół nocy Zayn o nim myślał, a przez drugie pół, ten cholerny chłopak mu się śnił. Zayn podejrzewał iż pilnie musi skontaktować się z psychiatrą, bo to nie było normalne. Przecież oni się nie lubili. Ba ! Można nawet stwierdzić, że nienawidzili. Malik nie mógł pojąć jak w tak szybkim czasie, Payne go omotał. Przecież to było żałosne. Liam zaśpiewał i Mulat od razu wybaczył mu te upokorzenia podczas pierwszego roku w akademii ? Te wszystkie wyzwiska, naśmiewanie się i głupie kawały. Wystarczyło usłyszeć głos szatyna, a Zayn chce się z nim zaprzyjaźnić ? Malik zacisnął dłonie w pięści. Nie tak nie może być. Jasne, chciał zaliczyć zajęcia śpiewu, a kłótnie z Payne'em w tym nie pomogą. Więc oczywistym jest to iż ' zawieszenie broni ' to najlepszy sposób. Ale nic poza tym. Nic a nic. Zayn skinął głowa, sam do siebie i pchnął drzwi wejściowe szkoły. Wyciągnął z kieszeni plan lekcji, którego wciąż nie pamiętał, biorąc pod uwagę, że to ich drugi dzień po wakacjach. Pierwsze miał zajęcia malarstwa temperowego. Odwrócił się, aby zobaczyć czy jego przyjaciele podążają za nim. Byli, i nadal śmiali się z upadku Mulata przed wyjściem. Malik odwrócił głowę, w chwili gdy Louis pokazywał chyba po raz setny minę Zayna, lecącego w dół, no co Niall wybuchł kolejną salwą śmiechu. Zayn przewrócił oczyma i przyśpieszył kroku. Chciał mieć ten dzień jak najszybciej z głowy. Skręcił w lewo i znalazł się pod salą, w której miały odbyć się jego zajęcia. Niestety drzwi były zamknięte, więc Mulat usiadł na parapecie obok. Korytarz był prawie pusty, nie licząc jego i jakiegoś pierwszorocznego, który najwyraźniej szukał sali. Normalnie Zayn by mu pomógł, ale dziś zwyczajnie nie miał na to ani ochoty, ani siły. Spojrzał na zegarek w telefonie. Do lekcji zostało mu dziesięć minut, a znając życie pan Stuart spóźni się kolejne dziesięć minut. Wyciągnął z torby szkicownik oraz ołówek. Chwilę się zastanowił, układając w głowie postać i przyłożył szary rysik do papieru. Zrobił dopiero zarys postaci, gdy poczuł jak ktoś siada obok i przygląda mu się. Podniósł głowę do góry, aby zobaczyć kto to. Nie, tego się nie spodziewał. Liam Payne, sam z nieprzymuszonej woli siedział obok niego na parapecie i do tego nie wyzywali się czy kłócili.
-Hey-zaczął Liam i poprawił swojego full cap'a.-Chciałem tylko powiedzieć, że mogę się dziś spóźnić na zajęcia śpiewu.
-Um. Spoko-tylko na tyle było stać Zayna, w zaistniałej sytuacji.
-Tak. No więc do zobaczenia-szatyn zeskoczył z parapetu i ruszył przed siebie.
-Payne !
-Tak ?
-To była chyba nasza pierwsza neutralna wymiana zdań.
-Chyba tak- Liam lekko się uśmiechnął i wbiegł po schodach.
         Koledzy z roku powoli zaczęli się schodzić, jednak Zayn unikał jakichkolwiek rozmów, udając niezwykle pochłoniętego swoim szkicem. Równo z dzwonkiem pojawili się Niall i Louis z przeprosinową kanapką dla Mulata. Chłopak przyjął ją ze śmiechem, schował do torby i wrócił do szkicowania. Właściwie to tylko udawał, że rysuje, ponieważ jego myśli cały czas błądziły koło zachowania Payne'a. To naprawdę było dziwne. No tak, zawarli pokój, ale Liam podchodzący do niego i jeszcze informujący go, że może spóźnić się na zajęcia ? Przecież nie miał tego w obowiązku, po prostu mógł się spóźnić i nie uprzedzać o tym Zayna. Rozmyślania Malika przerwał pan Stuart, który w pośpiechu zaczął otwierać salę. Mulat złapał torbę i zeskoczył z parapetu. Gdy nauczyciel uporał się z zamkiem, wszedł z resztą grupy do klasy i zajął swoje miejsce. I już wiedział, że dziś się nie skupi na zajęciach, ponieważ tor jego myślenia znów wskoczył na zachowanie szatyna. Malik cicho westchnął i szepnął do siebie ' a niech Cię Payne '.
***
          Liam tak naprawdę nie wiedział czemu poszedł poinformować Malika o swoim prawdopodobnym spóźnieniu. Pomyślał, że skoro teraz postanowili nie skakać sobie do gardeł, to może byłoby to dobrym gestem z jego strony. Ale to była tylko taka wymówka. Payne nie umiał zaprzeczyć przed samym sobą, że coś go ciągnęło do tego chłopaka. Zawsze zdawał sobie z tego sprawę, jednak tłumaczył to chęcią zrobienia kolejnego kawału Mulatowi lub czegoś w tym stylu. A teraz, teraz się to zmieniło. Gdy zobaczył go siedzącego samotnie na korytarzu, nogi same go poniosły. Wyglądał tak bezbronnie z jakimś zeszytem i ołówkiem, całkowicie pochłonięty swoim myślom. Dwa dni temu pewnie by go zignorował albo podszedł i zaczął wyśmiewać. Dziś było inaczej. I do tego to jak Mulat wyglądał gdy oddawał się swojej pasji... Zauważył, że coś ich jednak łączy. Wzrok Malika gdy szkicował był niemal identyczny z wzrokiem Liama gdy tańczył. Szatyn potrząsnął głową, starając się wyzbyć tych myśli. Pokonał ostatnie metry i wszedł do przebieralni, gdzie czekał już na niego Harry. Styles przeszył go wzrokiem i nic nie mówiąc rzucił przyjacielowi jego stój do tańca jazzowego. Payne szybko się w niego przebrał i oboje udali się na salę. Pan Eddison nie był zadowolony z ich opóźnienia, więc kazał im dodatkowo zrobić 10 pompek. Zapowiadał się ciężki trening. A Liam zupełnie wyparł z głowy widok szkicującego Zayna i zabrał się za zapamiętywanie nowego układu. Choć może nie do końca, bo gdy zobaczył odbicie swoich oczu w tafli szkła, powrócił do niego obraz Mulata. Payne nie mógł się już skoncentrować, co oczywiście zauważył pan Eddison. Nauczyciel kazał mu wziąć się w garść. Jednak szatynowi nadal nic nie wychodziło, więc mężczyzna odesłał go do szatni 15 minut przed końcem zajęć. Cholerny Zayn Malik. Liam czuł, że to będzie dla niego dosyć ciekawy i niezbyt łatwy rok.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Ten rozdział to w ogóle jakaś pomyłka. Ale obiecałam wam, że go dziś dodam, więc jest. Jakiś taki bez składu i ładu i krótki wyszedł. ;c Druga sprawa. W piątek jadę do Niemiec, więc nie wiem czy pojawi się tu coś do mojego powrotu, a wracam w środę. A teraz te milsze sprawy. c; Jestem w ogromnym szoku. 460 wyświetleń ! wow *O* i licznik stale idzie w górę. I do tego pod ostatnim rozdziałem miałam tyle miłych komentarzy ;3 Wszyscy jesteście kochani ! xx Dzięki wam mam chęć kontynuowania tego opowiadania c;
Tak więc do napisania.
ily, Mańka xx

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział IV

        Liam spojrzał zszokowany na nauczyciela. Przecież to był chory żart. On i Malik w parze ? I to przez cały rok ? Czy nikt nie poinformował tego faceta, że w tej szkole tancerze i malarze się nienawidzą ? Cała sala nagle ucichła. Wszyscy dobrze zdawali sobie sprawę, co właśnie się stało. Tego jeszcze nie było. Tancerz i malarz razem w grupie ! I to do tego dwóch uczniów, którzy od zawsze mieli ze sobą na pieńku. Każdy to wiedział, no z wyjątkiem nowego profesora. Payne odważył się odwrócić do Zayna, aby zobaczyć jego reakcję. Mulat siedział sztywno na swoim krześle i wpatrywał się w pana Michaela jakby przybył co najmniej z Księżyca. Szatyn znów przeniósł swoje spojrzenie na mężczyznę, który najwyraźniej nie zadawał sobie sprawy z popełnionego błędu i ciągle się do nich uśmiechał. Liam postanowił go nieco uświadomić, więc podniósł się z krzesła i podszedł do nauczyciela.
-Proszę pana- zaczął, a Davies skinął głową, aby kontynuował swoją wypowiedź. - Wiem, że jest pan nowy w tej szkole, dlatego ta pomyłka.
-Pomyłka ? O czym ty mówisz Liam ?- mężczyzna wyglądał na zdezorientowanego.
-Chodzi o to, że. Jakby to panu wytłumaczyć...- zakłopotany Payne, podrapał się w tył głowy. - Ja i Zayn nie możemy być w parze. Przykro mi.
-Co ? Ale niby dlaczego ?
-Bo nic dobrego z tego nie wyjdzie-odezwał się Malik i podszedł do nich.
-Chłopcy nie chcę być niegrzeczny, ale to ja jestem tu nauczycielem i chyba lepiej wiem, który głos pasuje, do którego.
-No tak może i nasze głosy pasują do siebie-Mulat skrzywił się mówiąc to i obrzucił Liama niechętnym spojrzeniem.
-Ale my nie pasujemy do siebie-dokończył za niego szatyn, również spoglądając na niego z nieukrywaną pogardą.-To będzie katastrofa. My potrafimy się tylko kłócić. I potwierdzi to panu każdy na tej sali.
-Więc niech pan spojrzy jeszcze raz na te swoje notatki i zamieni nam partnerów-dorzucił Zayn.
-Nie-odparł, po dość długiej chwili ciszy, pan Michael.
-Nie ?- chłopcy zapytali w tym samym czasie.
-Nie. Przykro mi, ale to moje zdanie się tu liczy. Rozumiem, że się nie lubicie, ale będziecie musieli przynajmniej nauczyć się akceptować. Nie zmienię wam par. Błagam zachowajcie się jak dorośli. To tylko zajęcia. Będziecie spędzać ze sobą 60 minut dziennie. Przecież nie każę wam stać się przyjaciółmi, będziecie tylko razem wykonywać ćwiczenia i śpiewać. Nic więcej. - powiedział, a gdy zauważył, że Malik chce coś jeszcze wtrącić, nie dał mu dojść do słowa uciszając go dłonią.- A więc mamy już wszystko wyjaśnione i ustalone. Dziękuję za dzisiejsze zajęcia. Widzimy się jutro o tej samej porze. I niech was dzisiejszy dzień nie zmyli, przed nami ciężka praca. Do zobaczenia-podszedł do drzwi i je otworzył.
       Uczniowie zaczęli zbierać się ze swoich miejsc i powoli wychodzić z sali. Liam i Zayn przez chwilę stali jeszcze, patrząc na siebie z niedowierzaniem. W końcu Payne odwrócił się od Mulata i poszedł po swoją torbę. Podniósł ją z ziemi i zarzucił na ramię. Przechodząc koło pana Davies'a rzucił jeszcze jedno błagalne spojrzenie, ale po jego minie już wiedział, że nauczyciel się nie ugnie. Wyszedł z sali, właściwie biegnąc. Chciał jak najszybciej być w mieszkaniu. Był już w głównych holu, gdy usłyszał jak ktoś go woła.
   -Malik, nie mam siły się dziś znów kłócić jasne ?- powiedział nie odwracając się, jednak zwolnił na tyle, aby tamten mógł go dogonić.
-Spokojnie. Nie chcę się kłócić. Chcę pogadać.
-Pogadać ?- zaskoczony Liam stanął w miejscu.
-Tak. Słuchaj. Ja nie lubię Ciebie. Ty nie lubisz mnie. To oczywiste.
-Do rzeczy Malik.
-Okey. Po prostu starajmy się nie ścierać. Oboje musimy zaliczyć te zajęcia, a ja nie chcę przez nasze kłótnie ich zawalić. Możemy zawrzeć coś w rodzaju kompromisu czy zawieszenia broni.
-Zawieszenia broni ?-brwi szatyna powędrowały ku górze.
-Jezu Payne, wiesz dobrze o co mi chodzi. To co umowa stoi ?- Zayn wyciągnął w kierunku Liama dłoń.
-Dobra, umowa stoi- chłopak uścisnął szybko dłoń Mulata.-Ale żeby było jasne Malik, Twoim kumplem nie zostanę.
-Chciałbyś Payne- powiedział na odchodne i zniknął za drzwiami wyjściowymi.
            Liam pokręcił głową. Co za popaprany dzień. Nigdy nie spodziewał się takiego zakończenia. On i Malik w parze na zajęciach śpiewu i na dodatek zawarli rozejm. Niech no to tylko Harry usłyszy to chyba padnie. Chłopak poprawił torbę i wyszedł ze szkoły kierując się do czarnego Range Rover'a przyjaciela. Lokowaty już siedział na miejscu kierowcy i wybijał na kierownicy jakiś rytm. Szatyn otworzył drzwi i usadowił się na miejscu pasażera.
-Nie uwierzysz z kim chodzę na zajęcia- odezwał się Harry, zapalając silnik samochodu.
-Coś mi się wydaję, że Cię przebiję. No ale mów.
-Tomlinson-rzucił i zmienił biegi, a Liam wybuchł niekontrolowanym śmiechem.- No i z czego rżysz pacanie ?
-Bo jakby Ci to powiedzieć. Mam partnera na zajęciach śpiewu- powiedział, gdy już się uspokoił.
-Nie widzę połączenia.
-Czekaj, czekaj. Nie zgadniesz kto nim jest.
-Skoro tak mówisz, to pewnie nie. No dajesz Li. Nie trzymaj mnie w nieświadomości.
-Boję się, że gdy Ci powiem spowodujesz wypadek.
-No weź, serio ?
-Okey, sam tego chciałeś. Jak nas zabijesz, będę Cię gnębił w niebie.
-Szczeniaczku, przecież oboje wiemy, że nie wylądujemy w niebie. No mów. Kto jest Twoim partnerem ?
-Zayn Malik.
-CO ?!
-To.
-Kurwa Li. Zapowiadają się ciekawe zajęcia dodatkowe.
-Żebyś wiedział.
-Ale wy się zabijecie.
-Otóż mój kochany baranku Malik sam, z własnej nie przymuszonej woli, zaproponował zawieszenie broni.
-To będzie chyba najbardziej zwariowany rok jaki kiedykolwiek przeżyjemy-powiedział Harry, parkując samochód na parkingu koło ich mieszkania.
-Zgadzam się z Tobą w 100 %.
***
    -Malik zabij mnie !- krzyknął zrozpaczony Louis, gdy tylko zobaczył, że jego przyjaciel wyszedł z budynku akademii.
-Co jest ?- zapytał nie zatrzymując się. Chciał być już w domu.
-Nie słuchaj go- odezwał się Niall- Panikuje, choć nie ma powodu.
-Nie mam powodu ?! Nie mam powodu ?! A to, że Styles chodzi ze mną na zajęcia, to nie jest powód ?!
-Styles ? 
-Tak ten tancerzyk. Loczki na głowie, wiecznie uśmiechnięty, dołeczki w policzkach i zielone oczy. Przyjaciel Payne'a.
-Wiem, o kogo chodzi pajacu. A jesteście w parze ?-zapytał naciskając przycisk, aby światło zmieniło się na zielone.
-Co ? Nie. Czemu ?
-Ugh. Bo ja z Payne'm jestem.
-Zaraz, czekaj. Jak to ?
-Zayn co się stało na tych zajęciach ?- Niall również wykazał zainteresowanie, lekcjami śpiewu.
-Payne na nie chodzi. Nasz nowy nauczyciel, połączył wszystkich uczestniczących, w pary. A ja wylądowałem z Payne'm, bo podobno nasze głosy będą niesamowicie brzmieć czy coś w tym stylu- Mulat przewrócił oczami i przeszedł na drugą stronę jezdni.
-Kurczę to nie fair- powiedział Horan ze spuszczoną głową i kopnął leżący na chodniku kamyczek.
-Co jest dla Ciebie nie fair Ni !-uniósł się Lou.- Ja chodzę ze Styles'em na zajęcia, a Zayn z Payne'm. Cholera Niall przecież my się pozabijamy !
-Ale przynajmniej coś się będzie działo ! 
-Jeśli mogę się wtrącić, ja i Payne się nie zabijemy.
-Dobry, żart Zee. Jesteście w jednej parze. To koniec. Wy nie umiecie się nie kłócić będąc w swoim towarzystwie.
-Zawiesiliśmy broń.
-Co ? Niby jak ?
-Normalnie. Oboje musimy zaliczyć te zajęcia, a jeśli będziemy na siebie naskakiwać, w życiu nam to nie wyjdzie.
-I on tak po prostu się zgodził ?- zapytał zszokowany Niall, gdy wchodzili do klatki.
-Tak-odpowiedział Zayn i nacisnął przycisk otwierający windę.
-W takim razie, życzę powodzenia. 
-Dziękuję, ale to nie będzie potrzebne-uśmiechnął się, a winda ruszyła wioząc ich na 5 piętro.
   Zayn nie umiał tego wytłumaczyć, ale czuł, że te zajęcia wszystko zmienią. Nie wiedział czy na lepsze, czy na gorsze. Jednak miał takie dziwne przeczucie, że jego historia z Payne'm dopiero się zaczyna. Może chłopak, był arogancki, a ich ' rozmowy ' nigdy nie należały do przyjemnych, ale Zayn miał dziwną potrzebę poznania go bliżej. Bo szczerze mówiąc, ktoś o tak niesamowitym głosie jak szatyn, nie mógł być aż tak negatywną osoba, prawda ? I tak oto Zayn wyznaczył sobie kolejny cel na swojej liście. Musiał poznać prawdziwego Liama Payne'a, choćby nie wiem co. Rozejm to dopiero pierwszy krok. Mulat wiedział, że zanim zdobędzie zaufanie tancerza minie sporo czasu, ale czuł, że będzie warto. Fakt, nie przepadał za nim, ale coś w jego głosie urzekło go. Czuł się jak totalny idiota, bo właśnie postanowił zaprzyjaźnić się z Payne'm. Tym samym Payne'm, który upokarzał go podczas pierwszego roku, który wiecznie się z niego nabijał, z którym dziś po raz pierwszy rozmawiał, a nie kłócił się, jak to zawsze było. Tak, był idiotą, ale już postanowił. Liamie Payne'ie, szykuj się, bo Zayn Malik nigdy nie odpuszcza i zawsze osiąga swój cel, a teraz ty również znajdujesz się na tej liście.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest rozdział. Myślałam, że nie dam rady przed weekendem, ale jednak udało się. c; Chciałabym podziękować Dagma rze (przepraszam jeśli źle odmieniłam twój nick ;c ) ! Jesteś kochana ! x Dziękuję za każdy Twój komentarz ! xx Mam nadzieję, że ten rozdział się wam spodoba, bo moim zdaniem jest chyba zbyt nudny...  I chciałabym również poprosić każdego, kto czyta moje ' wypociny ' o komentarz. ;3 Nie mówię, że ma być jakiś długi. Wystarczy mi ' jest okey. czekam na next. ' ;) To naprawdę dużo dla mnie znaczy. c; Oczywiście dziękuję też za każde wejście. To niesamowite patrzeć, jak liczba wyświetleń stale rośnie. :')
Aha i wpadłam na głupi pomysł, ale jeśli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach mój tt to @luvmyfiveidiots. Jak coś to piszcie do mnie na tt lub w komentarzach, nie gryzę c; 
Ale się rozpisłam xd
Kocham Was wszystkich ! xx
Do następnego rozdziału.
ily, Mańka. x

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział III

     -No dobrze. Możecie odłożyć ołówki i szkicowniki. Na dziś koniec-oznajmił cichy głos należący do pani Lucy. Była to kobieta po 50, niskiego wzrostu, należąca do osób puszystych. Nie dało jej się nie lubić. Uczniowie często porównywali ją do babci.
     Zayn właśnie zapinał swoją torbę, gdy kobieta zawołała go do siebie. Louis i Niall stanęli w drzwiach chcąc na niego zaczekać, jednak chłopak machnął im, żeby poszli zając miejsce na stołówce.
-Tak, pani Lucy ?
-Otóż Zayn - wskazała dłonią, aby usiadł na krześle stojącym obok jej biurka.- Jak dobrze wiesz, co roku robimy wystawę najlepszych prac naszych uczniów-Mulat skinął głową na znak, że wie.- W tym roku chciałabym, zarówno ja jaki i inni nauczyciele, zamieścić kilka Twoich prac, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko.
-Przeciwko ? Żartuje pani ? Byłbym niezmiernie wdzięczny- na twarzy Malika wykwitł wielki uśmiech.
-Cieszę się. Do wystawy jest jeszcze trochę czasu. W odpowiednim momencie poinformuję Cię, które prace wybraliśmy. A teraz nie zabieram Ci więcej czasu. Idź coś zjedz, zanim skończy się przerwa- pani Lucy uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Dziękuję pani. Z całego serca-Zayn podniósł się z krzesła i zarzucił torbę na ramię- Do widzenia-powiedział, gdy miał wyjść. Uśmiechnął się po raz ostatni i wyszedł z sali, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Czuł się znakomicie ! Ta wystawa to nie byle co. Często przychodzą na nią krytycy, ważne osobistości z innych światowych akademii oraz przyszli sponsorzy i kupcy. Jeśli ktoś go tam zauważy, jeśli będzie miał to cholerne szczęście. Aż trudno mu było sobie to wyobrazić. Każdy uczeń kierunku malarskiego, marzy o takim wyróżnieniu. A do tego, rzadko kiedy zdarza się, aby wybierali pracę drugorocznych. Zazwyczaj wystawiają tam szkice uczniów kończących akademię, żeby ułatwić im start w zawodzie. Malik ciągle nie mógł w to uwierzyć. Jego prace, jego ! Na wystawie, na wystawie ! Coś niesamowitego. W tamtej chwili wydawało mu się, iż może wszystko. Jednak otrząsnął się trochę. Musiał znaleźć Tomlinsona i Horana. Mulat przyśpieszył kroku, aby jak najszybciej podzielić się dobrą nowiną z przyjaciółmi. Nie mógł się doczekać, aż zobaczy ich miny na tę wieść. Skręcił w lewo do stołówki i zaczął rozglądać się za chłopcami. Moment później, poczuł jak się z kimś zderza i ląduje na posadzce. Ogromny ból przeszył jego głowę oraz lewą dłoń. Osoba, na którą wpadł ciągle leżała na nim i cicho przeklinała pod nosem. Podniósł lekko głowę, w celu zobaczenia, komu posłużył jako poduszka amortyzująca upadek. Gdy tylko rozpoznał chłopaka, przeklął w myślach. Wszyscy tylko nie on.
-Ugh. Payne, mógłbyś łaskawie, w końcu ze mnie zleźć ?- zapytał bezbarwnym głosem.
-Malik, czemu mnie to nie dziwi-odparł, gdy oboje już stali.
-Co Cię nie dziwi ?
-Że to Ty wpadłeś na mnie. Większą fajtłapą niż Horan, jesteś tylko Ty. Wyświadczyłbyś wszystkim przysługę i nauczył byś się chodzić.
-Wow. No proszę, mam teraz uciec do kąta i zacząć płakać ? Wielki tancerz od siedmiu boleści, skrytykował jak chodzę. O nie- Zayn udał przejęcie i zakrył dłońmi usta.
-Nie przeginaj Malik- Liam zniżył głos.
-Bo co ? Pobijesz mnie ? Śmiało- rozłożył ręce i nastawił policzek.
-Ale z Ciebie idiota, wiesz ? Jakoś nie mam ochoty marnować czasu na Ciebie. Wisisz mi obiad, Malik- wyminął zdezorientowanego chłopaka i zniknął za zakrętem.
     Zayn przez chwilę zastanawiał się o co chodziło Payne'owi z tym obiadem. Zrozumiał, gdy spojrzał na swoją koszulkę. Widniała na niej wielka plama po sosie pomidorowym. Chłopak jęknął w duchu. Jak on będzie wyglądał na reszcie zajęć ? Zapiął swoją jeansową kurtkę i ruszył szukać przyjaciół przy stolikach na dworze. Trudno było ich nie zauważyć, ponieważ urządzali sobie małą bitwę na jedzenie. Zrezygnowany usiadł obok i położył torbę na blacie. Pozostała dwójka, szybko zaprzestała wojny i spojrzała na niego zaciekawiona.
-Zee, co jest ? - spytał Niall z widocznie zmartwioną miną.
-Pięć minut temu, byłem cholernie szczęśliwy, ale teraz już nie.
-Jak to ? - dopytywał Louis.
-Wpadłem na tego pacana, Payne'a. Wywaliliśmy się, potłukłem sobie głowę i rękę. Tancerzyk uwalił mi koszulkę sosem do spaghetti i oczywiście mieliśmy małą kłótnię. Boże jak ja go nie cierpię. Zadufany w sobie pajac, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa.
-Już Ci lepiej przyjacielu ?
-Tak. Znacznie lepiej.
-A teraz pytanie numer dwa- powiedział Irlandczyk i pokazał na placach liczbę.
-Jezu Ni, pokazujesz trzy nie dwa- Louis zrobił facepalm'a.
-Oj czepiasz się. Wracając, co chciała od Ciebie nasz ukochana pani Lucy ?
-A to. No właśnie. Przekazała mi, że...
-Że ? Cholera Malik, nie będziemy wiecznie młodzi. Mów.
-Że chcą wystawić moje prace !
-Łożeszkurwajapierdole ! Zayn miszczu mój, gratulacje ! -krzyknął Tomlinson i rzucił się na przyjaciela.
-Ty, ale nie zapomnisz, kto odwoził Cię do mieszkania, jak się nawaliłeś ? - zapytał go Niall, gdy już się od siebie uwolnili.
-Ni, to tylko wystawa. Jestem drugorocznym, więc raczej na nic nie liczę- uśmiechnął się do nich lekko i sięgnął po kanapkę, leżącą na tacy przed Lou.
-Nie miej jednak, gratulujemy. I oczywiście zazdrościmy.
-Dzięki chłopcy.
     Reszta przerwy minęła im raczej spokojnie. Gdy już wszystko zjedli, udali się na kolejne zajęcia.
***
      -Liam ? Wyglądasz jakbyś chciał kogoś zabić. Co jest ? -zapytał go Harry, gdy Payne siadł przy stoliku.
-Ten debil Malik, wpadł na mnie i wywalił. Wczoraj Horan, a dziś on. Wszystko mnie przez nich boli- skrzywił się dotykając miejsca na udzie, gdzie formował się już siniak.
-Ou. Widzę, że obiadu też Cię pozbawił. Trzymaj-podsunął mu swoją kanapkę i sałatkę.
-Dzięki.
-A no i wiesz. Kocham Cię, ale nie będę smarował Cię maściami na siniaki. Zapomnij o tym- Harry podniósł palec wskazujący i nim pokiwał.
-Bardzo śmieszne. Zobaczysz, jeszcze będziesz chciał coś ode mnie Styles- powiedział, na co zielonooki szeroko się uśmiechnął i ugryzł swoją kanapkę.
      Skończyli jeść parę minut przed dzwonkiem, na kolejne zajęcia. Zebrali tacki i opakowania po posiłku i odnieśli na właściwe miejsce. Udali się w kierunku szatni, aby przygotować się na ostatnie tego dnia zajęcia taneczne - hip-hop. Gdy weszli do pomieszczenia, część ludzi z roku już się przebierała. Wymienili się z nimi uśmiechami i podeszli do swoich szafek. Liam wyciągnął z niej czarne dresy z opuszczonym krokiem, luźną fioletową koszulkę, a na nogi założył buty nike za kostkę w kolorze koszulki. Gotowy, spojrzał czy Harry się już przebrał. Loczek właśnie przekładał przez głowę swoją zieloną koszulkę. Właściwie ich strój różnił się tylko kolorem. Spodnie Styles'a były szare, a buty zielone. Gdy Hazza uporał się zamknięciem szafki poszli do sali. O dziwo tym razem nie byli ostatni. Czekając na Riley'a Wilsona zaczęli się pomału rozciągać. Po niespełna trzech minutach, nauczyciel wszedł na salę.
     -Witam kochani- obdarzył całą grupę szerokim uśmiechem. Był uwielbiany, przez wszystkich swoich uczniów. Jeden z najmłodszych nauczycieli w akademii. Miał dopiero 32 lata i kazał wszystkim mówić sobie po imieniu. Twierdził, że z przydomkiem ' pan ' czuje się jak emeryt. - Mam nadzieję, że po wakacjach przynieśliście ze sobą nową dawkę energii. Planuję was w tym roku zaskoczyć, ale powiem wam co i jak, gdy nadejdzie na to pora. No to co zabieramy się do pracy- potarł dłonie i odwrócił się tyłem do grupy, stając tym samym twarzą do lustra. Nacisnął przycisk na pilocie od wieży, a z głośników rozbrzmiała głośna muzyka. Liam rozpoznał utwór- Jessie J 'Do it like dude '. Uśmiechnął się pod nosem i zaczął powtarzać po Riley'u ćwiczenia na rozgrzanie mięśni. Uwielbiał hip-hop, to w nim mógł oddać te wszystkie ' mocne ' emocje. Nie tylko złość, ale również radość czy smutek. Po kilku minutowej rozgrzewce, mężczyzna pokazał im pierwsze kroki układu, którego będą uczyć się przez najbliższe tygodnie. I tak przy dźwiękach Lil Wayna minęło im kolejne 90 minut. Pod koniec zajęć Liam jak i zarówno Harry umieli wszystkie kroki, co nie było jakimś zdziwieniem. Każdy wiedział, że są oni najlepsi w grupie, a szczególnie Liam. Wilson widział w nim tą pasję. W każdym jego ruchu, nawet tym najmniejszym i najdelikatniejszym. Mężczyzna był przekonany, że Payne zajdzie daleko. Ze swoim talentem, pasją i ciężką pracą podbije taneczny świat, a Riley miał nadzieję, że będzie mógł się kiedyś chwalić, że to on uczył wielkiego Liama Payne'a i jego równie znakomitego przyjaciela Harry'ego Styles'a.
***
   Po zajęciach hip-hopu i obowiązkowym prysznicu ( Riley Wilson potrafił wycisnąć z człowieka wszystkie poty ) udali się do ' głównego ' holu. Pomimo skończonych zajęć tanecznych, czekały ich jeszcze zajęcia dodatkowe. Przyjaciele porozmawiali jeszcze trochę, umówili się przy samochodzie Harry'ego i rozeszli w swoich kierunkach. Loczek podążył schodami w dół, na zajęcia fotografii, a Liam ruszył długim korytarzem w kierunku sali, w której odbywały się zajęcia śpiewu. Gdy wszedł do pomieszczenia, były dopiero dwie osoby. Krzesła ustawione były w półkole o dwóch rzędach. Szatyn wybrał miejsce w drugim rzędzie pod oknem. Spojrzał na dwie dziewczyny, które były już tu przed nim. Nie kojarzył żadnej z nich. Już miał się odezwać i przedstawić, gdy do sali zaczęło wchodzić więcej osób. Liam przyglądał się każdemu. Ze zdziwieniem stwierdził, że połowy osób w ogóle nie zna. Jednak największym szokiem okazał się dla niego, widok Zayna Malika. Mulat stanął gdy ich spojrzenia się spotkały. Payne zmarszczył brwi, w celu pokazania niezadowolenia, a Zayn wywrócił oczami i usiadł na miejscu najbardziej oddalonym od Liama. Szatyn już miał wysłać sms'a do Styles'a, ale do sali wszedł nauczyciel. Pan Michael Davies ubrany w zwyczajne jeansy, zwyczajny biały podkoszulek, zwyczajne buty i zwyczajną koszulę w kratkę wydał się Payne'owi... zwyczajny. Stanął w środku półkręgu i rozłożył dłonie.
   -Witam was. Jak zapewne już wiecie jestem Michael Davies. Będę was uczył w tym roku śpiewu. Jak zdążyłem się zorientować, raczej nikt nie miał wcześniej do czynienia z takimi zajęciami. I szczerze powiedziawszy, bardzo się z tego cieszę, gdyż wszyscy poznamy się od podstaw-uśmiechnął się, a kilka dziewczyn wydało cichy chichot.- Na tych zajęciach, będziemy pracować w parach. Wybaczcie mi, że tak od razu, ale chcę was poprosić, każdego z osobna, o zaprezentowanie swoich umiejętności wokalnych. Ktoś na ochotnika ? Nie ? No dobrze to idziemy po kolei według listy. Panna Lindsey Koch, prosimy na środek.
     Drobna dziewczyna o krótkich, czarnych, prostych włosach oraz równie czarnych ciuchach, niepewnie wyszła na środek sali i zaśpiewała kawałek piosenki 'Nothing else matters ' zespołu Metallica. Liam przyglądał się kolejnym osobą wychodzącym aby  'pokazać ' swój głos. Starał zapamiętać się jak najwięcej nieznanych mu osób. Gdy na środek wyszedł Zayn posłał mu kpiące spojrzenie. Jednak gdy usłyszał głos chłopaka przyznał się sam przed sobą, że Malik jest genialny. Oczywiście Mulat nigdy tego od szatyna nie usłyszy. W końcu nadeszła jego kolej. Przecisnął się pomiędzy krzesłami i stanął twarzą do grupy. Wziął wdech i zaczął śpiewać. Gdy skończył szybko wrócił na swoje miejsce, czując jak wszystkie pary oczów skierowane są na niego. 
     -No dobrze-odezwał się pan Davies, gdy wszyscy już zaśpiewali. - Gdy wy śpiewaliście, ja sobie trochę notowałem. Dzięki temu, połączyłem was, a może wasze głosy ? Nie, inaczej. Połączyłem was w pary, w których wydaję mi się, że wasze głosy będą brzmiały najlepiej. Tak więc posłuchajcie...-nauczyciel zaczął czytać pary nazwiskami. -... i tu przy tej ostatniej parze, przyznam się miałem zarazem najwięcej problemu, jak i najmniej. Głosy tych osób, tak się różnią, ale wydaje mi się, że ich połączenie będzie czymś niesamowitym. Payne i Malik, to o was chodzi panowie.
  Liam myślał, że się przesłyszał. On i Zayn w prze ?  Nie to pomyłka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy trójeczkę c; Wydaję mi się, że trochę spaprałam końcówkę ;/ Mam nadzieję, że tym razem wyszedł mi trochę dłuższy ;D Jak zwykle dziękuję za każde wejście oraz komentarz ! xx I oczywiście nie wiem kiedy pojawi się kolejny, ale na pewno dopiero po weekendzie. ;c
ily <3
Mańka. x

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział II

Harry zajechał swoim samochodem na parking uczelni pięć minut przed dzwonkiem. Nie mniej jednak chłopcy nie śpieszyli się na zajęcia. Zabrali torby z tylnych siedzeń i ruszyli ku wejściu. Kiedy szli spokojnie po między innymi autami, wyminął ich biegnący Niall, a zaraz za nim Louis i Zayn. Obdarzyli całą trójkę kpiącym spojrzeniem, ale nie wymienili ze sobą żadnych uwag. Liam posłał jeszcze jedno spojrzenie w kierunku chłopców. W pewnym momencie jego oczy spotkały pytające oczy Malika. Payne wzruszył ledwo widocznie ramionami i wraz z Styles'em znikli za drzwiami budynku szkoły. Zewsząd otoczył ich gwar i głośne rozmowy. Ludzie przytulali się i witali po dwóch miesiącach wakacji. Pierwszoroczni stali po kątach szkoły nie wiedząc co robić i gdzie iść. Tancerze wymienili spojrzenia i uśmiechnęli się do siebie. Jeszcze rok temu, to oni byli tu nowi. Nie znali rozkładu sal ani nauczycieli. Teraz drugoroczni uczniowie nawet z zamkniętymi oczyma mogliby poruszać się po gmachu szkoły. Tym bardziej, że Harry odkrył chyba każdy możliwy kąt i niewykorzystane przejścia, które nie raz ratowały im tyłki. Przyjaciele udali się do sekretariatu w celu odebrania planu zajęć oraz zapisania się na dodatkowe zajęcia. Przez całe wakacje Loczek starał się przekonać szatyna do fotografii, jednak ten nie ugiął się i został przy swoim wyborze. Gdy tylko załatwili formalności, ruszyli do sali, w której odbywały się ich pierwsze zajęcia w tym roku. Znienawidzony, przez obu przyjaciół, balet. Tu nawet nie chodziło o sam taniec, bo każdy wie iż dzięki niemu szkoli się równowagę, postawę oraz elastyczność. Ale do cholery, czy oni naprawdę musieli występować w tych okropnych rajtuzach, fachowo zwanych trykot ? Zarówno Liam jak i Harry nie znosili się w nie ubierać, a tym bardziej pokazywać. To było trochę krępujące, ponieważ getry idealnie przylegały do każdej części, każdej. Dziewczyny z roku śmiały się, że dzięki nim, wiedzą jak wybierać potencjalnych kochanków. Naprawdę wiele by dali za możliwość zrezygnowania z tych rajstop. Jednak wiedzieli, że nic nie wskórają. Pani Dmitriev już w zeszłym roku pokazała im gdzie ma ich zdanie co do stroju. Na samo wspomnienie chodzenia przez okrągły tydzień w trykotach nie tylko na zajęciach Liamowi zrobiło się słabo. Po tamtej karze, przysiągł sobie nigdy więcej nie dyskutować z Rosjanką. Z przeciągłym westchnięciem wyciągnął z torby swoją czarną parę trykotów, szary podkoszulek oraz czarne baletki i niechętnie zaczął się przebierać. Wnioskując z niezadowolonej miny Harry'ego, chłopak tak samo jak przyjaciel cieszył się na założenie 'rajtków', jak zwykły był mówić. Oczywiście w szatni zawitali ostatni i ostatni z niej wyszli, ciągle poprawiając bardzo dobrze przylegające getry. Harry obiecał, że jak tylko skończą akademię, potnie i spali to 'zło wcielone', a Payne poparł jego pomysł. Kiedy weszli do sali lustrzanej zaczęli witać się ze znajomymi z roku. Można było łatwo zauważyć, że nie tylko oni mieli problem z przywyknięciem do stroju. Głośnie rozmowy przerwało klaśnięcie dłoń. Pani Sasza Dmitriev, kobieta po 40, weszła powolnym i wyćwiczonym krokiem do sali.
-Wszyscy do drążków-oznajmiła głosem wypranym z emocji, a jej akcent wyraźnie wskazywał pochodzenie. Podeszła do odtwarzacza, włożyła płytę i nacisnęła przycisk. Z głośników rozstawionych po sali, zabrzmiała muzyka klasyczna. Każdy ustawił się w na swoim miejscu i tak oto uczniowie kierunku tanecznego zaczęli swój nowy rok szkolny. Rozciągając się i przypominając sobie wszystkie podstawowe pozycje przy drewnianych poręczach.
                                                                             ***
Zayn zauważył jak Harry i Liam opuszczają sekretariat. Nie rozumiał, czemu tak często wpadają na tą dwójkę. Potrząsnął głową zdając sobie sprawę, że jego myślenie jest żałosne. Przecież chodzą do tej samej szkoły, co zmienia faktu, że za nimi nie przepada i wolałby ich unikać. Wszedł za Niallem i Louisem do pomieszczenia, gdzie czekały na nich plany lekcji i listy wpisów. Nie patrząc, kto jeszcze zapisał się na dodatkowe zajęcia śpiewu, wpisał w wolnej rubryczce swoje imię i nazwisko. Uśmiechnął się lekko do kobiety siedzącej za biurkiem i poprosił o swój plan lekcji. Sekretarka zerknęła, na jakie lekcje się zapisał i dopasowała je do jego zajęć. Zayn podziękował i wyszedł kierując się do sali nr 12, gdzie miały dobyć się zajęcia pana Mowera. Nie musiał sprawdzać czy Lou i Ni idą za nim, ponieważ słyszał głośne śmiechy przyjaciół, którzy żartowali z fryzury jakiejś kobiety. Zaśmiał się z nich w duchu i otworzył drzwi sali. Do jego nozdrzy dotarł, tak przez niego uwielbiany, zapach farb akrylowych i płótna. Położył tylko torbę przy 'swoich' sztalugach i ruszył przywitać się z innymi. Lubił wszystkich ze swojej grupy, no może poza Katy, która była taką typową blondynką z kawałów. Często zastanawiał się jakim cudem dostała się do akademii. Widać pieniądze potrafią załatwić praktycznie wszystko. Nie żeby Malik miał coś do blondynek, naprawdę. Miał coś tylko do tej. Dziewczyna nie dawała mu spokoju przez pierwszy rok, twierdząc, że mają zapisaną w gwiazdach wspólną przyszłość. Zayn naprawdę potrafił zrozumieć wszystko, w końcu każdy artysta ma coś z wariata, ale wspólna przyszłość ? Zapisana w gwiazdach ? Nie, to nie było coś, co mógł zrozumieć. Dlatego przez tamten rok bardzo starał się jej unikać, z marnym skutkiem. Miał nadzieję, że tym razem pójdzie mu lepiej. W chwili gdy zauważył, że blondynka idzie w jego kierunku, wszedł pan Mower, mężczyzna w podeszłym wieku. Przez wakacje jego siwa głowa wyłysiała jeszcze bardziej. Zayn odetchnął z ulgą widząc jak Kate zwraca  do sztalug po czym sam zajął miejsce przy swoich. Jak mógł się spodziewać, nauczyciel kazał malować im dziś martwą naturę. Odwrócił się ze zwycięskim uśmiechem do Louisa. Tomlinson nie wyglądał na tak zadowolonego, w końcu właśnie przegrał na rzecz Mulata 100 funtów. Malik nie mógł już zliczyć ile razy na jego zajęciach malowali martwą naturę. Jednak powstrzymując się od uwag sięgnął po swoją mp4 i odtworzył playlistę. Wybrał odpowiedni pędzel i brązową tubkę z farbą, po czym nałożył ją na włosie. Odetchnął jeszcze raz, ciesząc się z zaczynającego roku szkolnego. Znów mógł robić to co kocha. Rzucił spojrzeniem na kompozycję i zatracił się w przenoszeniu jej barw i kształtów na płótno. Tak, był w swoim żywiole. Muzyka, farby i on.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po pierwsze, chcę podziękować za komentarze ! Naprawdę nie zdajecie sobie sprawy z jak wielkim uśmiechem czytam każą pozytywną opinię, na temat mojego opowiadania ! xx Po drugie dziękuję za 160 wyświetleń ! To niesamowite. wow. Niestety nie wiem kiedy pojawi się rozdział III. Mogę obiecać tylko, że na pewno do końca tego tygodnia. A no i na prośbę Anonimka (pozdrawiam Cię ! ;3 ) postaram się, aby był dłuższy. Po trzecie i chyba najważniejsze. Ten rozdział dedykuję mojej kochanej @PeaceAndYoung, która ma dziś urodziny ! Wszystkiego najlepszego kochanie ! xx
Do napisania, Mańka xx ily.

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział I

     Równo o godzinie 6:30 budzik Liama dał o sobie znać coraz głośniejszym pikaniem. Payne podniósł ociężałą dłoń i wyłączył urządzenie, chcąc znów oddać się błogim krainom Morfeusza. Dobrze jednak wiedział, że jego beztroski okres, wstawania na obiad, już się skończył. Niechętnie otworzył zaspane powieki, odsunął kołdrę na bok i usiadł. Przetarł jeszcze dłońmi twarz i ruszył w kierunku łazienki. Zdjął bokserki, które służyły mu jako piżama. Wszedł do kabiny i odkręcił letnią wodę. Gdy wyszedł spod prysznica dokładnie się wytarł i owinął białym, puchatym ręcznikiem. Wysuszył włosy i podniósł je w górę. Umył zęby i skorzystał jeszcze z toalety. Po umyciu rąk, spojrzał w lusterko i uśmiechnął się sam do siebie. Wyszedł z łazienki, a chłodniejsze powietrze owiało jego prawie nagie ciało, wywołując lekkie dreszcze. Po chwili Liam usłyszał jak Harry krząta się w kuchni. Przypomniał sobie, jak rok temu, gdy kupowali mieszkanie na w spółkę, umówił się z przyjacielem na układ. Loczkowaty gotował, szatyn zmywał. Oczywiście Payne wycwaniaczył się zmywarką i teraz do jego obowiązków należało tylko wyciąganie z niej czystych i wkładanie brudnych naczyń. Zupełnie zapominając iż jest mu zimno, podążył za przyjemnym zapachem naleśników, rozchodzącym się już po większości pomieszczeń.
-Jestem pod wrażeniem-powiedział, opuszczając jakiekolwiek powitanie.
-Czego naleśników ? Przecież robię je od kiedy skończyliśmy 15 lat- odparł lekko zaskoczony Harry.
-Nie naleśników, baranku-zielonooki uśmiechnął się na to porównanie. Liam mówił na niego baranek od kiedy włosy zaczęły mu się kręcić w wieku 10 lat. -Jestem pod wrażeniem, iż z tej imprezy wróciłeś bez kaca.
-Widzisz, mój drogi szczeniaczku-szatyn skrzywił się, przecież to nie jego wina, iż Harry ubzdurał sobie, że oczy Liama przypominają mu duże oczka małego pieska.-Nawet czasami ja potrafię się opanować.
Gdy tylko naleśniki zniknęły, Harry poszedł pod prysznic, a Liam włożył naczynia do zmywarki. Zawsze przy tej czynności, dziękował człowiekowi, który ją zrobił. Jakkolwiek się nazywał, jest lub był geniuszem i bohaterem Payne'a. Ubranie się, nie stanowiło dla niego jakiegoś problemu. Założył luźnie wiszące jeansy i biały dopasowany T-shirt, ładnie eksponujący jego mięśnie. Nogi włożył w białe adidasy. Sięgnął po swoją ogromną torbę, w którą spakował już wczoraj wszystkie potrzebne ciuchy. Tak, tak potrzebował kilku strojów. Cóż się dziwić, skoro na kierunku tanecznym uczyło się chyba każdego tańca. Od towarzyskiego, przez balet aż do hip-hop'u. Oczywiście trzeba wspomnieć, że wszystkie ciuchy zapewniała uczelnia. Każdy uczeń kierunku tanecznego, miał swoją szafkę na te ciuchy i zabierał je tylko ze sobą podczas wakacji lub w przypadku prania. Spojrzał w lustro i poprawił opadające mu na czoło kosmyki włosów. Gotowy czekał na Harry'ego przy drzwiach. Styles pojawił się minutę po nim. Ubrany w luźną koszulę w czerwono-czarną kratę, czarne rurki i czerwone converse'y. Liam, zawsze się dziwił, jakim cudem jego przyjaciel wciska się w te obcisłe spodnie i w ogóle po co to robi ? Na ramieniu Loczka widniała identyczna torba z ciuchami.
-Gotowy na nowy rok ?- spytał zielonooki, gdy zapalał silnik swojego range rover'a.
-Jak nigdy-odparł Liam, zapinając swój pas.
Samochód ruszył z głośnym rykiem silnika.
***
Zayn jęknął, gdy ostre światło podrażniło jego oczy. Oczywiście, Louis. Ubrany już w białą koszulkę w granatowe paski i bordowe spodnie z podwiniętymi nogawkami. Swoje ukochane espadryle trzymał w dłoni. Tomlinson nigdy nie miał oporów, wpadać do jego pokoju bez pukania i budzić go w tak okrutny, dla Mulata sposób. Pewnie wynikało to z ich długoletniej przyjaźni. Pomimo wszystko, Zayn nienawidził, gdy promienie słońca raniły jego wrażliwe jeszcze oczy. I kiedy on męczył się z przystosowaniem do jasnego światła, Lou bezczelnie śmiał się z niego pod nosem.
-Masz 15 minut, na szybki prysznic, a potem widzę Cię na śniadaniu-oznajmił i nie czekając na odpowiedź wyszedł z pokoju Mulata. Malik czasami przeklinał siebie w myślach, że zgodził zamieszkać się z nim i Niallem pod jednym dachem. Spojrzał na zegarek. 6:35. Jęknął w duchu i znów położył głowę na miękkich poduszkach, które tak słodko kusiły go, żeby wrócił do snu. Przezwyciężył w sobie jednak tę chęć i niechętnie zniknął za drzwiami łazienki, pocieszając się, że zimny prysznic i kawa Horana postawią go na nogi.
Wyrobił się idealnie w czasie, siadając przy stole o 6:50. Umyty i ubrany w białą koszulkę, czarne jeansy, kurtkę jeans'ową i białe nike za kostkę. Uśmiechnął się szeroko, gdy Niall postawił przed nim kubek z kawą oraz talerz z jajecznicą. Horan również był już gotowy. Miał na sobie błękitną koszulkę polo, jasne spodnie z niższym krokiem i czarne vans'y. Ich śniadania, nigdy nie były ciche. Dzisiejszego dnia, było tak samo. Przyjaciele żartowali i przekrzykiwali siebie nawzajem. Gdy na zegarkach wybiła 7:15, zebrali swoje torby z szafek. Były one małe i lekkie, gdyż mieli w nich tylko dwa cienkie podręczniki, długopis, ołówek i szkicownik. Resztę rzeczy niezbędnych na ich kierunku zapewniała szkoła. Gdy Zayn zamknął za nimi drzwi, udali się wolnym spacerem na uczelnię, która znajdowała się praktycznie zaraz obok.
-Więc jakie zajęcia nadobowiązkowe wybieracie ? -zagadnął ich Niall, gdy stali przy pasach, czekając na zielone światło.
-Fotografia-odparł Louis, jakby było to oczywiste. A nie było. Tomlinson przez ostatni tydzień wakacji co godzina, zmieniał swoje zdanie co do zajęć dodatkowych.
-Ale jesteś pewien ? Czy gdy dojdziemy do szkoły, zmienisz fotografię na rzeźbę ? -zakpił z niego Zayn.
-Jestem pewny- odparł akcentując ostatnie słowo.
-A Ty, Malik ? -zapytał go blondyn, gdy światło w końcu się zmieniło.
-Śpiew-odpowiedział będąc już po drugiej stronie ulicy.
-A ja was zaskoczę panowie. Postanowiłem złamać wszelkie reguły i zasady panujące w tej akademii-odezwał się ponownie Irlandczyk, a na jego usta wstąpił figlarny uśmieszek. Przetrzymał przyjaciół jeszcze chwilę, aż w końcu wyszeptał- Taniec.
Zayn spojrzał na równie zdezorientowanego Louisa. Przez moment obaj starali się zebrać wszystko do kupy, jednak przerwał im głośny śmiech Horana.
-Żałujcie, że nie widzicie swoich min- wykrztusił poprzez kolejną salwę śmiechu- Naprawdę mi uwierzyliście ? Idioci !-krzyknął i i zaczął uciekać, ponieważ pozostali dwaj chłopcy rzucili się na niego. Złapali go dopiero przed budynkiem Akademii.
-Jesteś nie normalny.
-I za to mnie kochacie. A tak serio wybieram grę na instrumentach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak więc, mamy pierwszy rozdział.  Dziękuję za pozytywne komentarze pod prologiem ! xx Nawet nie zadajecie sobie sprawy jak jest to dla mnie ważne. Liczę na to, iż spodoba wam się rozdział. To dopiero początek mojej historii z Ziamem. Mam nadzieję, że będziecie chcieli poznać jej koniec ;3 Jeszcze raz dziękuję, każdemu kto tu zajrzał i pozostawił po sobie jakiś znak. Kocham Was. xx