piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział XVI

             Malikowi udało się dziś skończyć pracę trochę wcześniej. Odstawił motocykl na poprzednie miejsce i wrócił posprzątać swoje stanowisko. Pozbierał z podłogi wszystkie klucze oraz śrubokręty i powkładał je do skrzynek, a smary i oleje poustawiał na półce. Sięgnął do kieszeni swojego kombinezonu i wyciągnął średniej wielkości ściereczkę, która pokryta była licznymi, zaschniętymi plamami. Wytarł w nią dłonie, zostawiając przy tym kilka kolejnych plam i z powrotem schował do kieszeni. Szybko przeszedł do szatni i jeszcze szybciej znalazł się pod prysznicem. Chciał wyjść dziś wcześniej z pracy, aby zdążyć na bitwę Liama. Co prawda pojedynek zaczynał się o dziesiątej, jednak biorąc pod uwagę porę i lokalizację klubu, Zayn mógł się założyć, że spędzi w korkach co najmniej godzinę. Zakręcił wodę, wytarł się i błyskawicznie założył swoje ciuchy. Jego jedynym problemem zostały wciąż wilgotne włosy. Zaczął energicznie pocierać o nie ręcznikiem. Kiedy włosy były suche, Malik nałożył na nie trochę żelu, aby grzywka uniosła się lekko do góry. Przyjrzał się sobie w lustrze, dopiero po chwili orientując się, że dziś się nie ogolił. Jego szczękę pokrywał delikatny zarost. Zayn przejechał po nim ręką przeklinając się w duchu. Niestety nie miał w pracy żadnej maszynki. Wziął głęboki wdech i wyszedł z łazienki. Zarzucił na siebie skórzaną kurtkę, zgasił światła, pożegnał się z innymi pracownikami i wyszedł z zakładu. Chłodne, wieczorne powietrze otuliło jego ciało. Mulat sięgnął do kieszeni kurtki po swój telefon. Odblokował go, a jego oczom ukazały się 4 nieodebrane połączenia od Lou oraz jedna wiadomość tekstowa od Liama. Ignorując próby skontaktowania się z nim Tomlinsona, otworzył sms'a od swojego chłopaka.

Od: Liam
Hey x Nadal masz zamiar przyjść? Czy może się jednak rozmyśliłeś? ;)

Do: Liam
Nie mógłbym tego przegapić ;) właśnie wyszedłem z zakładu. powinienem być na miejscu za jakąś godzinę. x
       
             Zayn podniósł wzrok z nad telefonu i przebiegł przez pasy. Nie wiedział czy iść na autobus czy może podjechać metrem. Po chwili zdecydował się na autobus. Nie żeby Zayn miał jakieś uprzedzenia, ale ostatnim razem wydawało mu się, że widział małego szczura na jednej ze stacji metra. Kiedy znów ruszył poczuł wibracje w dłoni.

Od: Liam
W takim razie, jak już będziesz blisko daj znać. Wyjdę po Ciebie :) x

Do: Liam
Okey. Mam zaraz autobus, więc kto wie, może uda mi się przyjechać wcześniej. x

             Na przystanku oprócz Malika stały jeszcze tylko dwie osoby- kobieta z dzieckiem. Chłopak ukrył się pod zadaszeniem, gdyż zaczął siąpić lekki deszcz. Zaskakująco dla Mulata autobus przyjechał o czasie i chwilę później chłopak siedział na jednym z miejsc. Jego telefon znów za wibrował.

Od: Liam
Czy to zabrzmi zbyt ckliwo jeśli napiszę, że się za Tobą stęskniłem ?

Do: Liam
Nie. Zabrzmi to uroczo.

Od: Liam
W takim razie, stęskniłem się już xx niech ten autobus jedzie szybciej c;

Do: Liam
i dobrze, bo ja też tęsknie z Tobą x a na autobus nic nie poradzę ;p

             Zayn oparł głowę o zimną szybę okna autobusu i zaczął obserwować londyńskie ulice. Mimo iż słońce dawno zaszło ustępując miejsce srebrnej tarczy księżyca, miasto wciąż tętniło życiem. Samochody tłoczyły się na ulicach powodując małe korki. Od czasu do czasu można było usłyszeć jak, któryś z niecierpliwych kierowców trąbi, prawdopodobnie chcąc być jak najszybciej w domu. Malik kochał Londyn, właśnie to uwielbiał w tym mieście najbardziej, życie. Oczywiście kochał również swoje rodzinne Bradford, jednak w porównaniu ze stolicą, było one dla niego zbyt ciche, spokojne, zupełnie nie pasowało do osobowości chłopaka. Autobus zatrzymał się z małym szarpnięciem, co sprowadziło Zayna z powrotem. Uważnie przyjrzał się, gdzie się znajduje i z zadowoleniem stwierdził, że za trzy przystanki wysiada.

***

             Malik stanął przed klubem szukając wzrokiem Liama, który miał po niego wyjść. Po niecałej minucie udało mu się zlokalizować chłopaka, który stał i energicznie do niego machał. Delikatnie się uśmiechnął i podszedł do niego składając na jego ustach szybkiego całusa. 
-Ej! Stęskniłem się, a tu tylko całus?-Payne znów złączył ich wargi, lecz tym razem w bardziej odważnym pocałunku. -Tak lepiej-wymruczał przy jego ustach, na co Zayn cicho się zaśmiał. - Chodź, wejdźmy do środka przedstawię Cię moim znajomym- szatyn złapał dłoń chłopaka i zaczął ciągnąć go w stronę wejścia do klubu.
             Zayn z zaskoczeniem stwierdził, że zaczął się denerwować. Nie przewidział tego, iż Liam zechce go przedstawiać swoim znajomym. Jasne wiedział, że będzie tam Harry, ale inni przyjaciele Payne'a ? Nawet nie wiedział kogo typować. Na akademii koło Liama zawsze kręciło się wiele osób, więc jeśli jest tam któraś z nich, raczej się nie polubią przez te szkolne stereotypy. Miał tylko nadzieję, że go nie zagryzą.
          Kiedy znaleźli się w środku Malika dosłownie wryło w ziemię. To co zobaczył przekroczyło jego najśmielsze wyobrażenia. Tak, spodziewał się mnóstwa ludzi i tak, spodziewał się dużego parkietu, ale to i tak było nic, w porównaniu z ty co zobaczył. Zayn podejrzewał, że klubie znajdują się wszyscy młodzi mieszkający w Londynie. Liam uśmiechnął się do niego pocieszająco i dał mu szybkiego całusa w policzek zanim znów zaczął ciągnąć go w tłum tańczących ciał. Przepchanie się między tymi wszystkimi ludźmi graniczyło z cudem, jednak Payne zręcznie lawirował kierując tym samym Zayna. Malik wyciągnął szyję, aby zobaczyć co jest celem szatyna i zrozumiał, że właśnie jest ciągnięty w stronę barierek, które odgradzały parkiet na lekkim podwyższeniu. Stał tam już Styles i widocznie szukał ich w tłumie. Mulat nie wiedział jakim cudem udało im się przejść za barierki nie będąc ani raz szturchniętym, a jednak udało im się. Tylko, że teraz pojawił się inny problem-znajomi Liama. Chciał mieć to już za sobą. Jego chłopak jakby to wyczuł i odwrócił się do niego nie puszczając jego dłoni. Przyciągnął go bliżej, położył jedną dłoń na jego policzku. Przejechał powoli kciukiem po jego zaroście i wpił się w jego usta.
-Wiesz jeszcze Ci dziś nie powiedziałem, że wyglądasz cholernie seksownie z brodą-Liam uśmiechnął się do chłopaka.- A teraz chodź przedstawię Cię reszcie. I uwierz nie masz się o co bać, jestem pewny, że Cię pokochają- jeszcze raz porał kciukiem policzek bruneta i złożył kolejny szybki pocałunek na jego ustach.
          Nie puszczając dłoni Zayna, Payne ruszył w kierunku grupki stojących nieopodal osób. Malik zaczął im się przyglądać i z zaskoczeniem stwierdził, że z akademii kojarzy jedynie Harry'ego. Nie umknęło również jego uwadze, że sam jest bacznie obserwowany przez przyjaciół swojego chłopaka. Wziął wdech i postarał się uspokoić.
-Zayn !-brunet zdziwił się, że Styles zawołał go po imieniu. Zawsze używał jego nazwiska.- Dobrze, że już jesteś. Wszyscy chcą cię poznać-Malik posłał pytające spojrzenie Liamowi, lecz ten jedynie uśmiechnął się do niego-Ej ludzie to jest Zayn Malik, chłopak naszego ukochanego Liama.
-Ym. Cześć-Zayn nieśmiało skinął głową.
-No więc tak-tym razem odezwał się Payne.-To jest Andy, Mazzi, Jade, Kelly, Mike i Nick. I uprzedzając Twoje pytanie, tylko Jade chodzi do akademii, reszta twierdzi, że jej nie potrzebuje.
-Ale tak naprawdę, są po prostu zbyt kiepscy, żeby się do niej dostać-Harry oparł się o ramię Liama.
-Czyżby Styles? To może zmierzymy się, co?-powiedział Andy.
-Chętnie. Podaj miejsce i godzinę.
-Błagam was, już tak nie pajacujcie-odezwała się Jade.- Lepiej ty i Liam zbierajcie swoje tyłki na scenę.
-Tak. Dobra zostawiam z wami Zayna, błagam nie wystraszcie go.
-My? Poza tym to duży chłopak, sam sobie powinien poradzić-powiedział Mike. Zayn zrozumiał, że chłopak jest do niego uprzedzony.
-Ale ja was proszę-powiedział głośniej Payne.
-Spokojnie Li, dam sobie radę-odezwał się brunet.-A teraz idź tam i pokarz kto tu jest najlepszy-sięgnął po dłoń szatyna i delikatnie go pocałował.
-No dobra zakochańce obściskiwać będziecie się później-powiedziała z uśmiechem Jade. Zayn już ją lubił.
          Liam jeszcze raz szybko pocałował bruneta i wspiął się na podwyższenie. Malik stanął przy barierce i oparł się o nią, czekając aż bitwa się zacznie. Koło niego stanął Andy, a po drugiej stronie Jade. Miał wrażenie, że już został przez nich zaakceptowany. Wszyscy z resztą wydawali się być naprawdę w porządku. Rozmawiali z nim, jakby należał od ich paczki od samego początku No może oprócz Mike. Mulat nie wiedział, czym zawinił, jednak postanowił się tym nie przejmować.
-Liam mówił, że jesteś malarzem- zaczepił go Andy.
-Um. Początkującym, tak.
-Zazdroszczę. Nigdy nie lubiłem plastyki, bo moje rysunki nigdy nie przypominały tego czym miały być.
-Wiesz to nie jest aż tak trudne.
-Dla mnie jest. A ty tylko malujesz farbami? Wybacz, że tak wypytuje, ale jeszcze nigdy nie miałem styczności z artystą.
-Nie. Na zajęciach uczymy się różnych technik. Rysujemy, szkicujemy, malujemy. Używamy tak naprawdę wszystkiego czego się da. Są nawet zajęcia na których uczą nas jak posługiwać się sprayami.
-Naprawdę? Uczą was tam robić graffiti?
-Um. No tak.
-Musisz być genialny.
-Czy ja wiem. Chcesz zobaczyć moje prace?
-Masz je przy sobie?-Andy wydawał się być szczerze zaskoczony.
-Powiedzmy, że zawsze je mam NA sobie.
-Co?-jednak gdy Zayn zdjął kurtkę i podwinął rękawy chłopak zrozumiał o co mu chodziło.-Stary, sam zaprojektowałeś te tatuaże?-brunet tylko skinął głową.-Zajebiste są! Ej człeki patrzcie, Zayn sam zaprojektował swoje tatuaże!
          Nagle wszyscy(oprócz Mike'a) otoczyli Zayna i zaczęli przyglądać się jego rękom. I chyba właśnie w tamtym momencie, Malik stwierdził, że on ich naprawdę lubi. Kiedy tak rozmawiali o swoich tatuażach, znajomi Liama i Harry'ego również mieli kilka, muzyka w klubie ucichła, a z głośników rozbrzmiał męski głos.
-Witamy wszystkich obecnych. Jak pewnie wiecie, ostatnio Sam oraz Max rzucili wyzwanie Liamowi i Harrry'emu. Dziś będziemy mogli podziwiać ich walkę. Nie ukrywam ja już mam swój typ, jednak wszystko może się wydarzyć. Oczywiście sędziowie muszą być obiektywni co do swojej oceny. Chłopcy jesteście gotowi? W takim razie zaczynamy! Niech wygrają najlepsi!
          Głos mężczyzny ucichł, a jego miejsce zastąpiła muzyka. Zayn w chwilę wsłuchał się w bit i rozpoznał w nim ' Tsunami '. Bitwę zaczęli Sam i Max. Malik przyglądał im się z zaciekawieniem. Musiał przyznać byli dobrzy, bardzo dobrzy. Jednak nie wątpił w to, że Liam z Harry'm są od nich lepsi. Nie pomylił się. Gdy przyszła ich kolej, zupełnie zmietli rywali. To co robili ze swoimi ciałami było niesamowite. Te wszystkie podnoszenia, salta i cała reszta, której Zayn nie umiał nazwać wprawiała w zachwyt. W pewnym momencie Liamowi rozdarła się koszulka i wszyscy mogli podziwiać jego idealnie umięśnione ciało. Malik nie mógł od niego oderwać wzroku. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że muzyka ucichła i obie pary czekają na werdykt jury.
-Kto ich ocenia?-spytał Jade.
-Widzisz tą rampę tam na górze?-brunet skinął.-Siedzą tam trzy osoby. Najlepsi tancerze Londynu.
-Najlepsi? A na jakiej podstawie?
-Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. Są niesamowici. Kto wie, może jak zaczniesz tu przychodzić to kiedyś uda ci się zobaczyć ich w akcji-uśmiechnęła się do niego.-O wstali, zaraz dowiemy się kto wygrał.
          Mężczyzna z środka, wysoki murzyn, wyciągnął dwie ręce przed siebie, z dłońmi zaciśniętymi w pięści. Zayn aż usłyszał jak wszyscy zamierają w oczekiwaniu na wyniki. Sam przestał oddychać, a Jade i Andy mocno ścisnęli go za dłonie. Murzyn pokazał dwa kciuki, jeden skierowany ku górze, a drugi ku dołowi. Ten pokazujący górę był po stronie Liama i Harry'ego. Klub oszalał. Malik poczuł jak ktoś go obejmuje, to była Jade. Później dołączył do nich Andy i cała reszta. Zaczęli skakać, a brunet w samym środku tej plątaniny zaczął się śmiać. Wychylił lekko głowę by spojrzeć na scenę. Styles właśnie znajdował się na placach Payne'a, który biegał po całym parkiecie. Wygrali. Z głośników znów popłynął głos mężczyzny.
-Haha. Tak jak myślałem! Wciąż niepokonani! Li, Hazz, gratuluje chłopaki! Pokazaliście tym knypkom jak się tutaj tańczy. Dobra robota!
        Ludzie znów zaczęli klaskać. Zayn wyplątał się z objęć przyjaciół swojego chłopaka i podszedł bliżej barierki. Chwilę potem Liam zeskoczył ze sceny i szybko do niego podbiegł.
-Gratuluję-tylko tyle zdążył wypowiedzieć Malik, zanim szatyn zachłannie wpił się w jego usta.
       Później otoczyła ich reszta i dołączył do nich Harry. Zaczęły się uściski i poklepywania. Wszyscy krzyczeli, że byli pewni ich wygranej. A Mulat stał tam, wciśnięty plecami w swojego chłopaka i już wiedział, że zacznie przychodzić tu częściej. Liam znów pocałował go w policzek, a potem pociągnął na parkiet. Malik dał mu się poprowadzić. I tak przyciśnięci do siebie, tańcząc, całując się oraz śmiejąc spędzili resztę tej nocy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wow ponad 2000 wejść! Jesteście niesamowici! Dziękuję Wam bardzo! <3
Przepraszam, że rozdział teraz. Miał być przed świętami, ale miałam 60 osób w domu, więc miałam trochę pracy c; Dziękuję za każdy komentarz, który zostawiacie. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. ;3
Do napisania.
Mańka xx

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział XV

         Liam i Zayn przytulali się już od dłużej chwili w milczeniu, ciesząc się jedynie tym co miało miejsce sekundy temu oraz swoją bliskością. Tą jakże wspaniałą chwilę popsuł telefon Malika, a dokładnie dźwięk sms'a. Z cichym jęknięciem chłopak wyplątał się z objęć tancerza i wyciągnął komórkę z kieszeni skórzanej kurtki.
- To Lou - wyjaśnił widząc zaciekawione spojrzenie młodszego chłopaka.- Pyta się czy zamierzam nocować dziś w domu- dodał lekko speszony. - Myślę, że muszę się już zbierać.
-Taak- odparł Liam, nie ukrywając iż nie jest z tego faktu zadowolony.
-Widzimy się jutro po mojej pracy czy już w poniedziałek na zajęciach ?- zapytał Mulat, chcąc aby odpowiedzią szatyna było jutro.
-Um. Jutro, chciałbym Zee ale...
-Nie jasne, nie było pytania- brunet zaśmiał się sztucznie, próbując ukryć swoje zakłopotanie.
-Czekaj, pozwól mi dokończyć. Chciałbym się jutro z Tobą spotkać, naprawdę. Jednak obiecałem już coś Harry'emu.
-Rozumiem.
-Właśnie, że nie. Słuchaj po prostu mam jutro bitwę o dziesiątej.
-Co ?
-Bitwę, ale nie chodzi tu o jakąś uliczną bójkę.
-Czy mógłbyś mi to jakoś sprecyzować ?
-Hym... Oglądałeś kiedyś film typu Step Up ? - Malik skinął lekko głową.- W takim razie widziałeś te... pojedynki na taniec- kolejne siknięcie.- Jutro mam z Harry właśnie coś w tym stylu-dokończył niepewnie, nie będąc pewnym jak zareaguje na to Zayn, który w tym momencie miał rozdziawione usta.
-Czekaj chcesz mi wmówić, że takie bitwy są organizowane naprawdę ? Tu ? W Londynie ?
-Tak.
- I ty ze Styles'em bierzecie w nich udział ?
-Od kiedy tylko przyjechaliśmy do tego miasta.
- I jedna z nich jest jutro ?
- Tak.
- W którym klubie ?
- Co ?- to pytanie zupełnie zbiło Payne'a z tropu.
-W którym klubie, będziecie jutro ' walczyć '- Zayn zrobił w powietrzu znak cudzysłowowa.
-Um. W Black Hell. Ale po co Ci to ?
-Chcę pokibicować mojemu chłopakowi-Malik zniżył głos i lekko przysunął się do szatyna. - Chyba, że mnie tam nie chcesz ?
-Chcę- tylko tyle zdążył wypowiedzieć tancerz, zanim usta jego chłopaka zaatakowały jego w kolejnym długim i namiętnym pocałunku
***
             Zayn nawet nie starał się być cicho, gdy wchodził do mieszkania. Wiedział, że jego przyjaciele czekają, aż im wszystko zrelacjonuje. Szybko ściągnął skórzaną kurtkę i ruszył do kuchni, gdzie spodziewał się zastać się Louis'ego i Nialla. Chciał mieć to już za sobą i móc iść spać. Tak jak przewidział chłopcy byli w kuchni, Tomlinson siedział przy stole, a Horan na kuchennym blacie. Obaj trzymali w dłoniach kubki z gorącą cieczą. Biorąc pod uwagę godzinę Zayn obstawiał iż jest to herbata. 
-No więc Malik, jak tam randka ?-zaczął Lou.
-Udana, nawet bardzo.
-Och to ja wiem. Wystarczy spojrzeć na Twoje rumieńce.  
-Skoro wiesz to po co pytasz ?
-Jezu Zayn jesteśmy ciekawi !- wybuchł Niall i zeskoczył z blatu.-Gdzie cię zabrał ?
-Um. Do knajpki. A potem do parku.
-Czyli, że nie musimy iść na rozmowę z Payne'em ?
-Nie. I błagam nawet nie próbujcie straszyć mi chłopaka !
-Czekaj, wróć. Chłopaka ?
-Ugh. No tak-Zayn lekko się speszył, a jego przyjaciele zamilkli.- Przestańcie.
-Ale co mamy przestać ?- zapytał nadal zszokowany Niall.
-No to. Nie wiem jak wy to robicie, ale krępuję się przy was mówiąc o Liamie. Nigdy tak nie miałem...
-Kochany to się nazywa zakochanie-odparł ze śmiechem Louis.
-Eh... Chyba masz rację Lou.
***
             Liam cicho wkradł się do mieszkania. No może nie do końca cicho, gdyż oczywiście klucze musiały upaść mu na podłogę z dosyć głośnym dźwiękiem. Mruknął pod nosem, podniósł je i odłożył na szafkę. W przedpokoju widział niebieskie światło telewizora, który najwidoczniej był włączony w salonie. Czyli Harry na niego czekał. Zanim jednak szatyn zdecydował się pójść do przyjaciela oparł się o ścianę. Zamknął oczy i wziął głęboki wdech. Gdy jego powieki podniosły się, napotkał swoje odbicie w lustrze. Chociaż nie był to ten sam Liam, którego widział w tafli szkła przez ostatnie miesiące. Ten teraźniejszy miał rumieńce na policzkach i to nie z powodu treningów. Miał też bardziej pogodne oczy i nawet pomimo otaczającej chłopaka ciemności z łatwością mógł zauważyć tą zmianę. I to właśnie chyba w jego oczach była ona najbardziej widoczna. Tancerz włożył dłoń w zmierzwione przez Zayna włosy i trochę je poprawił. I znów to samo. Gdy jego myśli skierowały się na malarza jego oczy znów zrobiły tą dziwną rzecz-jakby rozbłysły. Liam przypomniał sobie co dziś powiedział mu Ethan.
        Gdy Payne opiekował się dzisiejszego popołudnia chłopcem usłyszał coś zaskakującego. Czterolatek zawzięcie coś rysował na swojej kartce, co jakiś czas spoglądając na szatyna. Liam zaciekawiony jego zachowaniem podszedł do niego i spojrzał na rysunek. Ethan szybko jednak odwrócił papier i przytrzymał go swoimi malutkimi dłońmi.
-Czemu nie chcesz mi pokazać swojego rysunku ? Założę się, że jest genialny- szatyn przykucnął przy chłopcu.
-Nie, nie jest. Chciałem narysować Ciebie-odparł lekko speszony malec.
-Przecież już nie raz to robiłeś i wychodziło Ci to znakomicie.
-Ale teraz jesteś inny.
-Inny ?
-Tak. Jakbyś zaraz miał wybuchnąć światłem. I nie umiem tego namalować- Ethan spuścił głowę.
          Właśnie teraz, przyglądając się swojemu odbiciu Liam zrozumiał malca. I co więcej, zdawał sobie sprawę, że to wyłącznie zasługa Zayna. Od kiedy zaczęli się spotykać, zaszła w nim zmiana. Szatyn uśmiechnął się. Zayn był jego chłopakiem, a przyjemne sannie w żołądku i świecące oczy jasno dawały mu do zrozumienia- zakochał się.
          Liam wszedł do salonu oczekując, że lada chwila Harry zasypie go pytaniami. Wszedł do salonu, jednak nic takiego nie miało miejsca. Owszem telewizor był włączony i Liam zauważył, że właśnie kończył się jakiś brazylijski serial, do których jego przyjaciel miał małą słabość. Styles również znajdował się w salonie, lecz już nie oglądał tylko spał na kanapie. Payne cicho zaśmiał się pod nosem i sięgnął po pilota, który leżał na brzuchu Harry'ego. Wyłączył telewizor i najwolniej jak potrafił wsunął jedną rękę pod plecy, a drugą pod nogi Styles'a i delikatnie go podniósł.
-Li-wymruczał w półśnie.- Wróciłeś.
-Wróciłem. A ty usnąłeś na kanapie. Znowu.
-Ale na szczęście mam takiego wspaniałego przyjaciela, który zaniesie mnie do mojego wygodnego łóżeczka- Harry wtulił się w ramię szatyna.
-Nie wiem na czyje szczęście.
-Randka się udała ?
-Bardzo.
-Wylewny to ty nie jesteś.
-A ty przytomny-Liam ułożył przyjaciela na łóżku.- Jutro przyjdzie do klubu.
-Do klubu ?
-Tak. Chce nam pokibicować.
-Payno, czy ty wiesz co zrobiłeś ?
-Co ?
-Zmusiłeś malarza aby przyszedł na taneczny pojedynek.
-Wcale go nie zmusiłem. Sam chciał.
-Sam ?
-Tak.
-To nie jest normalne.
-My nigdy nie byliśmy normalni Hazz.
-Czyli już nie jesteś wolny ?
-Nie. Mam chłopaka Harry.
-Oo. No i ?
-Co ' No i ' ?
-Jesteś szczęśliwy ?
-Jestem-odparł po chwili, a uśmiech znów wykwitł na jego twarzy. Zresztą jak za każdym razem gdy pomyślał o Zaynie, jego chłopaku.
-To dobrze. W takim razie ja też jestem. Kocham Cię Li-wyszeptał już do poduszki i zaraz na powrót zasnął.
-Też Cię kocham Harreh-Liam przykrył przyjaciela kołdrą, dał mu szybkiego całusa w czoło i opuścił jego pokój.
***
              Zayn zaspał. W sumie jakoś go to nie dziwiło. Szybko skompletował swój strój. Ciemne rurki, białą bokserkę oraz koszulę w czarno-czerwoną kratę. W locie złapał kubek z kawą, który podstawił mu Niall oraz zgarnął jabłko z koszyka z owocami.
-Wracasz po pracy czy znów wybywasz z Payne'em ? -dobiegł go głos Louis'ego.
-Um. Idę do klubu.
-Co ? Zayn nie żeby coś, ale jutro jest poniedziałek-chłopak pojawił się w korytarzu.
-Tak, wiem. Ale Li ma dziś pojedynek i chcę mu trochę pokibicować-wzruszył ramionami i wsunął ręce w rękawy swojej skórzanej kurtki.
-Matko Zee jaki znów pojedynek ? Nie rozumiesz, że nie możesz się znów wkopać w takie towarzystwo ! Myślałem, że już to przerabialiśmy. Myślałem, że do Ciebie dotarło, że to nie jest sposób na życie !
-Kurwa Louis ! Nie wlazłem znów w to bagno ! Chodzi o cholerny taneczny pojedynek ! Rozumiesz ? Taneczny ! Nie jestem idiotą !
-Jezu Zayn tak mi...
-Nieważne. Wiesz miło, że tak bardzo mi ufasz. Cześć- Zayn złapał swoje klucze oraz paczkę papierosów. Gdy tylko wyszedł z klatki zapalił jednego papierosa, który zamienił się w drugiego i tak dalej. W niecałe 10 minut Malik wypalił połowę paczki. A przecież miał ograniczyć. Ale nie umiał inaczej poradzić sobie ze złością. Wszedł do zakładu mrucząc tylko jakieś powitanie i zniknął na zapleczu przy swojej szafce. Na szczęście większość jego złości zdążyła powoli wyparować. Nie mniej jednak lekki ból nadal kołatał mu się o serce. Czemu Louis mógł nawet pomyśleć, że Malik wrócił do dawnego życia. Przecież znają się od dziecka, powinien chyba zrozumieć, że Mulat skończył z tym gównem. Zrozumiał swój błąd i nie popełni tego nigdy więcej. Tak trudno było uwierzyć, że Zayn się zmienił ? Chłopak aż za bardzo był świadomy ile krzywd wyrządził innym. A jednak zwątpienie Lou uświadomiło mu, że choć z tym skończył, to zawsze będzie częścią jego historii i nie ucieknie od tego.
     Malik lekko potrząsnął głową. To nie był czas na rozpamiętywanie przeszłości. Ma teraz pracę do zrobienia, później idzie zobaczyć jak Liam wygrywa. Nie miał nawet żadnych wątpliwości, że jego chłopak i jego przyjaciel rozniosą konkurencje. Co z tego, że nie znał ich przeciwników ? Co z tego, że nigdy nie widział czegoś takiego. Był aż nazbyt pewny ich zwycięstwa. I już nie mógł się doczekać, kiedy to zobaczy. Kto wie, może nawet uda mu się przygotować jakąś nagrodę dla chłopaka. I tak myśl o Liamie zupełnie przegoniła zły nastrój Zayna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc mamy kolejny. Chcę wam wytłumaczyć moją nieobecność. Trochę to zabrzmi jakbym się usprawiedliwiała i możliwe, że użalała nad sobą, ale mam nadzieję, że nie odbierzecie tego źle. Chodzi o to, że ostatnimi czasy mam dosyć spore kłopoty z kręgosłupem, więc większość czasu spędzam na wizytach u różnych lekarzy. Dziś też idę. Jednak chciałam opublikować tu rozdział przed mikołajkami, które są jutro. Tak więc... TA DAM ! i oto mamy kolejny rozdział. :)
A z okazji, że jutro są Mikołajki życzę Wam masy prezentów pod poduszkami ! xx
Ja pomimo moich 16 lat już się nie mogę doczekać. Ale dla mnie teraz ważniejszy jest po prostu ten niesamowity nastrój, jaki panuje 6 grudnia :3
Jeszcze raz udanych Mikołajek i do napisania !
Mańka. x