- To Lou - wyjaśnił widząc zaciekawione spojrzenie młodszego chłopaka.- Pyta się czy zamierzam nocować dziś w domu- dodał lekko speszony. - Myślę, że muszę się już zbierać.
-Taak- odparł Liam, nie ukrywając iż nie jest z tego faktu zadowolony.
-Widzimy się jutro po mojej pracy czy już w poniedziałek na zajęciach ?- zapytał Mulat, chcąc aby odpowiedzią szatyna było jutro.
-Um. Jutro, chciałbym Zee ale...
-Nie jasne, nie było pytania- brunet zaśmiał się sztucznie, próbując ukryć swoje zakłopotanie.
-Czekaj, pozwól mi dokończyć. Chciałbym się jutro z Tobą spotkać, naprawdę. Jednak obiecałem już coś Harry'emu.
-Rozumiem.
-Właśnie, że nie. Słuchaj po prostu mam jutro bitwę o dziesiątej.
-Co ?
-Bitwę, ale nie chodzi tu o jakąś uliczną bójkę.
-Czy mógłbyś mi to jakoś sprecyzować ?
-Hym... Oglądałeś kiedyś film typu Step Up ? - Malik skinął lekko głową.- W takim razie widziałeś te... pojedynki na taniec- kolejne siknięcie.- Jutro mam z Harry właśnie coś w tym stylu-dokończył niepewnie, nie będąc pewnym jak zareaguje na to Zayn, który w tym momencie miał rozdziawione usta.
-Czekaj chcesz mi wmówić, że takie bitwy są organizowane naprawdę ? Tu ? W Londynie ?
-Tak.
- I ty ze Styles'em bierzecie w nich udział ?
-Od kiedy tylko przyjechaliśmy do tego miasta.
- I jedna z nich jest jutro ?
- Tak.
- W którym klubie ?
- Co ?- to pytanie zupełnie zbiło Payne'a z tropu.
-W którym klubie, będziecie jutro ' walczyć '- Zayn zrobił w powietrzu znak cudzysłowowa.
-Um. W Black Hell. Ale po co Ci to ?
-Chcę pokibicować mojemu chłopakowi-Malik zniżył głos i lekko przysunął się do szatyna. - Chyba, że mnie tam nie chcesz ?
-Chcę- tylko tyle zdążył wypowiedzieć tancerz, zanim usta jego chłopaka zaatakowały jego w kolejnym długim i namiętnym pocałunku
***
-Skoro wiesz to po co pytasz ?
Zayn nawet nie starał się być cicho, gdy wchodził do mieszkania. Wiedział, że jego przyjaciele czekają, aż im wszystko zrelacjonuje. Szybko ściągnął skórzaną kurtkę i ruszył do kuchni, gdzie spodziewał się zastać się Louis'ego i Nialla. Chciał mieć to już za sobą i móc iść spać. Tak jak przewidział chłopcy byli w kuchni, Tomlinson siedział przy stole, a Horan na kuchennym blacie. Obaj trzymali w dłoniach kubki z gorącą cieczą. Biorąc pod uwagę godzinę Zayn obstawiał iż jest to herbata.
-No więc Malik, jak tam randka ?-zaczął Lou.
-Udana, nawet bardzo.
-Och to ja wiem. Wystarczy spojrzeć na Twoje rumieńce.
-Jezu Zayn jesteśmy ciekawi !- wybuchł Niall i zeskoczył z blatu.-Gdzie cię zabrał ?
-Um. Do knajpki. A potem do parku.
-Czyli, że nie musimy iść na rozmowę z Payne'em ?
-Nie. I błagam nawet nie próbujcie straszyć mi chłopaka !
-Czekaj, wróć. Chłopaka ?
-Ugh. No tak-Zayn lekko się speszył, a jego przyjaciele zamilkli.- Przestańcie.
-Ale co mamy przestać ?- zapytał nadal zszokowany Niall.
-No to. Nie wiem jak wy to robicie, ale krępuję się przy was mówiąc o Liamie. Nigdy tak nie miałem...
-Kochany to się nazywa zakochanie-odparł ze śmiechem Louis.
-Eh... Chyba masz rację Lou.
***
Liam cicho wkradł się do mieszkania. No może nie do końca cicho, gdyż oczywiście klucze musiały upaść mu na podłogę z dosyć głośnym dźwiękiem. Mruknął pod nosem, podniósł je i odłożył na szafkę. W przedpokoju widział niebieskie światło telewizora, który najwidoczniej był włączony w salonie. Czyli Harry na niego czekał. Zanim jednak szatyn zdecydował się pójść do przyjaciela oparł się o ścianę. Zamknął oczy i wziął głęboki wdech. Gdy jego powieki podniosły się, napotkał swoje odbicie w lustrze. Chociaż nie był to ten sam Liam, którego widział w tafli szkła przez ostatnie miesiące. Ten teraźniejszy miał rumieńce na policzkach i to nie z powodu treningów. Miał też bardziej pogodne oczy i nawet pomimo otaczającej chłopaka ciemności z łatwością mógł zauważyć tą zmianę. I to właśnie chyba w jego oczach była ona najbardziej widoczna. Tancerz włożył dłoń w zmierzwione przez Zayna włosy i trochę je poprawił. I znów to samo. Gdy jego myśli skierowały się na malarza jego oczy znów zrobiły tą dziwną rzecz-jakby rozbłysły. Liam przypomniał sobie co dziś powiedział mu Ethan.Gdy Payne opiekował się dzisiejszego popołudnia chłopcem usłyszał coś zaskakującego. Czterolatek zawzięcie coś rysował na swojej kartce, co jakiś czas spoglądając na szatyna. Liam zaciekawiony jego zachowaniem podszedł do niego i spojrzał na rysunek. Ethan szybko jednak odwrócił papier i przytrzymał go swoimi malutkimi dłońmi.
-Czemu nie chcesz mi pokazać swojego rysunku ? Założę się, że jest genialny- szatyn przykucnął przy chłopcu.
-Nie, nie jest. Chciałem narysować Ciebie-odparł lekko speszony malec.
-Przecież już nie raz to robiłeś i wychodziło Ci to znakomicie.
-Ale teraz jesteś inny.
-Inny ?
-Tak. Jakbyś zaraz miał wybuchnąć światłem. I nie umiem tego namalować- Ethan spuścił głowę.
Właśnie teraz, przyglądając się swojemu odbiciu Liam zrozumiał malca. I co więcej, zdawał sobie sprawę, że to wyłącznie zasługa Zayna. Od kiedy zaczęli się spotykać, zaszła w nim zmiana. Szatyn uśmiechnął się. Zayn był jego chłopakiem, a przyjemne sannie w żołądku i świecące oczy jasno dawały mu do zrozumienia- zakochał się.
Liam wszedł do salonu oczekując, że lada chwila Harry zasypie go pytaniami. Wszedł do salonu, jednak nic takiego nie miało miejsca. Owszem telewizor był włączony i Liam zauważył, że właśnie kończył się jakiś brazylijski serial, do których jego przyjaciel miał małą słabość. Styles również znajdował się w salonie, lecz już nie oglądał tylko spał na kanapie. Payne cicho zaśmiał się pod nosem i sięgnął po pilota, który leżał na brzuchu Harry'ego. Wyłączył telewizor i najwolniej jak potrafił wsunął jedną rękę pod plecy, a drugą pod nogi Styles'a i delikatnie go podniósł.
-Li-wymruczał w półśnie.- Wróciłeś.
-Wróciłem. A ty usnąłeś na kanapie. Znowu.
-Ale na szczęście mam takiego wspaniałego przyjaciela, który zaniesie mnie do mojego wygodnego łóżeczka- Harry wtulił się w ramię szatyna.
-Nie wiem na czyje szczęście.
-Randka się udała ?
-Bardzo.
-Wylewny to ty nie jesteś.
-A ty przytomny-Liam ułożył przyjaciela na łóżku.- Jutro przyjdzie do klubu.
-Do klubu ?
-Tak. Chce nam pokibicować.
-Payno, czy ty wiesz co zrobiłeś ?
-Co ?
-Zmusiłeś malarza aby przyszedł na taneczny pojedynek.
-Wcale go nie zmusiłem. Sam chciał.
-Sam ?
-Tak.
-To nie jest normalne.
-My nigdy nie byliśmy normalni Hazz.
-Czyli już nie jesteś wolny ?
-Nie. Mam chłopaka Harry.
-Oo. No i ?
-Co ' No i ' ?
-Jesteś szczęśliwy ?
-Jestem-odparł po chwili, a uśmiech znów wykwitł na jego twarzy. Zresztą jak za każdym razem gdy pomyślał o Zaynie, jego chłopaku.
-To dobrze. W takim razie ja też jestem. Kocham Cię Li-wyszeptał już do poduszki i zaraz na powrót zasnął.
-Też Cię kocham Harreh-Liam przykrył przyjaciela kołdrą, dał mu szybkiego całusa w czoło i opuścił jego pokój.
***
Zayn zaspał. W sumie jakoś go to nie dziwiło. Szybko skompletował swój strój. Ciemne rurki, białą bokserkę oraz koszulę w czarno-czerwoną kratę. W locie złapał kubek z kawą, który podstawił mu Niall oraz zgarnął jabłko z koszyka z owocami.
-Wracasz po pracy czy znów wybywasz z Payne'em ? -dobiegł go głos Louis'ego.
-Um. Idę do klubu.
-Co ? Zayn nie żeby coś, ale jutro jest poniedziałek-chłopak pojawił się w korytarzu.
-Tak, wiem. Ale Li ma dziś pojedynek i chcę mu trochę pokibicować-wzruszył ramionami i wsunął ręce w rękawy swojej skórzanej kurtki.
-Matko Zee jaki znów pojedynek ? Nie rozumiesz, że nie możesz się znów wkopać w takie towarzystwo ! Myślałem, że już to przerabialiśmy. Myślałem, że do Ciebie dotarło, że to nie jest sposób na życie !
-Kurwa Louis ! Nie wlazłem znów w to bagno ! Chodzi o cholerny taneczny pojedynek ! Rozumiesz ? Taneczny ! Nie jestem idiotą !
-Jezu Zayn tak mi...
-Nieważne. Wiesz miło, że tak bardzo mi ufasz. Cześć- Zayn złapał swoje klucze oraz paczkę papierosów. Gdy tylko wyszedł z klatki zapalił jednego papierosa, który zamienił się w drugiego i tak dalej. W niecałe 10 minut Malik wypalił połowę paczki. A przecież miał ograniczyć. Ale nie umiał inaczej poradzić sobie ze złością. Wszedł do zakładu mrucząc tylko jakieś powitanie i zniknął na zapleczu przy swojej szafce. Na szczęście większość jego złości zdążyła powoli wyparować. Nie mniej jednak lekki ból nadal kołatał mu się o serce. Czemu Louis mógł nawet pomyśleć, że Malik wrócił do dawnego życia. Przecież znają się od dziecka, powinien chyba zrozumieć, że Mulat skończył z tym gównem. Zrozumiał swój błąd i nie popełni tego nigdy więcej. Tak trudno było uwierzyć, że Zayn się zmienił ? Chłopak aż za bardzo był świadomy ile krzywd wyrządził innym. A jednak zwątpienie Lou uświadomiło mu, że choć z tym skończył, to zawsze będzie częścią jego historii i nie ucieknie od tego.
Malik lekko potrząsnął głową. To nie był czas na rozpamiętywanie przeszłości. Ma teraz pracę do zrobienia, później idzie zobaczyć jak Liam wygrywa. Nie miał nawet żadnych wątpliwości, że jego chłopak i jego przyjaciel rozniosą konkurencje. Co z tego, że nie znał ich przeciwników ? Co z tego, że nigdy nie widział czegoś takiego. Był aż nazbyt pewny ich zwycięstwa. I już nie mógł się doczekać, kiedy to zobaczy. Kto wie, może nawet uda mu się przygotować jakąś nagrodę dla chłopaka. I tak myśl o Liamie zupełnie przegoniła zły nastrój Zayna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc mamy kolejny. Chcę wam wytłumaczyć moją nieobecność. Trochę to zabrzmi jakbym się usprawiedliwiała i możliwe, że użalała nad sobą, ale mam nadzieję, że nie odbierzecie tego źle. Chodzi o to, że ostatnimi czasy mam dosyć spore kłopoty z kręgosłupem, więc większość czasu spędzam na wizytach u różnych lekarzy. Dziś też idę. Jednak chciałam opublikować tu rozdział przed mikołajkami, które są jutro. Tak więc... TA DAM ! i oto mamy kolejny rozdział. :)
A z okazji, że jutro są Mikołajki życzę Wam masy prezentów pod poduszkami ! xx
Ja pomimo moich 16 lat już się nie mogę doczekać. Ale dla mnie teraz ważniejszy jest po prostu ten niesamowity nastrój, jaki panuje 6 grudnia :3
Jeszcze raz udanych Mikołajek i do napisania !
Mańka. x
-Wracasz po pracy czy znów wybywasz z Payne'em ? -dobiegł go głos Louis'ego.
-Um. Idę do klubu.
-Co ? Zayn nie żeby coś, ale jutro jest poniedziałek-chłopak pojawił się w korytarzu.
-Tak, wiem. Ale Li ma dziś pojedynek i chcę mu trochę pokibicować-wzruszył ramionami i wsunął ręce w rękawy swojej skórzanej kurtki.
-Matko Zee jaki znów pojedynek ? Nie rozumiesz, że nie możesz się znów wkopać w takie towarzystwo ! Myślałem, że już to przerabialiśmy. Myślałem, że do Ciebie dotarło, że to nie jest sposób na życie !
-Kurwa Louis ! Nie wlazłem znów w to bagno ! Chodzi o cholerny taneczny pojedynek ! Rozumiesz ? Taneczny ! Nie jestem idiotą !
-Jezu Zayn tak mi...
-Nieważne. Wiesz miło, że tak bardzo mi ufasz. Cześć- Zayn złapał swoje klucze oraz paczkę papierosów. Gdy tylko wyszedł z klatki zapalił jednego papierosa, który zamienił się w drugiego i tak dalej. W niecałe 10 minut Malik wypalił połowę paczki. A przecież miał ograniczyć. Ale nie umiał inaczej poradzić sobie ze złością. Wszedł do zakładu mrucząc tylko jakieś powitanie i zniknął na zapleczu przy swojej szafce. Na szczęście większość jego złości zdążyła powoli wyparować. Nie mniej jednak lekki ból nadal kołatał mu się o serce. Czemu Louis mógł nawet pomyśleć, że Malik wrócił do dawnego życia. Przecież znają się od dziecka, powinien chyba zrozumieć, że Mulat skończył z tym gównem. Zrozumiał swój błąd i nie popełni tego nigdy więcej. Tak trudno było uwierzyć, że Zayn się zmienił ? Chłopak aż za bardzo był świadomy ile krzywd wyrządził innym. A jednak zwątpienie Lou uświadomiło mu, że choć z tym skończył, to zawsze będzie częścią jego historii i nie ucieknie od tego.
Malik lekko potrząsnął głową. To nie był czas na rozpamiętywanie przeszłości. Ma teraz pracę do zrobienia, później idzie zobaczyć jak Liam wygrywa. Nie miał nawet żadnych wątpliwości, że jego chłopak i jego przyjaciel rozniosą konkurencje. Co z tego, że nie znał ich przeciwników ? Co z tego, że nigdy nie widział czegoś takiego. Był aż nazbyt pewny ich zwycięstwa. I już nie mógł się doczekać, kiedy to zobaczy. Kto wie, może nawet uda mu się przygotować jakąś nagrodę dla chłopaka. I tak myśl o Liamie zupełnie przegoniła zły nastrój Zayna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc mamy kolejny. Chcę wam wytłumaczyć moją nieobecność. Trochę to zabrzmi jakbym się usprawiedliwiała i możliwe, że użalała nad sobą, ale mam nadzieję, że nie odbierzecie tego źle. Chodzi o to, że ostatnimi czasy mam dosyć spore kłopoty z kręgosłupem, więc większość czasu spędzam na wizytach u różnych lekarzy. Dziś też idę. Jednak chciałam opublikować tu rozdział przed mikołajkami, które są jutro. Tak więc... TA DAM ! i oto mamy kolejny rozdział. :)
A z okazji, że jutro są Mikołajki życzę Wam masy prezentów pod poduszkami ! xx
Ja pomimo moich 16 lat już się nie mogę doczekać. Ale dla mnie teraz ważniejszy jest po prostu ten niesamowity nastrój, jaki panuje 6 grudnia :3
Jeszcze raz udanych Mikołajek i do napisania !
Mańka. x
Zdrowiej nam szybko!♥
OdpowiedzUsuńNo a co do rozdziału. To co będę się tu jakoś bez sensownie wypisywać głupoty jak powiem, że jest cudowny jak zwykle. :)
zdrowiej szybciutko! ♥
Olly xx
Mary Mary Mary <3 Haha jaki meega prezent na mikołajki u ciebie rozdział i na innym opowiadaniu o Ziamie tez xX
OdpowiedzUsuńPrzez Ciebie pisze cały czas "Xx"
Ehh współczuję Ci z tym kręgosłupem c;
A z okazji mikołajek życzę Ci żeby ta cholerna polska słuzba zdrowia dowiedziała się od czego Cię boli i Ci pomogła :*
Rozdział jak zwykle boski a ja jak zwykle nie mogę już doczekać się kolejnego :D, z kręgosłupem współczuję i również życzę dużo mikołajkowych prezentów :) Do następnego rozdziału :D xoxoxo <333 @1D_Carolina_1D
OdpowiedzUsuńEH. TWOJE SZYNKA NIE WIE CO NAPISAĆ. A WIĘC STANDARDOWO: B FVHYDCJKZNMCUDBSNDXISBVCYSXUINAMFCBDSNUDIXNUSBFCENSXUIMANCSBNXBCDK. A CO DO KRĘGOSŁUPA TO PISAŁAM CI WSZYSTKO NA TT C'NIE? A WIĘC ROZDZIAŁ.......................JEZU AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW *_______________________________________________________* BVUDCSNIXMBDCENSX JA CHCĘ NASTĘPNY :C ŻYCZĘ CI DUŻEJ WENY NA MIKOŁAJKI (JA ORGINALNA) ^^ SIEMSON BUNTOWNICZKO! ~ TWOJA PRZEUROCZA SZYNECZKA @PeaceAndYoung ♥
OdpowiedzUsuńWłaśnie przeczytałam wszystkie rozdziały i muszę przyznać, że zauroczyłam się w tym opowiadaniu. Pomysł jest ciekawy i bardzo się przyjemnie czyta. No i oczywiście Ziam, kocham tą dwójkę razem i czytam wszystko co z nimi związane, a tutaj ich postaci są naprawdę genialne. Te ich wszystkie momenty, awwh! Nie które fragmenty parę razy czytałam. Proszę pisz szybko kolejny, bo nie mogę się doczekać x)
OdpowiedzUsuńTrafilam dzisiaj na to ff i GENIALNE! CUDO <33
OdpowiedzUsuńMogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach na Twitterze? :)
@_1D_Polska_
55 yr old Software Engineer I Isahella Matessian, hailing from Maple enjoys watching movies like Analyze This and Sewing. Took a trip to Town Hall and Roland on the Marketplace of Bremen and drives a F150. zobacz
OdpowiedzUsuń