Drugą rzeczą, której Zayn nie umiał pojąć było zachowanie Liama. Kiedyś za każdym razem gdy na siebie wpadali była oczywista kłótnia, przepychanki czy bójka. Teraz Payne rozmawia z nim jak z kolegą, można zaryzykować stwierdzenie, dobrym kolegą. Nie wyżywa się na Maliku, a nawet jest w stosunku do niego miły i uprzejmy. To tak jakby Malik przeniósł się na drugą stronę lustra i zastał zupełne przeciwieństwo szatyna. Cała ta sytuacja, zachowanie Liama, było dla bruneta czymś w rodzaju snu, z którego zaraz się obudzi, bądź mydlanej bańki, która za chwilę pryśnie.
No i najważniejsza i najbardziej przerażająca Zayna myśl. Czy to możliwe, że już zdążył zauroczyć się w tym chłopaku ? Czy jest na tyle głupi, że po niecałym tygodniu on zaczyna coś do niego czuć ? Przecież to chore. Tak się nigdy nie zdarza, no chyba, że w tych przewidywalnych komediach romantycznych. Jednak po mimo tego Mulat nie umiał wyrzucić z głowy obrazu twarzy Liama. Tego w jak uroczy sposób marszczy mu się nos i robią kurze łapki koło oczu, gdy się śmieje. To samo było z kolorem oczu tancerza, Malikowi kojarzył się on z płynną, mleczną czekoladą, tak miały intensywną i wspaniałą barwę. A na samą myśl o umięśnionym i wyrzeźbionym ciele chłopaka, bruneta ogarniały dreszcze, a na policzki wstępował lekki rumieniec. Zayn zakrył sobie twarz poduszką i jęknął. Mocno zacisnął powieki, jakby to mogło pomóc mu w wyrzuceniu Liama Payne'a z jego głowy i w końcu spokojnym zaśnięciu. Odchylił róg poduszki i spojrzał na cyfrowy zegarek. Zielone kreski układały się w godzinę 3:44. Mulat ponownie zakrył twarz poduszką i wziął głęboki wdech. Po chwili przewrócił się z pleców na prawy bok i ułożył wygodnie. Gdy po raz kolejny nawiedziło go wspomnienie Liama z komiksami, musiał dopuścić do siebie, że prawdopodobnie jest zauroczony tym chłopakiem.
***
- Wstawaj Zee. No śpioszku ty mój, wstawaj-kojący głos Nialla zaczął powoli wybudzać Zayna z przyjemnego snu.
-Jeszcze 10 minut Ni. Błagam-mruknął Mulat i przykrył głowę poduszką.
-Jezu, Malik rusz swoją zgrabną dupę. Czemu my zawsze musimy cie budzić ?
-Bo jesteście upierdliwi i nie chcecie pozwolić mi się wyspać.
-Nie zgadzam się. Powinieneś być raczej nam wdzięczny, ponieważ dzięki nam zawsze pojawiasz się na zajęciach. A teraz naprawdę rusz dupę, bo nie mam siły zwalać Cię z łóżka.
-Nie odważysz się-Zayn wychylił się spod poduszki.
-A chcesz się przekonać ? No dalej. Dziś już piątek. No malutki dasz radę. Wstawaj. Wstawaj. Wierzę w Ciebie. Kto dziś wstanie ? Zayn wstanie.
-Boże Horan coś ty ćpał z rana ?
-Nic. Może to od tych wczorajszych ciastek. Zresztą nie ważne. Za 5 minut widzę cię w kuchni. Jasne ?
-Jasne.
Mulat nie chętnie zwlekł się z łóżka i poszedł do łazienki. Nachylił się nad umywalką i przemył twarz zimną wodą, aby rozbudzić się całkowicie. Gdy się wyprostował jego wzrok padł na lustro, w którym odbijała się jego zmęczona twarz. Zayn jęknął na widok ciemnych obwódek pod oczami. Jak na dłoni było widać, że tej nocy nie spał za dobrze. O ile w ogóle można stwierdzić, że spał. Nie chcąc patrzeć na swoje zmarnowane odbicie, szybko wykonał poranną toaletę i wrócił do pokoju. Podszedł do szafy z ubraniami, zastanawiając się, w co się ubrać. Szybko spojrzał na okno, za którym widać było delikatny deszcz i silny wiatr. Malika na ten widok przeszły dreszcze i szybko zdecydował się na założenie czarnych rurek oraz szarej bluzy kangurki. Na stopy wsunął zwyczajne białe adidasy. Nie miał dziś siły ani ochoty żeby męczyć się z układaniem włosów, więc pozostawił je z grzywką na czole. Sięgnął po swoje okulary zerówki i skierował się w stronę kuchni.
Śniadanie przebiegło dziś jak każdego innego ranka. Niall kłócił się o coś z Louisem, każąc stanąć Malikowi po jego stronie. Wtedy odezwał się Tomlinson, twierdząc, że Mulat będzie trzymał jego stronę. A cała awantura skończyła się na rzucaniu w siebie poduszek. Zayn starał się udawać obecnego, jednak jego myśli non stop zajęte były Liamem. Ciągle nie mógł zrozumieć jakim cudem stało się to co się stało. Cicho westchnął i włożył brudne naczynia do zmywarki. Gdy urządzenie zaczęło działać, wziął swoją torbę z krzesła i pamiętając również o parasolu, wyszedł za przyjaciółmi z mieszkania. Pocieszał się w duchu, że dziś ostatni dzień i na weekendzie nie będzie widywał Payne'a tak często.
-Jeszcze 10 minut Ni. Błagam-mruknął Mulat i przykrył głowę poduszką.
-Jezu, Malik rusz swoją zgrabną dupę. Czemu my zawsze musimy cie budzić ?
-Bo jesteście upierdliwi i nie chcecie pozwolić mi się wyspać.
-Nie zgadzam się. Powinieneś być raczej nam wdzięczny, ponieważ dzięki nam zawsze pojawiasz się na zajęciach. A teraz naprawdę rusz dupę, bo nie mam siły zwalać Cię z łóżka.
-Nie odważysz się-Zayn wychylił się spod poduszki.
-A chcesz się przekonać ? No dalej. Dziś już piątek. No malutki dasz radę. Wstawaj. Wstawaj. Wierzę w Ciebie. Kto dziś wstanie ? Zayn wstanie.
-Boże Horan coś ty ćpał z rana ?
-Nic. Może to od tych wczorajszych ciastek. Zresztą nie ważne. Za 5 minut widzę cię w kuchni. Jasne ?
-Jasne.
Mulat nie chętnie zwlekł się z łóżka i poszedł do łazienki. Nachylił się nad umywalką i przemył twarz zimną wodą, aby rozbudzić się całkowicie. Gdy się wyprostował jego wzrok padł na lustro, w którym odbijała się jego zmęczona twarz. Zayn jęknął na widok ciemnych obwódek pod oczami. Jak na dłoni było widać, że tej nocy nie spał za dobrze. O ile w ogóle można stwierdzić, że spał. Nie chcąc patrzeć na swoje zmarnowane odbicie, szybko wykonał poranną toaletę i wrócił do pokoju. Podszedł do szafy z ubraniami, zastanawiając się, w co się ubrać. Szybko spojrzał na okno, za którym widać było delikatny deszcz i silny wiatr. Malika na ten widok przeszły dreszcze i szybko zdecydował się na założenie czarnych rurek oraz szarej bluzy kangurki. Na stopy wsunął zwyczajne białe adidasy. Nie miał dziś siły ani ochoty żeby męczyć się z układaniem włosów, więc pozostawił je z grzywką na czole. Sięgnął po swoje okulary zerówki i skierował się w stronę kuchni.
Śniadanie przebiegło dziś jak każdego innego ranka. Niall kłócił się o coś z Louisem, każąc stanąć Malikowi po jego stronie. Wtedy odezwał się Tomlinson, twierdząc, że Mulat będzie trzymał jego stronę. A cała awantura skończyła się na rzucaniu w siebie poduszek. Zayn starał się udawać obecnego, jednak jego myśli non stop zajęte były Liamem. Ciągle nie mógł zrozumieć jakim cudem stało się to co się stało. Cicho westchnął i włożył brudne naczynia do zmywarki. Gdy urządzenie zaczęło działać, wziął swoją torbę z krzesła i pamiętając również o parasolu, wyszedł za przyjaciółmi z mieszkania. Pocieszał się w duchu, że dziś ostatni dzień i na weekendzie nie będzie widywał Payne'a tak często.
***
Liam miał już dość. Piątki były bardzo wymagające. Podczas lekcji tańca jazzowego nie pomagała nawet myśl, że to jest przecież to co szatyn kocha. Jedyne czego chciał, to wejść wreszcie pod prysznic i zacząć szykować się do pracy. Niestety czekały go jeszcze jedne zajęcia. Wyszedł z szatni i wolnym krokiem ruszył na lekcje pana Michaela. Do sali wszedł jako ostatni z grupy, co nie było dla niego dużym zdziwieniem, biorąc po uwagę fakt, iż przyszedł równo z dzwonkiem. Rozejrzał się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Uśmiech mimowolnie wstąpił na jego zmęczoną twarz, gdy zauważył, że Zayn zajął mu krzesełko obok siebie. Z nieco poprawionym humorem usiadł na miejscu i przywitał się z chłopakiem. Na nieszczęście Liama nie dane było im porozmawiać, gdyż nauczyciel wszedł do sali i od razu zaczął zajęcia. Payne wykonywał je wszystkie automatycznie, ponieważ nie bardzo mógł się skupić. Aż za bardzo czuł obecność bruneta obok siebie. Po wczorajszym popołudniu Liam nie bał się przyznać, że bardzo polubił chłopaka. Miał nadzieję, że nie zraził za bardzo go do siebie. Nie chciał tego. Wiedział, że Malikowi, pewnie będzie trudno mu zaufać, po tym wszystkim co było w zeszłym roku, ale chciał to naprawić. Chciał mu udowodnić, że tamten Liam nie jest tym prawdziwym. I powoli w jego głowie zaczął rodzić się plan jak tego dokonać. Szatyn zauważył, że Mulat mu się przygląda. Nie wiele myśląc uśmiechnął się do niego, co chłopak odwzajemnił, jednak bardziej nieśmiało i odwrócił swoją głowę. Payne'owi wydawało się, że na policzkach Zayna pojawiły się lekkie rumieńce. Nie miał jednak czasu nad głębszą analizą, ponieważ pan Davies zaczął tłumaczyć coś nowego.
***
-Hey Zayn !-Liam złapał w biegu swój plecak i podbiegł do bruneta.
-Hey-odpowiedział i zwolnił lekko kroku, aby chłopak mógł się z nim zrównać.
-Słuchaj, bo ja mam do Ciebie sprawę.
-Zamieniam się w słuch.
-Bo tak szczerze mówiąc, wczoraj za bardzo nie wyszło nam to ćwiczenie tej piosenki.
-No nie wyszło.
-Więc kiedy byś miał czas, żebyśmy mogli zrobić to jak należy ?
-Cholera, będzie ciężko.
-Czemu ?
-Podczas weekendów pracuję i mam wolne dopiero o dziewiątej wieczorem. A dzisiaj ?
-Dzisiaj ja mam pracę.
-No to nie wiem. Będziemy musieli spotkać się wieczorem.
-Wiesz co ja mam pomysł. Masz czas tak koło szóstej ?
-Mam, ale nie idziesz do pracy ?
-Idę, ale ty możesz pójść ze mną.
-Co ?
-Oj nie marudź. Wyśle Ci sms'a gdzie masz przyjechać okey ?
-Dobra, ale nie będę ci przeszkadzał ?
-Spokojna Twoja. Wszystko załatwię. To do zobaczenia-Liam pomachał na pożegnanie i pobiegł do samochodu, w którym czekał na niego już Harry.
Malik zupełnie nie rozumiał zachowania chłopaka. Postanowił jednak nie rozmyślać nad tym. Skoro Liam twierdzi, że wszystko załatwi, jemu pozostało tylko czekać na sms'a. I oczywiście trudno było Mulatowi ukryć fakt, że bardzo cieszył się na kolejne spotkanie poza szkołą z szatynem. Poza tym był bardzo ciekawy gdzie Payne pracuje. Uśmiechnął się sam do siebie i dołączył do przyjaciół. Chciał szybko wrócić do domu, żeby spokojnie móc wyszykować się do wyjścia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy kolejny. c;
Po pierwsze, chcę podziękować za ponad 1000 wejść ! To niesamowite ! Nigdy nie podejrzewałabym, że ktoś będzie chciał czytać moją twórczość ( ? ). Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielką radość mi tym sprawiacie. Kocham Was. xx
Po drugie, dziękuję za każdy komentarz. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to opowiadanie o Ziamie, który nie jest popularnym paringiem, więc nie jest dużo tych komentarzy, jednak dziękuję każdemu kto poświęci pięć minut i pozostawi po sobie ślad. Naprawdę Wasze komentarze, dają mi jeszcze większą chęć do pisania. ;3
Ocenę rozdziału pozostawiam Wam. c; Nadal nie umiem pisać zakończeń, ale pracuję nad tym !
No to co. Do następnego rozdziału kochani ! xx
Mańka. x