środa, 25 września 2013

Rozdział X

         Zayn nie mógł zasnąć tej nocy. Po części dlatego, iż Louis wrócił do domu dopiero o 1 w nocy. Jednak główne myśli, które zaprzątały mu głowę nie były związane z przyjacielem. Dotyczyły one zupełnie innej osoby, Liama Payne'a. Malik nie mógł zrozumieć wielu rzeczy z nim związanych. Po pierwsze - jakim cudem tak dobrze się dogadują ? Przecież przez poprzedni rok darli ze sobą przysłowiowe koty. A dziś, będąc w mieszkaniu tancerza, Mulatowi wydawało się, że tamtych sytuacji w ogóle nie było. Czuł się, jakby poznał zupełnie nową osobę, która w niczym nie przypomina tego Liama, z którym tak bardzo się nienawidzili. Osobę, która jest tak podobna do niego, a jednocześnie zupełnie różna. Oboje mieli inne pasje, on - malarstwo, szatyn taniec, a jednak wspólne było dla nich oddanie się im całym sercem. Nie rozumiał jakim cudem Payne'owi udało się tak szybko zdobyć jego zaufanie. Bo trzeba przyznać, Malik nie często chwali się swoim zafiksowaniem na punkcie komiksów i superbohaterów. W sumie o jego hobby wie tylko Tomlinson, Horan i mama bruneta, no i teraz jeszcze Liam. Zayn był typem osoby, która nie dopuszcza do siebie zbyt wielu ludzi, a gdy już to zrobi, ta osoba musi spełniać wiele wymagań, o których wie tylko chłopak. Mulat nauczył się tego kilka lat temu, gdy jego życie wcale nie przypominało teraźniejszego. Jego przeszłość skrywała dużo tajemnic i historii, które w większości nie należały do tych miłych i dobrych. Miał wiele wspomnień, których chciałby się pozbyć.Przez które budzi się w nocy, zalany potem i szybko bijącym sercem.
     Drugą rzeczą, której Zayn nie umiał pojąć było zachowanie Liama. Kiedyś za każdym razem gdy na siebie wpadali była oczywista kłótnia, przepychanki  czy bójka. Teraz Payne rozmawia z nim jak z kolegą, można zaryzykować stwierdzenie, dobrym kolegą. Nie wyżywa się na Maliku, a nawet jest w stosunku do niego miły i uprzejmy. To tak jakby Malik przeniósł się na drugą stronę lustra i zastał zupełne przeciwieństwo szatyna. Cała ta sytuacja, zachowanie Liama, było dla bruneta czymś w rodzaju snu, z którego zaraz się obudzi, bądź mydlanej bańki, która za chwilę pryśnie.
     No i najważniejsza i najbardziej przerażająca Zayna myśl. Czy to możliwe, że już zdążył zauroczyć się w tym chłopaku ? Czy jest na tyle głupi, że po niecałym tygodniu on zaczyna coś do niego czuć ? Przecież to chore. Tak się nigdy nie zdarza, no chyba, że w tych przewidywalnych komediach romantycznych. Jednak po mimo tego Mulat nie umiał wyrzucić z głowy obrazu twarzy Liama. Tego w jak uroczy sposób marszczy mu się nos i robią kurze łapki koło oczu, gdy się śmieje. To samo było z kolorem oczu tancerza, Malikowi kojarzył się on z płynną, mleczną czekoladą, tak miały intensywną i wspaniałą barwę. A na samą myśl o umięśnionym i wyrzeźbionym ciele chłopaka, bruneta ogarniały dreszcze, a na policzki wstępował lekki rumieniec. Zayn zakrył sobie twarz poduszką i jęknął. Mocno zacisnął powieki, jakby to mogło pomóc mu w wyrzuceniu Liama Payne'a z jego głowy i w końcu spokojnym zaśnięciu. Odchylił róg poduszki i spojrzał na cyfrowy zegarek. Zielone kreski układały się w godzinę 3:44. Mulat ponownie zakrył twarz poduszką i wziął głęboki wdech. Po chwili przewrócił się z pleców na prawy bok i ułożył wygodnie. Gdy po raz kolejny nawiedziło go wspomnienie Liama z komiksami, musiał dopuścić do siebie, że prawdopodobnie jest zauroczony tym chłopakiem.
***
    - Wstawaj Zee. No śpioszku ty mój, wstawaj-kojący głos Nialla zaczął powoli wybudzać Zayna z przyjemnego snu.
-Jeszcze 10 minut Ni. Błagam-mruknął Mulat i przykrył głowę poduszką.
-Jezu, Malik rusz swoją zgrabną dupę. Czemu my zawsze musimy cie budzić ?
-Bo jesteście upierdliwi i nie chcecie pozwolić mi się wyspać.
-Nie zgadzam się. Powinieneś być raczej nam wdzięczny, ponieważ dzięki nam zawsze pojawiasz się na zajęciach. A teraz naprawdę rusz dupę, bo nie mam siły zwalać Cię z łóżka.
-Nie odważysz się-Zayn wychylił się spod poduszki.
-A chcesz się przekonać ? No dalej. Dziś już piątek. No malutki dasz radę. Wstawaj. Wstawaj. Wierzę w Ciebie. Kto dziś wstanie ? Zayn wstanie.
-Boże Horan coś ty ćpał z rana ?
-Nic. Może to od tych wczorajszych ciastek. Zresztą nie ważne. Za 5 minut widzę cię w kuchni. Jasne ?
-Jasne.
       Mulat nie chętnie zwlekł się z łóżka i poszedł do łazienki. Nachylił się nad umywalką i przemył twarz zimną wodą, aby rozbudzić się całkowicie. Gdy się wyprostował jego wzrok padł na lustro, w którym odbijała się jego zmęczona twarz. Zayn jęknął na widok ciemnych obwódek pod oczami. Jak na dłoni było widać, że tej nocy nie spał za dobrze. O ile w ogóle można stwierdzić, że spał. Nie chcąc patrzeć na swoje zmarnowane odbicie, szybko wykonał poranną toaletę i wrócił do pokoju. Podszedł do szafy z ubraniami, zastanawiając się, w co się ubrać. Szybko spojrzał na okno, za którym widać było delikatny deszcz i silny wiatr. Malika na ten widok przeszły dreszcze i szybko zdecydował się na założenie czarnych rurek oraz szarej bluzy kangurki. Na stopy wsunął zwyczajne białe adidasy. Nie miał dziś siły ani ochoty żeby męczyć się z układaniem włosów, więc pozostawił je z grzywką na czole. Sięgnął po swoje okulary zerówki i skierował się w stronę kuchni.
         Śniadanie przebiegło dziś jak każdego innego ranka. Niall kłócił się o coś z Louisem, każąc stanąć Malikowi po jego stronie. Wtedy odezwał się Tomlinson, twierdząc, że Mulat będzie trzymał jego stronę. A cała awantura skończyła się na rzucaniu w siebie poduszek. Zayn starał się udawać obecnego, jednak jego myśli non stop zajęte były Liamem. Ciągle nie mógł zrozumieć jakim cudem stało się to co się stało. Cicho westchnął i włożył brudne naczynia do zmywarki. Gdy urządzenie zaczęło działać, wziął swoją torbę z krzesła i pamiętając również o parasolu, wyszedł za przyjaciółmi z mieszkania. Pocieszał się w duchu, że dziś ostatni dzień i na weekendzie nie będzie widywał Payne'a tak często.
***
           Liam miał już dość. Piątki były bardzo wymagające. Podczas lekcji tańca jazzowego nie pomagała nawet myśl, że to jest przecież to co szatyn kocha. Jedyne czego chciał, to wejść wreszcie pod prysznic i zacząć szykować się do pracy. Niestety czekały go jeszcze jedne zajęcia. Wyszedł z szatni i wolnym krokiem ruszył na lekcje pana Michaela. Do sali wszedł jako ostatni z grupy, co nie było dla niego dużym zdziwieniem, biorąc po uwagę fakt, iż przyszedł równo z dzwonkiem. Rozejrzał się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Uśmiech mimowolnie wstąpił na jego zmęczoną twarz, gdy zauważył, że Zayn zajął mu krzesełko obok siebie. Z nieco poprawionym humorem usiadł na miejscu i przywitał się z chłopakiem. Na nieszczęście Liama nie dane było im porozmawiać, gdyż nauczyciel wszedł do sali i od razu zaczął zajęcia. Payne wykonywał je wszystkie automatycznie, ponieważ nie bardzo mógł się skupić. Aż za bardzo czuł obecność bruneta obok siebie. Po wczorajszym popołudniu Liam nie bał się przyznać, że bardzo polubił chłopaka. Miał nadzieję, że nie zraził za bardzo go do siebie. Nie chciał tego. Wiedział, że Malikowi, pewnie będzie trudno mu zaufać, po tym wszystkim co było w zeszłym roku, ale chciał to naprawić. Chciał mu udowodnić, że tamten Liam nie jest tym prawdziwym. I powoli w jego głowie zaczął rodzić się plan jak tego dokonać. Szatyn zauważył, że Mulat mu się przygląda. Nie wiele myśląc uśmiechnął się do niego, co chłopak odwzajemnił, jednak bardziej nieśmiało i odwrócił swoją głowę. Payne'owi wydawało się, że na policzkach Zayna pojawiły się lekkie rumieńce. Nie miał jednak czasu nad głębszą analizą, ponieważ pan Davies zaczął tłumaczyć coś nowego.
***
    -Hey Zayn !-Liam złapał w biegu swój plecak i podbiegł do bruneta.
-Hey-odpowiedział i zwolnił lekko kroku, aby chłopak mógł się z nim zrównać.
-Słuchaj, bo ja mam do Ciebie sprawę.
-Zamieniam się w słuch. 
-Bo tak szczerze mówiąc, wczoraj za bardzo nie wyszło nam to ćwiczenie tej piosenki.
-No nie wyszło.
-Więc kiedy byś miał czas, żebyśmy mogli zrobić to jak należy ?
-Cholera, będzie ciężko. 
-Czemu ?
-Podczas weekendów pracuję i mam wolne dopiero o dziewiątej wieczorem. A dzisiaj ?
-Dzisiaj ja mam pracę.
-No to nie wiem. Będziemy musieli spotkać się wieczorem.
-Wiesz co ja mam pomysł. Masz czas tak koło szóstej ?
-Mam, ale nie idziesz do pracy ?
-Idę, ale ty możesz pójść ze mną.
-Co ?
-Oj nie marudź. Wyśle Ci sms'a gdzie masz przyjechać okey ?
-Dobra, ale nie będę ci przeszkadzał ?
-Spokojna Twoja. Wszystko załatwię. To do zobaczenia-Liam pomachał na pożegnanie i pobiegł do samochodu, w którym czekał na niego już Harry.
        Malik zupełnie nie rozumiał zachowania chłopaka. Postanowił jednak nie rozmyślać nad tym. Skoro Liam twierdzi, że wszystko załatwi, jemu pozostało tylko czekać na sms'a. I oczywiście trudno było Mulatowi ukryć fakt, że bardzo cieszył się na kolejne spotkanie poza szkołą z szatynem. Poza tym był bardzo ciekawy gdzie Payne pracuje. Uśmiechnął się sam do siebie i dołączył do przyjaciół. Chciał szybko wrócić do domu, żeby spokojnie móc wyszykować się do wyjścia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy kolejny. c;
Po pierwsze, chcę podziękować za ponad 1000 wejść ! To niesamowite ! Nigdy nie podejrzewałabym, że ktoś będzie chciał czytać moją twórczość ( ? ). Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielką radość mi tym sprawiacie. Kocham Was. xx
Po drugie, dziękuję za każdy komentarz. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to opowiadanie o Ziamie, który nie jest popularnym paringiem, więc nie jest dużo tych komentarzy, jednak dziękuję każdemu kto poświęci pięć minut i pozostawi po sobie ślad. Naprawdę Wasze komentarze, dają mi jeszcze większą chęć do pisania. ;3
Ocenę rozdziału pozostawiam Wam. c; Nadal nie umiem pisać zakończeń, ale pracuję nad tym ! 
No to co. Do następnego rozdziału kochani ! xx
Mańka. x

niedziela, 15 września 2013

Rozdział IX

        Do mieszkania Liama spod szkoły szło się około 30 minut. Obaj chłopcy, choć starali się tego nie okazać, stresowali się tym popołudniem. Zayn, ponieważ nie chciał ośmieszyć się przed Payne'em. Nie chciał dać mu kolejnego powodu do nabijanie się z niego oraz uważania, że tancerze są lepsi od malarzy. Oczywiście Malik miał jeszcze jeden powód, do którego było mu ciężko przyznać się przed samym sobą. Mulat lubił wyzwania, a przyjaźń czy choćby znajomość z szatynem nie wątpliwie była jednym z takich wyzwań. A może po prostu bał się, że mu to nie wyjdzie ? Odrzucił od siebie te niezbyt optymistyczne wizje i skupił się na drodze do mieszkania Liama. Cała ta sytuacja była dla niego zagadką. Z dnia na dzień zaczął normalnie rozmawiać z Payne'em a do tego właśnie szedł do jego mieszkania. Nie żeby Zayn miał z tego powodu jakieś zażalenia. Nie miał ani jednego. Chciał odezwać się do chłopaka, ale nie mógł się jakoś przemóc. Zamiast tego skupił się na mijanych budynkach.
        Payne denerwował się czy aby na pewno posprzątał mieszkanie. Czy Zaynowi posmakuje przygotowana przez Harry'ego lasagne. A może on jest wegetarianinem ? O cholera, to co wtedy mu poda do jedzenia ? Przecież on ma dwie lewe ręce jeśli chodzi o kuchnie. Ledwo umie zagotować wodę na herbatę, czy zrobić płatki z mlekiem. To będzie totalna porażka. Szatyn wziął głęboki wdech i spojrzał kątem oka na swojego towarzysza. Chciał, żeby Malik go polubił. Sam w sumie nie wiedział czemu taka nagła chęć. Może to przez to, iż dzięki tym kilku lekcjom zdał sobie sprawę, że tak naprawdę chłopak nie różni się od niego praktycznie niczym. Nie mógł uwierzyć, że przez ostatni rok traktował go tak podle, tylko dlatego że taka była ' tradycja ' tej szkoły. Był na siebie naprawę zły, za to, że robił to co mu kazano, zamiast poznać tych ludzi. Zawsze robił to co chciał, dlatego miał do siebie jeszcze jeden żal. Podążył za wszystkimi, chciał wpasować się w tłum, zapominając o tym by być sobą. Postanowił to naprawić. Rozumiał, że po tym jak był bezczelny z stosunku do Mulata, raczej nie zostaną przyjaciółmi, ale chciał żeby chłopak przynajmniej w jakimś stopniu mu to wszystko wybaczył. Oczywiście nie mogło mu umknąć, że brunet jest bardzo przystojny. Dobrze, widział to od pierwszego dnia w akademii, ale wtedy nie umiał przyznać się do tego, nawet przed samym sobą. No bo przecież on był tancerzem, a Mulat malarzem. Dał wbić sobie do głowy bzdurę, jaką było myślenie, że jest od niego lepszy. Liam znów spojrzał w kierunku Zayna. Malik wydawał się zaciekawiony jakimś graffiti.
-Um. Chcesz się na chwilę zatrzymać ?
-Jeśli nie byłby to problem. Po prostu chciałbym się temu bliżej przyjrzeć-Mulat potarł lekko swój kark.
-Żaden problem-Liam uśmiechnął się i przystanął razem z chłopakiem przed ozdobionym budynkiem.
        Zayn podszedł jeszcze bliżej, żeby dotknąć faktury i dzieła. Przyłożył prawą dłoń do muru i delikatnie przesunął nią po czerwonym fragmencie graffiti. Cały obraz przedstawiał kwiat róży, z którego wychylała się jakaś mała postać. Prawdopodobnie dziewczynka. Liam nie rozumiał czym tak zachwycał się Malik. No jasne, rysunek był godny podziwu, tym bardziej, że był on zrobiony sprejem na ścianie budynku, ale pomimo to dla niego było to kolejne graffiti. Dlatego zamiast dalej przyglądać się dziełu, przeniósł wzrok na bruneta. Chłopak wydawał się zafascynowany tym co widzi. Szedł wzdłuż ściany nadal delikatnie wodząc ręką po graffiti. Wydawał się zupełnie oderwany od rzeczywistości. Szatyn śledził każdy jego krok oraz każde muśnięcie ręką kolejnych poszczególnych fragmentów obrazu. Przyłapał się na tym iż pomyślał jak pięknie Zayn wygląda w tej chwili. Z tym niesamowitym błyskiem w oczach. Malik odwrócił się do Liama. Na jego twarzy widniał tak piękny uśmiech, że szatynowy zabrakło tchu.
-Niesamowity, prawda ?- zapytał go.
-Tak. Niesamowity-odparł Payne, lecz jemu nie chodziło wcale o graffiti.
***
         Reszta drogi do domu Liama minęła im na rozmowie o graffiti. Właściwie to Zayn mówił, jak ktoś oryginalnie połączył ze sobą barwy. Z jaką dokładnością i starannością wykonał swoje dzieło. Mówił jeszcze wiele wiele innych rzeczy, których Payne nie rozumiał, jednak nie miał śmiałości mu przerwać. To z jaką czułością i pasją mówił brunet, wydawało mu się cholernie urocze. I choć nie podobało mu się to, że myśli o Maliku w ten sposób, nic na to nie mógł poradzić. Tak właśnie było. Zayn Malik, ten przystojny i uważany za niegrzecznego chłopaka, w tym momencie był tak uroczy, że Liam przez chwile zapomniał jak się oddycha. Ciągle rozmawiając o obrazie ( no dobrze, Zayn mówił, Payne tylko potakiwał ) weszli do mieszkania Liama i Harry'ego.
-Jezu Liam, muszę Cię przeprosić.
-Za co ?- szatyn zapytał się zdziwiony i odłożył swoją torbę na szafkę.
-Pewnie Cię zanudziłem tą gadką o tym graffiti-Mulat podrapał się w tył głowy.
-Nie prawda. 
-Prawda.
-Nie.
-No przyznaj się. Zanudziłem Cię. Błagam Liam, przecież widzę.
-Okey. Może nie zrozumiałem większości tego co mówisz, ale nie byłem bynajmniej tym znudzony.
-Na pewno ?
-Tak. A teraz zapraszam do kuchni-i nie czekając na bruneta, zniknął za filarem.
-Do kuchni ?
-Podejrzewam, że jesteś głodny. A jeśli nie to wybacz, ale moje treningi pozbawiają mnie wszystkich sił.
-No tak, pewnie jesteś zmęczony-Zayn ruszył do kuchni rozglądając się po całym mieszkaniu.
-Może trochę, ale to jest to co kocham, więc nie narzekam.
-Nigdy?
-Nigdy. Fakt zdarzają mi się dni, kiedy zastanawiam się czy to ma sens. Wiesz, kiedy mam dość wszystkiego. Wtedy mam ochotę spakować walizki i wrócić do domu, ale potem uświadamiam sobie, że be tańca nie byłbym sobą. To część mnie, więc dlaczego mam rezygnować z siebie i mojej ' miłości ' na własne życzenie, tylko dlatego że mam gorszy dzień ?
-Nie wiem.
-No właśnie ja też nie- Liam uśmiechnął się lekko.- Właściwie nie wiem czemu Ci to mówię, wybacz.
-Hey, nie mam czego. I uwierz mi, czasami mam tak samo. No może z wyjątkiem tego powrotu do domu.
-Czemu ? 
-Uh. To skomplikowane.
-Jasne, przepraszam. Czasami jestem wścibski-Payne odwrócił się od Mulata i sięgnął do mikrofali, która właśnie piknęła. - Mam nadzieję, że lubisz lasagne.
-A, tak. Lubię.
-Dzięki Bogu, bo nic innego nie mam, a ja nie umiem gotować.
-Nie ?- Mulat zapytał i pomógł rozłożyć talerze oraz sztućce.
-Nie. Obiady gotuje mi Harry.
-Coś ty. Gotowanie nie jest takie trudne.
-Och czyżby ?
-Tak. Ja może i nie jestem jakimś mistrzem, ale całkiem nieźle radzę sobie przy garach. 
-Może kiedyś mi pokażesz.
-Może.
***
       Chłopcy zjedli obiad i przenieśli się do salonu, przećwiczyć piosenkę. Na całe szczęście, dla obojga, nie było między nimi żadnych niezręczności. Obawy Zayna przed kompromitacją znikały, gdy tylko na twarzy Payne pojawiał się uśmiech. Uśmiech, który rozwalał go na łopatki. Nie mógł nic poradzić na to, że sposób w jaki jego nos się marszczył podczas uśmiechu, był cholernie słodki. Liam także zapomniał sprawdzaniu co sekunda czy aby wszystko jest w porządku. Obaj czuli się w swoim towarzystwie naprawdę dobrze. Momentami, można by uznać ich za całkiem zgranych przyjaciół. I choć ich zadaniem było ćwiczyć piosenkę, właściwie przez większość czasu żartowali i nawet dowiadywali się o sobie więcej. Na przykład dzięki jednemu z żartów Zayna, okazało się, że oboje są wielkimi fanami komiksów. I przez to minęło im kolejne półgodziny na przeglądaniu zbioru Liama i wymienianiu swoimi przemyśleniami, ulubionymi bohaterami i innych rzeczach. Nim się obejrzeli na zegarku widniała godzina siódma i Malik musiał zbierać się do domu. Payne odprowadził go kawałek, ponieważ Mulat stwierdził, że nie wie jak stąd dotrzeć do siebie. A szatynowi to pasowało, ponieważ nie chciał jeszcze żegnać się z brunetem. Niestety w końcu musieli się pożegnać. Uścisnęli sobie dłonie, umówili się na jutro i rozeszli w swoje strony.
***
     Zayn wrócił do mieszkania, które było niesamowicie ciche. Aż nie mógł w to uwierzyć i przez chwilę naprawdę zastanawiał się czy dobrze trafił. Wszedł głębiej mieszkania i zobaczył śpiącego na kanapie Horana, otoczonego najprzeróżniejszymi przekąskami. Uśmiechnął się do siebie. Przykrył przyjaciela kocem, wyłączył wciąż działający telewizor i posprzątał puste opakowania. Louisa jeszcze nie było. Zastanowił się, czy przypadkiem nadal siedzi gdzieś ze Styles'em. Wziął ze sobą butelkę wody i poszedł do swojego pokoju, żeby móc w spokoju przemyśleć czy aby na pewno jest normalny. No bo cholera, czy to możliwe, że przez jedno durne popołudnie zauroczył się w Liamie ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chciałabym Was przeprosić, za tak długą przerwę w publikowaniu. ;c Ale tak jak wspominałam ostatnio, poszłam do liceum i naprawdę mam urwanie głowy. ;/ Mam nadzieję, że zrozumiecie mnie, bo to nie jest tak, że Was olewam. Dziękuje, każdemu kto jeszcze tu zagląda i czeka na nowe rozdziały. xx Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba. Ja jestem średnio zadowolona. 
Do napisania ! c;
Kocham Was ;3
Mańka. x

wtorek, 3 września 2013

Rozdział VIII

        Budzik Liama zadzwonił równo o 6:30. Jego alarm dawał znać o sobie coraz głośniej. Szatyn wyciągnął rękę spod kołdry i po omacku zaczął go wyłączać. Za czwartą próbą, przewrócił zegarek, który spadł na podłogę i jak na złość nadal nie chciał przestać dzwonić. Payne wymamrotał coś do poduszki i powoli otworzył ciężkie powieki. Przechylił się przez materac łóżka, podniósł budzik i w końcu wyłączył to irytujące pikanie. Tak bardzo nie chciało mu się wstawać. W pokoju było zimno, przez rześkie, londyńskie powietrze. wpadające przez uchylone okno. Liam żałował, że wczoraj przed snem go nie zamknął. Teraz czuł się jak kinder mleczna kanapka w lodówce. A w kokonie, z kołdry było mu tak cieplutko i wygodnie. Chłopak powoli zaczął zapadać w sen, gdy jego drzwi otwarły się z hukiem i uderzyły w ścianę. Payne podniósł lekko głowę, aby zobaczyć co było tego przyczyną. Oczywiście, w progu stał jego kochany przyjaciel, który już był ubrany w ciemne jeansy, kontrastującą jasną koszulę jeansy'ową i swoje, ukochane, mocno przechodzone, brązowe buty . Szatyn zignorował go i znów wtulił twarz w poduszki. Jednak Harry nie miał zamiaru pozwolić mu na chwilę lenistwa. Podszedł do ramy łóżka i szybkim ruchem ściągnął z Liama całą kołdrę. Momentalnie, na ciele tego drugiego pojawiła się gęsia skórka. Teraz zamiast przyjemnego ciepła, czuł tylko chłód, tak dotkliwy, że zęby same zaczęły mu szczękać. Zerwał się z materaca i posyłając mordercze spojrzenia w kierunku, aż za bardzo zadowolonego z siebie Styles'a, pobiegł do łazienki, wziąć gorący prysznic. Mocno zatrzasnął drzwi i pozbywając się bokserek, w których spał wszedł do kabiny. Odkręcił kurek z ciepłą wodą. Nadal czuł jak jego wychłodzonym ciałem targają dreszcze. Pieprzony Harry. Zrelaksował się dopiero, gdy gorące krople wody go otuliły, a przyjemne zapachy mydła i szamponu wypełniły jego nozdrza. Po skończonym prysznicu szybko założył na siebie czarne spodnie, białą bluzkę z szarymi 3/4 rękawami i białe converse'y. Przetarł jeszcze ręcznikiem swoje wilgotne włosy i ruszył w kierunku kuchni. Harry już siedział przy stole, na którym znajdowały się dwa kubki z kawą i dwa talerze pełne jajecznicy z pomidorami.
-Jeśli jeszcze raz zafundujesz mi taką pobudkę to chyba ukradnę w nocy, to twoje drogocenne autko i rozwalę na najbliższym słupie.
-Widzę, że dobrze ci się spało Li.
-Och nie bądź sarkastyczny.
-Sarkastyczny ? Ja ? Skąd. A teraz jedz śniadanie, bo nie chcę spóźnić się przez twojego śpiocha na zajęcia do pani Dmitriev.
-Cholera balet pierwszy ?
-Yup-loczek odparł i napił się ze swojego kubka.
-Okey. Już skończyłem jeść-odezwał się po zaledwie 10 minutach.- A teraz szybko.
-Co ? Czemu ? Mamy jeszcze spokojnie 20 minut.
-Bo kurwa nie będę wciskał się w te rajtuzy przy reszcie grupy Harry- powiedział i rzucił przyjacielowi jego oliwkową kurtkę z kapturem.
-Ale ty jesteś głupi.
-I za to mnie kochasz baranku-Liam założył swoją jasnobrązową skórę i pocałował przyjaciela w policzek- A teraz błagam jedźmy.
     Harry zaśmiał się pod nosem i zabrał kluczyki do auta z szafki na korytarzu. Gdy wyszli z mieszkania Payne zakluczył za nimi drzwi co rusz pośpieszając Styles'a. Oczywiście lokowaty robił mu na złość i specjalnie się ociągał i wolno szedł na parking. Jednak w końcu dotarli do czarnego range rovera.
***
       Zayn spokojnie przebrnął przez lekcje przed przerwą obiadową. Usiadł  z przyjaciółmi przy ' swoim ' stoliku na dworze i postawił tackę z jedzeniem na jego blacie. Z talerza przyjemnie uśmiechał się do niego filet z kurczaka oraz wyglądająca całkiem przyzwoicie jakaś surówka. Dopiero gdy wziął pierwszą porcję do ust, zdał sobie sprawę jak bardzo był głodny. Kiedy był w połowie, nawiasem mówiąc Niall zaczynał już drugą porcję, poczuł jak ktoś szturcha go w ramię, a Horan i Tomlinson zamierają z widelcami przy ustach. Przełknął to co miał w buzi i dyskretnie wytarł się serwetką. Odwrócił się lekko i zrozumiał zachowanie swoich przyjaciół. Stał za nim nie kto inny jak Liam Payne, a parę metrów dalej jego przyjaciel, Harry. Szatyn uśmiechał się do niego.
-Cześć chłopaki-powiedział Liam, jakby była to najnormalniejsza rzecz.
-Hey-odparł cicho Niall.
-To my mówimy sobie cześć ?-wypalił Louis, jednak Payne zignorował to.
-Um. Zayn, chciałem się tylko upewnić, czy nasze spotkanie dziś po zajęciach jest nadal aktualne-szatyn poprawił sobie plecak, jakby nagle stracił trochę swojej pewności.
-Tak, jasne. Aktualne-Malik tylko tyle potrafił z siebie wykrzesać. Nie rozumiał tego. Przecież nigdy nie miał problemu z kłóceniem się z Payne'em czy sarkastycznymi rozmowami. A teraz, odkąd są ze sobą w dobrych stosunkach, zapomina przy nim jak używać języka. 
-To świetnie. Widzimy się na zajęciach. Pa-machnął ręką, uśmiechnął się do każdego i odwrócił. 
          Mulat patrzył jak podchodzi do Harry'ego i razem znikają w tłumie innych uczniów, idących na swoje zajęcia. Po chwili zdał sobie sprawę z tego, iż musi wyglądać to co najmniej dziwnie. Wrócił więc do swojego obiadu. Po mimo tego, że nie odrywał wzroku od talerza, czuł na sobie palące spojrzenia Nialla i Louisa. Nie wiedział jakby miał im wytłumaczyć w razie czego swoje zachowanie. Na szczęście chłopcy nie zapytali go o to. Jak gdyby nigdy nic, blondyn wrócił do urwanego tematu. A był nim apetyt chłopaka. I pytanie, czy to zdrowe jeść tyle ile on i w ogóle nie tyć. Zayn po mimo wielkiej chęci włączenia się do rozmowy, jakoś nie potrafił. Bąknął coś kilka razy, ale myślami był zupełnie gdzie indziej, a mianowicie przy wymyślaniu najgorszych scenariuszy, które mogą się zdarzyć podczas wizyty w mieszkaniu Payne'a.
***
         Reszta godzin minęła Zaynowi bardzo szybko. Aż za szybko. Nerwowo ściskając pasek od swojej torby wszedł do sali śpiewu. Tym razem Liam już czekał. Siedział na tym samym krześle co wczoraj, a na drugim, obok niego leżał jego plecak. Kiedy zauważył Mulata, pomachał do niego i wskazał palcem na zajęte krzesełko. Malik mimowolnie się uśmiechnął i podszedł do chłopaka. Szatyn bez słowa zdjął plecak, a Zayn usiadł na siedzeniu. Czarnowłosy chłopak odczuwał pomiędzy nimi pewną niezręczność. Jednak była to zupełnie inna niezręczność niż ta z poprzedniego roku. Tamta była przepełniona negatywnymi emocjami, tak, że gdyby mogli prawdopodobnie strzelali by w siebie piorunami. Ta znowuż była pełna tajemniczości i lekkiego skrępowania. Zayn nie wiedział czy Liam odczuwał to tak samo, ale on czuł pewnego rodzaju strach. Nie to, że bał się tancerza. Skąd. Przecież wiele razy mu to udowadniał. Czuł strach przed zbłaźnieniem się przed nim. I choć ciężko było mu się do tego przed samym sobą przyznać, w głębi serca cieszył się, że wylądowali na tych samych zajęciach, siedząc obok siebie i będąc razem w parze. O wiele bardziej podobały mu się przyjacielskie stosunki, które teraz utrzymywali, niż te pełne wyzwisk i kłótni sprzed dwóch miesięcy. Uśmiechnął się lekko do Payne'a, a ten to odwzajemnił. Chyba chciał coś powiedzieć, ponieważ otworzył usta. Niestety zabrzmiał dzwonek, a razem z nim do sali wszedł pan Michael. Liam zrezygnował z odezwania się i przeniósł wzrok na nauczyciela. Zayn chcąc nie chcąc zrobił to samo. Zaczęła się lekcja śpiewu.
***
       Liam i Zayn wyszli z klasy z załzawionymi oczami, czerwonymi policzkami i bolącymi brzuchami. Do tej pory nie mogli przestać się śmiać. Podczas rozgrzewki głosu, jeden z tancerzy szukając odrobiny miejsca, wywrócił się. Za sobą pociągnął również kilka osób, krzeseł, instrumentów oraz jeden regał. Przez resztę lekcji siłowali się z postawieniem mebla z powrotem w pionie. Jednak to mina chłopaka była w tym wszystkim najlepsza. Wyglądał jak czerwony burak, który zaraz miał się rozpłakać. Do tego chłopak, zamiast wstać i przeprosić, zaczął lamentować jak to potłukł sobie dłoń i przez to nie będzie mógł tańczyć przez tydzień. Chłopcy wyszli przed budynek szkoły, wciąż próbując złapać oddech.
-Wybacz Payne, ale myślałem, że jak ktoś jest tancerzem, to umie chodzić-zakpił Zayn.
-Taa. Przepraszam, zwracam honor twojemu kumplowi Niallowi. Jednak to nie on jest najwiekszą fajtłapą w tej szkole-odparł Liam i znów zaczął się śmiać, a razem z nim Malik.
-Ej. Kurwa Payne !- krzyknął nagle Mulat.
-Co ?
-Czy przypadkiem mój przyjaciel Louis nie wsiada do samochodu twojego przyjaciela Harry'ego ?
-No tak. Masz rację. Co jest do cholery ?
-Nie wiem, ale właśnie odjeżdżają.
-Przecież Hazza miał iść robić te zdjęcia do parku.
-Czyli Lou polazł razem z nim.
-Huh. No dobra, mniejsza z tym. Słuchaj, mieszkam kawałek stąd, a jak widzisz ja samochodu nie posiadam. Więc wolisz jechać metrem, autobusem czy iść na piechotę ?-szatyn spojrzał na Malika, a ten nie wiedział co odpowiedzieć. Metro i autobus pozwolą im szybciej dotrzeć do mieszkania Payne'a. Spędzą mniej czasu ze sobą. Ale w tedy coś pękło w Mulacie. Po tym jak dobrze się dziś dogadywali na zajęciach zdecydował.
-Jeśli ci to nie przeszkadza, wolę iść na piechotę. Nie lubię transportów miejskich- odparł z lekkim uśmiechem.
-Cieszy mnie to. Też wolę się przejść. No to co, w drogę.
      Zayn ruszył z Liamem. Postanowił, że dziś nie da szatynowi powodów do śmiania się z niego. Co więcej pokaże mu, że jest osobą, z którą Payne bez problemu może się zaprzyjaźnić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i w końcu pojawił się nowy rozdział. Tak wiem zawaliłam. Przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Chciałabym podziękować wam dziewczyny, za te naprawdę budujące komentarze. Jesteście kochane ! xx I jeśli tylko wy będziecie to czytać, będę kontynuować moje opowiadanie. c;
Druga spawa jest taka, że nie wiem co ile będą pojawiać się rozdziały. Zaczęłam w tym roku liceum i już po pierwszy dniu nauczyciele nie zostawili we mnie żadnej nadziei na jakieś luzy ;/ Postaram się, aby notki pojawiały się raz w tygodniu. Prawdopodobnie w weekendy. Jednak niczego nie obiecuję.
I jeszcze raz piszę, może ktoś chce być informowany ? Jeśli tak piszcie w komentarzu wasz tt albo numer gg c;
Do napisania !
ily. Mańka. x