środa, 15 stycznia 2014

Rozdział XVII

             Zayn i Liam stali pod mieszkaniem Mulata od dobrych 40 minut. Byli świadomi i to aż za bardzo, że jest już późna pora, że jutro znów jest szkoła, a mimo to nie umieli się rozstać. Gdy jeden z nich starał się odejść drugi zatrzymywał go krótkim pocałunkiem, który przeradzał się w serię długich i namiętnych. Obaj nie chcieli by ta noc tak szybko się kończyła. Chcieli trwać w tej chwili już zawsze, jednak wiedzieli, ze nie jest im to teraz dane. Po kolejnym pocałunku szatyn spojrzał w oczy Malika z lekkim zakłopotaniem i strachem. Brunet zmarszczył brwi i złapał go za dłoń.
-Stało się coś?
-Jutro szkoła.
-Tak wiem Li. Nie przypominaj.
-Nie o to mi chodzi.
-A o co?
-Ugh. Będziemy się ukrywać? Znaczy chcesz, żeby nikt się o nas nie dowiedział?
-A ty tego chcesz?
-Zayn! To ja Ciebie pytam. Ale dobrze. Nie ja nie chcę, ale jeśli ty chcesz to zrozumiem-szatyn potarł kciukiem po policzku chłopaka.
-Ja też nie chcę tego ukrywać-szepnął brunet i znów złączył ich wargi.-A teraz naprawdę muszę iść. Zobaczymy się rano, tak?
-Tak, będę czekał na Ciebie przed szkołą.
-Albo ja na Ciebie.
           Po około 10 minutach udało im się jednak ze sobą pożegnać. Marnym pocieszeniem było to, że spotkają się za kilka godzin w akademii.
           ***
            Zayn nie miał zamiaru odzywać się do Lou. Nie obchodziło go to, że jego zachowanie było kompletnie dziecinne i nie dojrzałe. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, Niall nie musiał mu przypominać o tym co 5 minut. Ale Malik był uparty i nie zamierzał od tak zapomnieć o tym, że jego najlepszy przyjaciel w niego zwątpił. Wrócił z klubu w naprawdę świetnym humorze. Przy Liamie i jego przyjaciołach zupełnie zapomniał o tym co powiedział Tomlinson. Jednak gdy tylko przekroczył próg mieszkania i zauważył czekającego na kanapie chłopaka, mina momentalnie mu zrzedła. Nie miał siły na przeprowadzenie kolejnej kłótni i nie chciał psuć sobie tak udanego wyjścia, więc zupełnie ignorując Louisa, skierował się do swojego pokoju, po czym zamknął drzwi na klucz i rzucił się na łóżko. Chłopak jeszcze chwilę pukał w jego drzwi prosząc o minutę rozmowy, lecz Zayn udawał, że tego nie słyszy mocnej wtulając głowę w poduszkę. W końcu Lou się poddał i z cichym ' rozumiem, pogadamy jutro. dobranoc ' odszedł do swojego pokoju. Tyle, że szatyn się pomylił. Nie było żadnego ' pogadamy jutro '. Mulat znów zupełnie go ignorował. Był zbyt zajęty powolnym przeżuwaniem swojego śniadania, piciem gorącej kawy oraz przeglądaniem swojego telefonu. Nawet nie podniósł wzroku znad ekranu, gdy do jego uszu dotarło ciche ' cześć ' należące do Tomlinsona. Oczywiście obaj zdawali sobie sprawę z tego, że Malik nie będzie gniewał się wiecznie. Nie wytrzymali by bez siebie zbyt długo. Niemniej jednak Zayn chciał, żeby Louis zrozumiał jak bardzo zawiódł go swoim oskarżeniem, i że tym razem nie wystarczy zwykłe ' przepraszam '.
-Ykhm. Zayn?-Louis cicho zapytał.-Zayn?-głośniej.-Zee?-zero reakcji.-Przecież nie będziesz unikał rozmowy ze mną do końca swojego życia Malik!-cisza.-Cholera jasna! Ile razy mam przepraszać? Kurwa Malik porozmawiaj ze mną!-i znów nic. Jak grochem o ścianę. Lou westchnął i sięgnął po kubek z kawą.
         Niall przyglądał się dwójce swoich przyjaciół z lekkim politowaniem w oczach, ale również ze smutkiem. Nie lubił gdy się kłócili. Zawsze stawał wtedy pomiędzy przysłowiowym młotem, a kowadłem. Mulat należał do osób upartych i podczas takich spięć chciał aby Horan był po jego stronie. Lou nie był lepszy. W ich nie pisanej umowie, to on czuł się odpowiedzialny za cała trójkę, więc zawsze chciał mieć rację. Tym razem był skłonny stanąć w obronie Zayna, ale Louis wydawał się wiedzieć jak ogromny błąd popełnił, a jego postawa pokazywała, że bardzo chce naprawić relacje z przyjacielem. W takiej sytuacji postanowił się nie mieszać. Na litość boską, oni byli przyjaciółmi od pierwszego dnia przedszkola!  Niall znał ich dopiero drugi rok, pomimo to wiedział, że najlepiej zostawić ich samych sobie. W końcu Malik nie wytrzyma, zatęskni, pęknie i postanowi porozmawiać z Tomlinosnem, a wtedy on wylewnie go przeprosi i obaj padną sobie w objęcia z płaczem. No może nie do końca będzie to tak wyglądało, ale Niall był dobrej myśli. Po mimo wszystko postanowił przypominać Zaynowi, że zachowuje się jak rozkapryszony bachor. Nie miał serca dokładać więcej wyrzutów sumienia Lou, który i tak wyglądał jak męczennik. Postanowił jednak nie pocieszać go, gdyż no cóż, obaj wiedzieli, że postąpił karygodnie. Czasami zastanawiał się jakim cudem Louis jeszcze żyje przez ten jego niewyparzony język. No bo, dobra blondyn sam czasami palnie coś głupiego, ale szatyn jest mistrzem w ' najpierw mów, potem myśl '. Teraz musiał wypić naważone piwo.
***
             Liam siedział na schodach przed wejściem do akademii i czekał na swojego chłopaka. Boże jak to nieziemsko brzmiało w jego głowie. Delikatnie się uśmiechnął, co nie umknęło uwadze Harry'emu. Styles lekko szturchnął przyjaciela.
-Co kochasiu, nie możesz doczekać się na swojego księciunia?
-Och zamknij się Styles, bo pieprzy ci się trzy po trzy.
           Payne jeszcze przez chwilę wypatrywał chłopaka, aż na rogu pojawiła się czarna czupryna. Gdy tylko upewnił się, że to Zayn szybko podniósł się ze schodów. Usłyszał tylko jak Harry mówi ' okey, tylko się nie spóźnij na zajęcia kochasiu '. Nie wiedział kiedy jego przyjaciel znikł za drzwiami szkoły, za bardzo był zabsorbowany śledzeniem zbliżającego się Malika. Nie uszło jego uwadze, że chłopak wygląda na zmartwionego i zupełnie nie odzywa się się do swoich przyjaciół. Wszedł dwa schodki w górę mając nadzieję, że brunet go zauważy. Udało się. Mulat podniósł głowę, a jego spojrzenie od razu przeszukało zbierających się uczniów, aż w końcu wylądowało na Liamie. Payne mógł ze swojego miejsca zobaczyć ja na jego twarzy wykwitł delikatny uśmiech. Zayn odwrócił się na chwilę do Niall, coś mu powiedział, a potem ruszył w kierunku szatyna. Wyglądał perfekcyjnie, zresztą jak zawsze. Nie odrywał od niego wzroku, póki Malik nie znalazł się na stopniu schodów obok niego. Tancerz bał się, że Mulat może słyszeć jak bardzo bije mu jego serce, ale to była jego wina. No bo do cholery, przygryzający wargę Zayn Malik powinien być zabroniony! To było zbyt słodkie oraz równocześnie zbyt kuszące.
-Ym. Zamierzasz coś powiedzieć czy tylko będziesz na mnie patrzył?-do uszu Payne'a dotarł głos bruneta.
-Och.Tak.Cześć-z zakłopotania jego ręka powędrowała na kark.
-Cześć-odpowiedział rozbawiony Zayn.
-Nie wyspałeś się chyba co? Wydajesz się zmęczony. Nie powinienem Cię ciągnąć ze sobą wczoraj. Przepraszam.
-Hey! To była niesamowita noc. I nie żałuję, że przyszedłem. Mogłem bezkarnie podziwiać Twoje niesamowite mięśnie oraz zobaczyć jak doskonałym tancerzem jesteś- Malik uśmiechnął się, ponieważ na policzkach jego chłopaka pojawiły się lekkie rumieńce. ' Role się odwróciły ' przemknęło mu przez myśl.
-Ale wydajesz się przygnębiony.
-Ugh. To nie ma nic wspólnego z Tobą. Po prostu... Po prostu pokłóciłem się z Lou-odparł, a widząc zmartwioną minę Liama dodał- Nie przejmuj się to nic takiego.
-Na pewno? Bo wiesz jak coś to ja mogę...-Zayn nie dał mu dokończyć
-Na pewno. Lepiej mi powiedz czy jesteś gotowy na dzisiejszy dzień.
-Szczerze? Już nie mogę się doczekać-uśmiech znów powrócił na twarz szatyna.
-Nie możesz doczekać się plotek na Twój temat, szeptania po kątach i ciekawskich spojrzeń?
-Nie. Nie mogę doczekać się, aż wszyscy zobaczą, że jesteś moim chłopakiem- szepnął tuż przy ustach Mulata.
-Wiesz słodki jesteś-brunet trącił jego nos swoim.
-Nie tak jak ty. No to co, gotowy?-Zayn tylko skinął na potwierdzenie, a jego palce odnalazły palce Payne'a. Ich usta w końcu złączyły się w powolnym i delikatnym pocałunku.
          Gdy oderwali się od siebie już mogli zauważyć kilka gapiów, jednak nie przejęli się tym. Uśmiechając się do siebie ruszyli do drzwi ze splecionymi dłońmi. Nadszedł czas przeciwstawić się stereotypom. Podejrzewali, że mogą spotkać się z krytyką otoczenia, ale w tamtym momencie ich to nie obchodziło. Razem byli w stanie to znieść. Liczyło się tylko ich szczęście, ich splecione dłonie, które uświadamiały im, że nie powinny one być zbyt długo osobno, pocałunki które były tak idealne. I to szybsze bicie serca oraz motyle w brzuchu gdy tylko byli w pobliżu siebie. Właśnie to miało znaczenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc bo długiej przerwie pojawił się nowy rozdział. Nie jestem z niego zadowolona. Wyszedł taki nijaki. ;/ Przepraszam za to! xx
Mam nadzieję, że następny będzie lepszy. c;
Do napisania
Mańka xx