Zayn właśnie zapinał swoją torbę, gdy kobieta zawołała go do siebie. Louis i Niall stanęli w drzwiach chcąc na niego zaczekać, jednak chłopak machnął im, żeby poszli zając miejsce na stołówce.
-Tak, pani Lucy ?
-Otóż Zayn - wskazała dłonią, aby usiadł na krześle stojącym obok jej biurka.- Jak dobrze wiesz, co roku robimy wystawę najlepszych prac naszych uczniów-Mulat skinął głową na znak, że wie.- W tym roku chciałabym, zarówno ja jaki i inni nauczyciele, zamieścić kilka Twoich prac, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko.
-Przeciwko ? Żartuje pani ? Byłbym niezmiernie wdzięczny- na twarzy Malika wykwitł wielki uśmiech.
-Cieszę się. Do wystawy jest jeszcze trochę czasu. W odpowiednim momencie poinformuję Cię, które prace wybraliśmy. A teraz nie zabieram Ci więcej czasu. Idź coś zjedz, zanim skończy się przerwa- pani Lucy uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Dziękuję pani. Z całego serca-Zayn podniósł się z krzesła i zarzucił torbę na ramię- Do widzenia-powiedział, gdy miał wyjść. Uśmiechnął się po raz ostatni i wyszedł z sali, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Czuł się znakomicie ! Ta wystawa to nie byle co. Często przychodzą na nią krytycy, ważne osobistości z innych światowych akademii oraz przyszli sponsorzy i kupcy. Jeśli ktoś go tam zauważy, jeśli będzie miał to cholerne szczęście. Aż trudno mu było sobie to wyobrazić. Każdy uczeń kierunku malarskiego, marzy o takim wyróżnieniu. A do tego, rzadko kiedy zdarza się, aby wybierali pracę drugorocznych. Zazwyczaj wystawiają tam szkice uczniów kończących akademię, żeby ułatwić im start w zawodzie. Malik ciągle nie mógł w to uwierzyć. Jego prace, jego ! Na wystawie, na wystawie ! Coś niesamowitego. W tamtej chwili wydawało mu się, iż może wszystko. Jednak otrząsnął się trochę. Musiał znaleźć Tomlinsona i Horana. Mulat przyśpieszył kroku, aby jak najszybciej podzielić się dobrą nowiną z przyjaciółmi. Nie mógł się doczekać, aż zobaczy ich miny na tę wieść. Skręcił w lewo do stołówki i zaczął rozglądać się za chłopcami. Moment później, poczuł jak się z kimś zderza i ląduje na posadzce. Ogromny ból przeszył jego głowę oraz lewą dłoń. Osoba, na którą wpadł ciągle leżała na nim i cicho przeklinała pod nosem. Podniósł lekko głowę, w celu zobaczenia, komu posłużył jako poduszka amortyzująca upadek. Gdy tylko rozpoznał chłopaka, przeklął w myślach. Wszyscy tylko nie on.
-Ugh. Payne, mógłbyś łaskawie, w końcu ze mnie zleźć ?- zapytał bezbarwnym głosem.
-Malik, czemu mnie to nie dziwi-odparł, gdy oboje już stali.
-Co Cię nie dziwi ?
-Że to Ty wpadłeś na mnie. Większą fajtłapą niż Horan, jesteś tylko Ty. Wyświadczyłbyś wszystkim przysługę i nauczył byś się chodzić.
-Wow. No proszę, mam teraz uciec do kąta i zacząć płakać ? Wielki tancerz od siedmiu boleści, skrytykował jak chodzę. O nie- Zayn udał przejęcie i zakrył dłońmi usta.
-Nie przeginaj Malik- Liam zniżył głos.
-Bo co ? Pobijesz mnie ? Śmiało- rozłożył ręce i nastawił policzek.
-Ale z Ciebie idiota, wiesz ? Jakoś nie mam ochoty marnować czasu na Ciebie. Wisisz mi obiad, Malik- wyminął zdezorientowanego chłopaka i zniknął za zakrętem.
Zayn przez chwilę zastanawiał się o co chodziło Payne'owi z tym obiadem. Zrozumiał, gdy spojrzał na swoją koszulkę. Widniała na niej wielka plama po sosie pomidorowym. Chłopak jęknął w duchu. Jak on będzie wyglądał na reszcie zajęć ? Zapiął swoją jeansową kurtkę i ruszył szukać przyjaciół przy stolikach na dworze. Trudno było ich nie zauważyć, ponieważ urządzali sobie małą bitwę na jedzenie. Zrezygnowany usiadł obok i położył torbę na blacie. Pozostała dwójka, szybko zaprzestała wojny i spojrzała na niego zaciekawiona.
-Zee, co jest ? - spytał Niall z widocznie zmartwioną miną.
-Pięć minut temu, byłem cholernie szczęśliwy, ale teraz już nie.
-Jak to ? - dopytywał Louis.
-Wpadłem na tego pacana, Payne'a. Wywaliliśmy się, potłukłem sobie głowę i rękę. Tancerzyk uwalił mi koszulkę sosem do spaghetti i oczywiście mieliśmy małą kłótnię. Boże jak ja go nie cierpię. Zadufany w sobie pajac, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa.
-Już Ci lepiej przyjacielu ?
-Tak. Znacznie lepiej.
-A teraz pytanie numer dwa- powiedział Irlandczyk i pokazał na placach liczbę.
-Jezu Ni, pokazujesz trzy nie dwa- Louis zrobił facepalm'a.
-Oj czepiasz się. Wracając, co chciała od Ciebie nasz ukochana pani Lucy ?
-A to. No właśnie. Przekazała mi, że...
-Że ? Cholera Malik, nie będziemy wiecznie młodzi. Mów.
-Że chcą wystawić moje prace !
-Łożeszkurwajapierdole ! Zayn miszczu mój, gratulacje ! -krzyknął Tomlinson i rzucił się na przyjaciela.
-Ty, ale nie zapomnisz, kto odwoził Cię do mieszkania, jak się nawaliłeś ? - zapytał go Niall, gdy już się od siebie uwolnili.
-Ni, to tylko wystawa. Jestem drugorocznym, więc raczej na nic nie liczę- uśmiechnął się do nich lekko i sięgnął po kanapkę, leżącą na tacy przed Lou.
-Nie miej jednak, gratulujemy. I oczywiście zazdrościmy.
-Dzięki chłopcy.
Reszta przerwy minęła im raczej spokojnie. Gdy już wszystko zjedli, udali się na kolejne zajęcia.
***
-Liam ? Wyglądasz jakbyś chciał kogoś zabić. Co jest ? -zapytał go Harry, gdy Payne siadł przy stoliku.
-Ten debil Malik, wpadł na mnie i wywalił. Wczoraj Horan, a dziś on. Wszystko mnie przez nich boli- skrzywił się dotykając miejsca na udzie, gdzie formował się już siniak.
-Ou. Widzę, że obiadu też Cię pozbawił. Trzymaj-podsunął mu swoją kanapkę i sałatkę.
-Dzięki.
-A no i wiesz. Kocham Cię, ale nie będę smarował Cię maściami na siniaki. Zapomnij o tym- Harry podniósł palec wskazujący i nim pokiwał.
-Bardzo śmieszne. Zobaczysz, jeszcze będziesz chciał coś ode mnie Styles- powiedział, na co zielonooki szeroko się uśmiechnął i ugryzł swoją kanapkę.
Skończyli jeść parę minut przed dzwonkiem, na kolejne zajęcia. Zebrali tacki i opakowania po posiłku i odnieśli na właściwe miejsce. Udali się w kierunku szatni, aby przygotować się na ostatnie tego dnia zajęcia taneczne - hip-hop. Gdy weszli do pomieszczenia, część ludzi z roku już się przebierała. Wymienili się z nimi uśmiechami i podeszli do swoich szafek. Liam wyciągnął z niej czarne dresy z opuszczonym krokiem, luźną fioletową koszulkę, a na nogi założył buty nike za kostkę w kolorze koszulki. Gotowy, spojrzał czy Harry się już przebrał. Loczek właśnie przekładał przez głowę swoją zieloną koszulkę. Właściwie ich strój różnił się tylko kolorem. Spodnie Styles'a były szare, a buty zielone. Gdy Hazza uporał się zamknięciem szafki poszli do sali. O dziwo tym razem nie byli ostatni. Czekając na Riley'a Wilsona zaczęli się pomału rozciągać. Po niespełna trzech minutach, nauczyciel wszedł na salę.
-Witam kochani- obdarzył całą grupę szerokim uśmiechem. Był uwielbiany, przez wszystkich swoich uczniów. Jeden z najmłodszych nauczycieli w akademii. Miał dopiero 32 lata i kazał wszystkim mówić sobie po imieniu. Twierdził, że z przydomkiem ' pan ' czuje się jak emeryt. - Mam nadzieję, że po wakacjach przynieśliście ze sobą nową dawkę energii. Planuję was w tym roku zaskoczyć, ale powiem wam co i jak, gdy nadejdzie na to pora. No to co zabieramy się do pracy- potarł dłonie i odwrócił się tyłem do grupy, stając tym samym twarzą do lustra. Nacisnął przycisk na pilocie od wieży, a z głośników rozbrzmiała głośna muzyka. Liam rozpoznał utwór- Jessie J 'Do it like dude '. Uśmiechnął się pod nosem i zaczął powtarzać po Riley'u ćwiczenia na rozgrzanie mięśni. Uwielbiał hip-hop, to w nim mógł oddać te wszystkie ' mocne ' emocje. Nie tylko złość, ale również radość czy smutek. Po kilku minutowej rozgrzewce, mężczyzna pokazał im pierwsze kroki układu, którego będą uczyć się przez najbliższe tygodnie. I tak przy dźwiękach Lil Wayna minęło im kolejne 90 minut. Pod koniec zajęć Liam jak i zarówno Harry umieli wszystkie kroki, co nie było jakimś zdziwieniem. Każdy wiedział, że są oni najlepsi w grupie, a szczególnie Liam. Wilson widział w nim tą pasję. W każdym jego ruchu, nawet tym najmniejszym i najdelikatniejszym. Mężczyzna był przekonany, że Payne zajdzie daleko. Ze swoim talentem, pasją i ciężką pracą podbije taneczny świat, a Riley miał nadzieję, że będzie mógł się kiedyś chwalić, że to on uczył wielkiego Liama Payne'a i jego równie znakomitego przyjaciela Harry'ego Styles'a.
-Dzięki.
-A no i wiesz. Kocham Cię, ale nie będę smarował Cię maściami na siniaki. Zapomnij o tym- Harry podniósł palec wskazujący i nim pokiwał.
-Bardzo śmieszne. Zobaczysz, jeszcze będziesz chciał coś ode mnie Styles- powiedział, na co zielonooki szeroko się uśmiechnął i ugryzł swoją kanapkę.
Skończyli jeść parę minut przed dzwonkiem, na kolejne zajęcia. Zebrali tacki i opakowania po posiłku i odnieśli na właściwe miejsce. Udali się w kierunku szatni, aby przygotować się na ostatnie tego dnia zajęcia taneczne - hip-hop. Gdy weszli do pomieszczenia, część ludzi z roku już się przebierała. Wymienili się z nimi uśmiechami i podeszli do swoich szafek. Liam wyciągnął z niej czarne dresy z opuszczonym krokiem, luźną fioletową koszulkę, a na nogi założył buty nike za kostkę w kolorze koszulki. Gotowy, spojrzał czy Harry się już przebrał. Loczek właśnie przekładał przez głowę swoją zieloną koszulkę. Właściwie ich strój różnił się tylko kolorem. Spodnie Styles'a były szare, a buty zielone. Gdy Hazza uporał się zamknięciem szafki poszli do sali. O dziwo tym razem nie byli ostatni. Czekając na Riley'a Wilsona zaczęli się pomału rozciągać. Po niespełna trzech minutach, nauczyciel wszedł na salę.
-Witam kochani- obdarzył całą grupę szerokim uśmiechem. Był uwielbiany, przez wszystkich swoich uczniów. Jeden z najmłodszych nauczycieli w akademii. Miał dopiero 32 lata i kazał wszystkim mówić sobie po imieniu. Twierdził, że z przydomkiem ' pan ' czuje się jak emeryt. - Mam nadzieję, że po wakacjach przynieśliście ze sobą nową dawkę energii. Planuję was w tym roku zaskoczyć, ale powiem wam co i jak, gdy nadejdzie na to pora. No to co zabieramy się do pracy- potarł dłonie i odwrócił się tyłem do grupy, stając tym samym twarzą do lustra. Nacisnął przycisk na pilocie od wieży, a z głośników rozbrzmiała głośna muzyka. Liam rozpoznał utwór- Jessie J 'Do it like dude '. Uśmiechnął się pod nosem i zaczął powtarzać po Riley'u ćwiczenia na rozgrzanie mięśni. Uwielbiał hip-hop, to w nim mógł oddać te wszystkie ' mocne ' emocje. Nie tylko złość, ale również radość czy smutek. Po kilku minutowej rozgrzewce, mężczyzna pokazał im pierwsze kroki układu, którego będą uczyć się przez najbliższe tygodnie. I tak przy dźwiękach Lil Wayna minęło im kolejne 90 minut. Pod koniec zajęć Liam jak i zarówno Harry umieli wszystkie kroki, co nie było jakimś zdziwieniem. Każdy wiedział, że są oni najlepsi w grupie, a szczególnie Liam. Wilson widział w nim tą pasję. W każdym jego ruchu, nawet tym najmniejszym i najdelikatniejszym. Mężczyzna był przekonany, że Payne zajdzie daleko. Ze swoim talentem, pasją i ciężką pracą podbije taneczny świat, a Riley miał nadzieję, że będzie mógł się kiedyś chwalić, że to on uczył wielkiego Liama Payne'a i jego równie znakomitego przyjaciela Harry'ego Styles'a.
***
Po zajęciach hip-hopu i obowiązkowym prysznicu ( Riley Wilson potrafił wycisnąć z człowieka wszystkie poty ) udali się do ' głównego ' holu. Pomimo skończonych zajęć tanecznych, czekały ich jeszcze zajęcia dodatkowe. Przyjaciele porozmawiali jeszcze trochę, umówili się przy samochodzie Harry'ego i rozeszli w swoich kierunkach. Loczek podążył schodami w dół, na zajęcia fotografii, a Liam ruszył długim korytarzem w kierunku sali, w której odbywały się zajęcia śpiewu. Gdy wszedł do pomieszczenia, były dopiero dwie osoby. Krzesła ustawione były w półkole o dwóch rzędach. Szatyn wybrał miejsce w drugim rzędzie pod oknem. Spojrzał na dwie dziewczyny, które były już tu przed nim. Nie kojarzył żadnej z nich. Już miał się odezwać i przedstawić, gdy do sali zaczęło wchodzić więcej osób. Liam przyglądał się każdemu. Ze zdziwieniem stwierdził, że połowy osób w ogóle nie zna. Jednak największym szokiem okazał się dla niego, widok Zayna Malika. Mulat stanął gdy ich spojrzenia się spotkały. Payne zmarszczył brwi, w celu pokazania niezadowolenia, a Zayn wywrócił oczami i usiadł na miejscu najbardziej oddalonym od Liama. Szatyn już miał wysłać sms'a do Styles'a, ale do sali wszedł nauczyciel. Pan Michael Davies ubrany w zwyczajne jeansy, zwyczajny biały podkoszulek, zwyczajne buty i zwyczajną koszulę w kratkę wydał się Payne'owi... zwyczajny. Stanął w środku półkręgu i rozłożył dłonie.
-Witam was. Jak zapewne już wiecie jestem Michael Davies. Będę was uczył w tym roku śpiewu. Jak zdążyłem się zorientować, raczej nikt nie miał wcześniej do czynienia z takimi zajęciami. I szczerze powiedziawszy, bardzo się z tego cieszę, gdyż wszyscy poznamy się od podstaw-uśmiechnął się, a kilka dziewczyn wydało cichy chichot.- Na tych zajęciach, będziemy pracować w parach. Wybaczcie mi, że tak od razu, ale chcę was poprosić, każdego z osobna, o zaprezentowanie swoich umiejętności wokalnych. Ktoś na ochotnika ? Nie ? No dobrze to idziemy po kolei według listy. Panna Lindsey Koch, prosimy na środek.
Drobna dziewczyna o krótkich, czarnych, prostych włosach oraz równie czarnych ciuchach, niepewnie wyszła na środek sali i zaśpiewała kawałek piosenki 'Nothing else matters ' zespołu Metallica. Liam przyglądał się kolejnym osobą wychodzącym aby 'pokazać ' swój głos. Starał zapamiętać się jak najwięcej nieznanych mu osób. Gdy na środek wyszedł Zayn posłał mu kpiące spojrzenie. Jednak gdy usłyszał głos chłopaka przyznał się sam przed sobą, że Malik jest genialny. Oczywiście Mulat nigdy tego od szatyna nie usłyszy. W końcu nadeszła jego kolej. Przecisnął się pomiędzy krzesłami i stanął twarzą do grupy. Wziął wdech i zaczął śpiewać. Gdy skończył szybko wrócił na swoje miejsce, czując jak wszystkie pary oczów skierowane są na niego.
-No dobrze-odezwał się pan Davies, gdy wszyscy już zaśpiewali. - Gdy wy śpiewaliście, ja sobie trochę notowałem. Dzięki temu, połączyłem was, a może wasze głosy ? Nie, inaczej. Połączyłem was w pary, w których wydaję mi się, że wasze głosy będą brzmiały najlepiej. Tak więc posłuchajcie...-nauczyciel zaczął czytać pary nazwiskami. -... i tu przy tej ostatniej parze, przyznam się miałem zarazem najwięcej problemu, jak i najmniej. Głosy tych osób, tak się różnią, ale wydaje mi się, że ich połączenie będzie czymś niesamowitym. Payne i Malik, to o was chodzi panowie.
Liam myślał, że się przesłyszał. On i Zayn w prze ? Nie to pomyłka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy trójeczkę c; Wydaję mi się, że trochę spaprałam końcówkę ;/ Mam nadzieję, że tym razem wyszedł mi trochę dłuższy ;D Jak zwykle dziękuję za każde wejście oraz komentarz ! xx I oczywiście nie wiem kiedy pojawi się kolejny, ale na pewno dopiero po weekendzie. ;c
ily <3
Mańka. x
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy trójeczkę c; Wydaję mi się, że trochę spaprałam końcówkę ;/ Mam nadzieję, że tym razem wyszedł mi trochę dłuższy ;D Jak zwykle dziękuję za każde wejście oraz komentarz ! xx I oczywiście nie wiem kiedy pojawi się kolejny, ale na pewno dopiero po weekendzie. ;c
ily <3
Mańka. x
Rozdział świetny! :) A co do końcówki to wcale jej nie spaprałaś i nawet nie waż się tak myśleć. Piszesz bardzo dobrze, a ja ci mogę tylko pozazdrościć talentu. Czekam na next :*
OdpowiedzUsuńŚwietne! :) Czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńSuper! Dodaj szybko następny bo nie mogę się doczekać :D
OdpowiedzUsuń