Pierwszym co zrobił Liam, po przekroczeniu progu mieszkania, był prysznic. Niedbale rzucił plecak na podłogę w przedpokoju i szybko ruszył do łazienki, żeby zająć ją przed Harry'm. Przekręcił blokadę w drzwiach i rozebrał się z ubrań.
Gdy znalazł się w kabinie prysznicowej, a ciepła woda otulała przyjemnie jego zmęczone ciało, mógł w końcu spokojnie odetchnąć. Minął dopiero jeden tydzień zajęć na akademii, a on już zdążył nabawić się kilku guzów i siniaków. Nie obyło się również bez zakwasów. I choć Liam obiecał sobie, że nie wypadnie z formy przez wakacje, to jego ciało nie było wystarczająco rozciągane podczas wolnych dni.
Przez pewien moment po prostu stał bez ruchu i pozwalał ciepłym kroplom wody spadać na jego nagie ciało. Jednak głośnie pukanie, a właściwie walenie, w drzwi przypomniało mu o obecności w mieszkaniu, jego przyjaciela, który również chciał skorzystać z łazienki. Niechętnie, szatyn zakręcił wodę, wytarł się i okręcił brązowy ręcznik wokół swoich bioder. Zebrał z podłogi ciuchy, które jeszcze nadawały się do użytku, a resztę z nich wrzucił do kosza na brudy i przekręcił zamek. Kiedy otworzył drzwi, na jego skąpo odzianym ciele, pojawiły się dreszcze. Zimne powietrze zdawało się przylegać do niego niczym niewidzialny koc. Styles posłał mu kpiący uśmiech i znikł wewnątrz ciepłego pomieszczenia. Payne nie chcąc dłużej marznąć poszedł do swojego pokoju. Przelotnie spojrzał na zegarek, który informował go, iż zostało mu 45 minut do wyjścia, jeśli nie chce spóźnić się do pracy.
Żwawym krokiem podszedł do szafy i wyciągnął z niej świeże ubranie. Szybko założył je na siebie chcąc jak najszybciej się ogrzać. Wciąż wilgotne włosy przetarł jeszcze ręcznikiem. Nie zadawał sobie trudu sięgnięcia po suszarkę, ponieważ stwierdził, że włosy zdążą mu wyschnąć przed wyjściem. Nagle przypomniał sobie, że miał napisać sma'a do Zayna z adresem jego pracy. Rozejrzał się po pokoju, w celu zlokalizowania swojej komórki, lecz nigdzie jej nie zobaczył. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że jego telefon komórkowy znajduje się w plecaku. W przeciągu kilku sekund urządzenie znajdowało się w jego dłoniach. Liam szybko wystukał w klawiaturze adres i pytanie czy Mulat wie gdzie ma przyjechać, i wysłał wiadomość. Odpowiedź przyszła, gdy szatyn nastawiał wodę na herbatę. Uśmiechnął się gdy odczytał pozytywną wiadomość. Odłożył telefon i wlał wrzątek do swojego kubka. Pozostawił herbatę, żeby trochę ostygła i sięgnął po talerz z zapiekanką, który zostawił mu Harry.
No własnie co do Harry'ego. Liama zżerała ciekawość. Styles wrócił wczoraj dobrze po pierwszej w nocy i do tej pory nie wyjaśnił mu dokładnie dlaczego tak późno. A to naprawdę było bardzo ciekawe, tym bardziej, że popołudnie spędzał z Louisem Tomlinsonem. Czyżby coś było na rzeczy ? No bo chłopak na pewno nie był w klubie czy jakiejś domówce, ponieważ Payne by o tym wiedział. Ta sprawa naprawdę go nurtowała i szatyn miał nadzieję, że dowie się wszystkiego przed pracą. Niestety Harry starał się go unikać co też dawało mu dużo do myślenia.
Payne nie doczekał się na przyjaciela. Gdy skończył jeść, lokowaty nadal siedział w łazience. Spojrzał na cyfrowy zegarek i z lekkim zawodem, stwierdził iż musi zbierać się już do pracy. Wstawił brudny talerz i kubek do zmywarki, zgarnął z kuchennego blatu telefon i poszedł po przedpokoju. Szybko zarzucił na siebie kurtkę i złapał przygotowaną rano torbę. W chwili gdy poprawiał swoje włosy zamek od drzwi łazienki cicho zgrzytnął, a z pomieszczenia wyłonił się Styles.
-Słuchaj- Liam wystawił palec wskazujący w stronę przyjaciela. - Idę już do pracy, ale ty nie myśl, że mi się wywiniesz, jasne?
-Z czego mam Ci się wywijać Li ?- zielonooki udał zdziwienie.
-Och, nie udawaj. Wróciłeś o pierwszej w nocy. I to na tygodniu. A jako, że jestem Twoim kochanym przyjacielem, który się o Ciebie troszczy, mam prawo wiedzieć, dlaczego tak późno wróciłeś.
-Liam...- jęknął Styles.
-Nie Liam, tylko tak. Wrócę z pracy to pogadamy. Rozumiemy się ?
-Rozumiemy-mruknął niechętnie.
-No i super. Biorę swoje kluczę, więc nie musisz na mnie czekać.
-I tak będę czekać, wiesz o tym.
-Wiem, choć nie widzę powodów.
-Są takie same, jakie ty miałeś wczoraj czekając na mnie. Jesteś moim kochanym przyjacielem czyż nie ?
-Dobra, ale i tak ci się nie upiecze.
-Zrozumiałem. No to udanej pracy.
-Dzięki- szatyn uśmiechnął się.
Liam opuścił mieszkanie i szybko zbiegł ze schodów. Przez rozmowę z Harry'm zostało mu tylko 10 minut, a jego kierowniczka nie lubiła gdy się spóźniał. Wybiegł z klatki i pobiegł w kierunku swojej pracy. Na szczęście dla niego znajdowała się ona parę ulic dalej. Gdy pokonał ostatnie przejście był pewny, że uda mu się zdążyć na czas. Skręcił w prawo i wyrósł przed nim budynek, w którym miał spędzić następne sześć godzin. Przed wejściem wysłał jeszcze sms'a Zaynowi, żeby pytał się w recepcji o Liama Payne i wyciszył telefon.
W środku powitała go kochana twarz pani Margaret. Była ona kobietą po 60, ale kondycje miała niczym nastolatka. Wszyscy w ośrodku ją uwielbiali i traktowali jak przyszywaną babcię. Na twarzy Liama pojawił się szeroki uśmiech.
-Witaj Li- kobieta obdarzyła go ciepłym spojrzeniem.
-Dzień dobry Meggie. Jak się dziś czujesz ?
-A jak ja mam się czuć ? Jestem jak nowo narodzona kochany.
-Meg, bo ja mam do Ciebie pewną sprawę.
-O. No to mów.
-Jak wejdzie tu taki chłopak w moim wieku, ciemne włosy, Mulat. To skieruj go do mnie, dobrze ?
-A mogę spytać czemu ?
-To mój kolega z akademii. Musimy przećwiczyć coś razem, a niestety brak nam wolnego czasu.
-A przystojny ?
-Meg tobie tylko jedno w głowie !
-Od razu na mnie ! Mnie chodzi o Ciebie.
-Dobrze wiesz, że nie mam czasu na związki, poza tym nasza relacja jest trochę skomplikowana.
-Dobrze, już dobrze. Mulat ,ciemne włosy, odesłać do Ciebie, zapamiętałam.
-Dziękuję, jesteś kochana. A teraz wybacz, muszę iść już do Ethana- odszedł od kontuaru i ruszył w kierunku pokoju numer 12.
-A idź, maluch pyta się o Ciebie od samego rana.
Liam posłał jej ostatni uśmiech i zniknął za drzwiami pokoju swojego podopiecznego. Szatyn pracował jako opiekun w ośrodku z ciężko chorymi dziećmi. Uwielbiał tą pracę, choć mógł przychodzić do tej tylko podczas weekendów. Jego podopiecznym był 4 letni blondynek o oliwkowych oczach - Ethan, który zaskarbił sobie serce Payne'a od pierwszego spotkania.
-Li ! Przyszedłeś !- maluch rzucił swoje zabawki na podłogę i podbiegł przytulić szatyna.
-Jakbym mógł do Ciebie nie przyjść ?- odparł i wziął chłopca na ręce.
-Pobawisz się ze mną ?
-Z największą przyjemnością, ale chciałbym o czymś z Tobą porozmawiać- usiadł na łóżku i posadził sobie czterolatka na kolanach. - Bo widzisz, mam takiego kolegę. Ma na imię Zayn i on przyjdzie nas odwiedzić.
-A fajny jest ?- maluch spytał bawiąc się suwakiem bluzy.
-Bardzo. To co będziesz dla niego miły ?
-Będę, ale jak pobawisz się ze mną. Prooszę. Mam nowego transformera. Rodzice mi przysłali.
Szatyn kiwnął głową i puścił Ethana, żeby chłopczyk mógł pobiec po swoje zabawki. Gdy malec wrócił z dwoma transformerami rozległo się pukanie i chwilę później w drzwiach pojawił się Zayn.
-Um. Hey- powiedział lekko speszony.
-Hey, wejdź- Liam machnął ręką w geście zaproszenia i podniósł się z łóżka. Ethan od razu złapał za nogawkę jego spodni. - A Zayn poznaj Ethana.
-Cześć- Malik przykucnął i wyciągnął dłoń w kierunku chłopca.
-Cześć. Lubisz Transformers ?
-Też pytanie. Jasne, że lubię-Mulat uśmiechnął się, co maluch odwzajemnił. Liam wiedział, że Zayn już zdobył serce chłopca.
-A pokazać ci moje ?
-Pewnie.
-Liam, to zostań z nim tu, a ja przyniosę je wszystkie, dobrze ?
-Tak jest kapitanie.
Ethan uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki, a następnie pobiegł do pokoju obok.
-Więc Liam Payne jest opiekunem. No proszę. Byłem lekko zdziwiony, gdy podałeś mi ten adres.
-No tak. Czyżby ta praca do mnie nie pasowała ?
-Tak trochę.
-To dobrze.
-Czemu ?
-Lubię zaskakiwać.
-Hah. Um, wiem, że może będę wścibski, ale co mu jest ? - Malik spytał i kiwnął podbródkiem w kierunku pokoju, w którym zniknął chłopiec.
-Ma zespół Ebsteina, słyszałeś o tym kiedyś ?- Zayn pokręcił głową.- Jest to rzadka wada serca. Tak w skrócie, chodzi o zaburzenie pracy serca. Najgorsze jest to, że stan Ethana nie jest na tyle poważny, żeby kwalifikował go do operacji, ale jest na tyle zły, że chłopak może w pewnym momencie nie wytrzymać.
-Ale w jakim sensie nie wytrzymać ?- Mulat zapytał, jednak w oczach Liama wyczytał odpowiedź. - O cholera. A co z jego rodzicami ?
-No co. Są bogaci i zapracowani, więc odesłali malca do ośrodka. Czasami go odwiedzają, ale wolą raczej przysłać mu nową zabawkę.
-Skąd biorą się tacy ludzie ?
-Mnie nie pytaj.
Między chłopakami zapadła cisza, którą przerwał odgłos kółek. Z pokoju wyłonił się zadowolony Ethan wraz z wózkiem pełnym zabawek.
-To co pobawicie się ze mną ?
Zayn spojrzał na Liama i lekko kiwnął głową. Obaj podeszli do malca i usiedli z nim na podłodze aby zacząć się z nim bawić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i w końcu udało mi się skończyć rozdział. c; Mam nadzieję, że za bardzo Was nie zawiodłam. Wiem, że trochę pomieszałam i rozdział wyszedł taki... nudnawy ? Nie mniej jednak, mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. ;3 A i mam pytanie. Chcecie, żeby w opowiadaniu pojawił się też Larry ? Bo mam dwie wersje jak rozwinąć ich wątek. c; To jak ? Napiszcie mi co o tym sądzicie.
I dziękuję, za zrozumienie, że rozdziały dodaję rzadko. Uwierzcie mi staram się z całych sił, żeby pojawiały się jak najszybciej. :3
Mańka xx
OMG *-*
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest cudowny. Zresztą jak każdy praktycznie. :)
A co do wątku o Larry'm.
Hmm interesująca propozycja :))
A to, że dodajesz rozdziały tak rzadko to jest do zrozumienia bo masz dużo nauki.
Czekam na następny. ily ♥
Olly. ♥
Eh i dalej nie dowiedziałam się co z Larrym :D No cóż czekam na kolejny może Li zda sb sprawe że leci na Malika i na odwrót xD @kllauduchy
OdpowiedzUsuńOMFG ^.^
OdpowiedzUsuńRozdział cuudny :p
Kurde przez ta pieprzoną szkołe nikt nie ma czasu na nic ;/ Ja kcem już wakacjeee!!
Czekam na kolejny rodział z niecierpliwością <3
O M G C'NIE? Dzisiaj dzień spamu jak nie pod zdjęciem na fb to Ci teraz napiszę tutaj se komentarz długaśny a co! Raz się żyje! ROZDZIAŁ JEST TAKI IDWIFNEIKFNEIFENIFNEIFNEFENIFNE! I wcale nie jest nudny no! Jen bosze Ziam jest taki kochany no! I jeszcze przy rozdziale słuchałam se 'some love' i to wszyło tak dnfusndismfejbnfhebfjnfif *__________* CZEKAM SE NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ MIŚKU! Xxx ~ Twoja @PeaceAndYoung
OdpowiedzUsuńBoski rozdział :> czekam z niecierpliwością na nn :))
OdpowiedzUsuń@Liam_my_angel15
Jezu boskie! <3 czyta się jak dobrą książkę :*
OdpowiedzUsuń@domeniblue